Nowości Wiara

Znak, któremu sprzeciwiać się będą

Chrześcijaństwo to nie ideologia, lecz obecność Boskiej Osoby Jezusa Chrystusa, który stał się prawdziwym, śmiertelnym człowiekiem, aby wziąć na siebie grzechy i cierpienie wszystkich ludzi i dokonać ostatecznego zwycięstwa nad wszelkim złem, cierpieniem i śmiercią.

Jezus Chrystus jest najważniejszą postacią w historii ludzkości. Jego narodzenie spowodowało podział dziejów na „starą erę” – przed Chrystusem i „nową erę” – po Chrystusie.

Historycy rzymscy z I wieku po Chrystusie, którzy byli wrogo nastawieni do chrześcijaństwa, tacy jak Korneliusz Tacyt (55-120), największy historyk starożytnego Rzymu, Swetoniusz (69-130) czy Pliniusz Młodszy (61-113), potwierdzają historyczne istnienie Jezusa, informując, że został skazany On na śmierć krzyżową w Judei za panowania Tyberiusza. Natomiast historyk żydowski Józef Flawiusz (37-100) pisze, że Jezus trzeciego dnia po śmierci na krzyżu ukazał się żywy i że

„po dzień dzisiejszy istnieją Jego wyznawcy, którzy nazywają się chrześcijanami”.

Powszechne oczekiwanie

Jest faktem historycznie potwierdzonym, że w czasie, kiedy narodził się Jezus, w narodzie izraelskim było powszechne oczekiwanie na przyjście mesjasza. Czas jego przyjścia Izraelici ustalili na podstawie prorockiego tekstu z Księgi Daniela (por. 7,13-14; 9,24).

Proroctwo to mówi, że mesjasz ma się narodzić po upływie „siedemdziesięciu tygodni”, czyli siedemdziesięciu siedmioleci (490 lat) od wydania dekretu przez króla Artakserksesa – a więc w okresie, w którym żył Chrystus.

Jezus Chrystus podczas swojego nauczania wskazywał, że proroctwo z Księgi Daniela oraz wszystkie inne proroctwa Starego Testamentu dotyczące przyjścia mesjasza wypełniły się w Jego osobie.

Według proroctw Starego Testamentu mesjasz miał się narodzić z dziewicy (por. Iz 7,14), w mieście Betlejem (por. Mi 5,1-2), jako „Bóg Mocny” (Iz 9, 5), który będzie uzdrawiał niewidomych, głuchych i chromych (por. Iz 35,5-6); zostanie zdradzony przez przyjaciela (por. Ps 55,13-15), wydany na mękę i śmierć (por. Mdr 2,19-20); będzie  „wzgardzony i odepchnięty przez ludzi”, obarczy się naszym cierpieniem, zostanie „przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy” (Iz 53,3-5); będzie stracony wraz z przestępcami (por. Iz 53,12); powstanie z martwych (por. Ps 16,10; 30,4).

Dla wielu Żydów, którzy skonfrontowali proroctwa Starego Testamentu z życiem, cierpieniem, śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa, stało się oczywiste, że to właśnie On jest oczekiwanym mesjaszem.

Jest to niesamowite, że przyjście Jezusa Chrystusa było oczekiwane i przepowiadane przez proroków od dwudziestu wieków przed Jego narodzeniem. Żadnego innego założyciela religii (Buddy, Mahometa, Konfucjusza itp.) nikt nie zapowiadał ani nie oczekiwał.

Jest to fenomen jedyny i niepowtarzalny w całej historii, tym bardziej że Jezus Chrystus swoim nauczaniem i czynami objawił szokującą dla Izraelitów prawdę, że jako prawdziwy człowiek jest równocześnie prawdziwym Bogiem.

To, co odróżnia chrześcijaństwo od innych religii

Dla Żydów jedyny Bóg Jahwe był całkowicie święty, transcendentny, nie wolno Go było przedstawiać na obrazach, wyobrażać Go ani wypowiadać Jego imienia. Dlatego przez wyznawców judaizmu prawda Bożego Narodzenia, która mówi, że prawdziwy Bóg stał się prawdziwym człowiekiem, jest traktowana jako bluźnierstwo.

Kiedy Jezus odpuszczał grzechy, kiedy mówił, że jest Panem szabatu, przypisywał sobie atrybuty Boga Jahwe i w dodatku sam twierdził, że jest Bogiem, było to dla Izraelitów największym bluźnierstwem, za które groziła kara śmierci. Podczas sądu przed Sanhedrynem najwyższy kapłan zapytał Jezusa:

„Więc Ty jesteś Synem Bożym? Odpowiedział im: Tak. Jestem Nim” (Łk 22,70).

Zebrani zareagowali na to z wielkim oburzeniem:

„Zbluźnił. (…) słyszeliście bluźnierstwo. (…) Winien jest śmierci” (Mt 26,65-66).

Nazywać siebie Synem Bożym oznaczało „uważać siebie za Boga” (por. J 10,33). Już wcześniej słuchający Jezusa chcieli Go ukamienować, gdy powiedział:

„Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30),

i tłumaczyli Mu:

„Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty, będąc człowiekiem, uważasz siebie za Boga” (J 10,33).

W podobny sposób Izraelici zareagowali i chcieli Jezusa ukamienować, gdy mówił:

„Zanim Abraham stał się, JA JESTEM” (J 8,58).

Pan Jezus wielokrotnie posługiwał się zwrotem „JA JESTEM” (por. J 8,24.28; J 13,19; Mt 28,20; Łk 24,39). „JA JESTEM” jest imieniem Boga, które sam Bóg objawił Mojżeszowi (Wj 3,14). Odnosząc to imię Boga do siebie, Jezus Chrystus jednoznacznie wskazał, że jest prawdziwym Bogiem.

Prawda o tym, że Jezus jako prawdziwy człowiek jest prawdziwym Bogiem, została najpełniej objawiona w tajemnicy Jego zmartwychwstania. Przekonanie, że Jezus jest również prawdziwym Bogiem, zrodziło się wśród Żydów na podstawie nauczania Jezusa zaraz po Jego śmierci i zmartwychwstaniu.

To właśnie ci nawróceni Żydzi, którzy uwierzyli, że Jezus zmartwychwstał, jest oczekiwanym mesjaszem i prawdziwym Bogiem, z nadzwyczajną odwagą głosili tę prawdę w całym rzymskim imperium, często oddając za nią swoje życie.

Powstanie chrześcijaństwa oraz jego rozwój i trwanie, pomimo nieustannych krwawych prześladowań, wymyka się wszelkim historycznym prawidłowościom i jest prawdziwym cudem.

Można ten fakt wytłumaczyć tylko specjalnym działaniem Boga, który stał się prawdziwym człowiekiem, aby nas zbawić, i jako zmartwychwstały Pan żyje, naucza i działa w swoim Kościele.

Podobnie jak judaizm, również religia muzułmańska gorszy się i buntuje przeciwko chrześcijaństwu, które głosi, że prawdziwy Bóg stał się prawdziwym człowiekiem. Dlatego w Jerozolimie na kopule meczetu Omara jest napisane:

„Jezus jest tylko Synem Maryi, takim samym człowiekiem jak inni ludzie”.

A przecież tylko wtedy, gdy ktoś

„wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu” (1 J 4,15).

Trzeba pamiętać, że chrześcijaństwo to nie ideologia, lecz obecność Boskiej Osoby Jezusa Chrystusa, który stał się prawdziwym, śmiertelnym człowiekiem, aby wziąć na siebie grzechy i cierpienie wszystkich ludzi i dokonać ostatecznego zwycięstwa nad wszelkim złem, cierpieniem i śmiercią, w tajemnicy swojej męki, śmierci oraz zmartwychwstania.

Syn Boży, Druga Osoba Trójcy Świętej, staje się człowiekiem, aby nas zbawić, aby zgładzić wszystkie nasze grzechy (por. 1 J 3,5),

„aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16).

Katechizm Kościoła Katolickiego (460) przypomina:

„Słowo stało się ciałem, by uczynić nas uczestnikami Boskiej natury” (2 P 1,4).

„Taka jest racja, dla której Słowo stało się człowiekiem, Syn Boży Synem Człowieczym: aby człowiek, jednocząc się ze Słowem i przyjmując w ten sposób synostwo Boże, stał się synem Bożym” (św. Ireneusz).

„Istotnie, Syn Boży stał się człowiekiem, aby uczynić nas Bogiem” (św. Atanazy).

Jezus Chrystus daje każdemu z nas szansę zbawienia, „uczestniczenia w Boskiej naturze niewyobrażalnego szczęścia życia wiecznego w niebie”. To jest zasadniczy powód radości i trwałego optymizmu, który przynosi nam tajemnica Bożego Narodzenia.

Prawdziwa demokracja zawdzięcza swoje istnienie chrześcijaństwu

Jezus Chrystus, stając się członkiem wspólnoty ludzkiej, przyniósł ludzkości wraz ze swoją trwałą obecnością najwspanialszy system wartości oparty na Dekalogu i Ewangelii, według którego każda istota ludzka ma nieskończoną godność, gdyż nosi w sobie obraz Boga i Boże podobieństwo, a zło trzeba zwyciężać dobrem, nienawiść – miłością, kłamstwo – prawdą.

Z tego wynika nienaruszalne prawo każdego człowieka do wolności sumienia i do życia, od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci. Autentyczna demokracja staje się możliwa tylko w oparciu o taki system wartości.

Całe bogactwo kultury i demokracji europejskiej wyrasta z wartości chrześcijańskich, a więc z prawdy o człowieku, małżeństwie, rodzinie, społeczeństwie, świecie i Bogu, którą objawił Jezus Chrystus.

Jeden z założycieli Wspólnoty Europejskiej, Robert Schuman, napisał:

Demokracja albo będzie chrześcijańska, albo jej wcale nie będzie”.

W jego książce Pour l’Europe czytamy:

Demokracja zawdzięcza swoje istnienie chrześcijaństwu. Powstała ona wtedy, kiedy człowiek został wezwany do zrealizowania w swoim życiu doczesnym zasady godności osoby ludzkiej, w ramach wolności indywidualnej, poszanowania praw każdego i praktyki braterstwa wobec wszystkich. (…)

Demokracja jest związana z chrześcijaństwem doktrynalnie i chronologicznie. (…) Chrześcijaństwo uczy równości wszystkich ludzi, dzieci tego samego Boga, odkupionych przez Chrystusa, bez różnicy rasy, koloru skóry, klasy i zawodu.

Przyniosło ono uznanie godności pracy i obowiązek jej uznania przez wszystkich. Przyniosło pierwszeństwo wartościom duchowym”.

Jezus Chrystus, który żyje, naucza i działa w Kościele katolickim, jest największym skarbem ludzkości. Natomiast wierzący w Chrystusa, którzy wcielają w swoje życie Jego naukę, są solą ziemi i światłością świata (por. Mt 5,13-14).

W interesie wszystkich ludzi dobrej woli, wyznawców wszystkich religii, agnostyków i ateistów powinno być budowanie ładu społecznego na chrześcijańskim systemie wartości, gdyż tylko on gwarantuje prawdziwą demokrację, poszanowanie godności każdego człowieka i jego podstawowych praw, w tym prawa do życia i wolności sumienia.

Przychodzi do „swojej własności”

Niestety, od samego początku założony przez Chrystusa Kościół jest najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie. Tego racjonalnie nie da się wytłumaczyć, dlaczego są ludzie, którzy nienawidzą Chrystusa, Jego wyznawców i chrześcijańskiego systemu wartości, opartego na miłości, przebaczeniu, wolności sumienia, szacunku do godności każdej osoby ludzkiej oraz na solidarności. Pan Jezus mówił swoim uczniom:

„I będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mojego imienia” (Mk 13,13);

„Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wpierw znienawidził. (…) Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować” (J 15,18.20).

Niewielu zdaje sobie sprawę, że obecnie w świecie co pięć minut ginie chrześcijanin tylko dlatego, że wierzy w Chrystusa. W ciągu ostatnich 10 lat każdego roku 160 tysięcy chrześcijan oddawało życie za swoją wiarę. Jest to prawdziwy holokaust, który się przemilcza w środkach masowego przekazu.

Wszędzie tam, gdzie odrzuca się chrześcijański system wartości,

„prawo przestaje być prawem, ponieważ nie jest już oparte na mocnym fundamencie nienaruszalnej godności osoby, ale zostaje podporządkowane woli silniejszego. W ten sposób demokracja, sprzeniewierzając się własnym zasadom, przeradza się w istocie w system totalitarny” (Jan Paweł II: Evangelium vitae, 20).

Gdy do władzy dochodzą masoni, ateiści, fundamentaliści islamscy czy komuniści, którzy

„tracąc wrażliwość na Boga, tracą także wrażliwość na człowieka, jego godność i życie” (Evangelium vitae, 21),

zawsze wtedy chrześcijanie są nienawidzeni i prześladowani. Historycy oceniają, że od śmierci i zmartwychwstania Chrystusa do dnia dzisiejszego za wiarę oddało życie co najmniej 70 milionów chrześcijan. Najbardziej krwawy był wiek XX, w którym zamordowano 45 milionów wierzących w Chrystusa. Badania mówią, że w obecnym 2011 roku zginie na świecie z powodu swojej wiary ponad 100 tysięcy chrześcijan.

Święty Jan Paweł II uświadomił nam,

„że stoimy wobec nadludzkiego, dramatycznego zmagania między złem i dobrem, między śmiercią i życiem, między «kulturą śmierci» i «kulturą życia». Jesteśmy nie tylko świadkami, ale nieuchronnie zostajemy wciągnięci w tę walkę: wszyscy w niej uczestniczymy” (Evangelium vitae, 28).

Decydująca, zwycięska batalia z mocami zła rozegrała się w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Jezus zaprasza każdego z nas, abyśmy uczestniczyli w Jego ostatecznym zwycięstwie nad szatanem, grzechem i śmiercią.

„Jezus pokazał nam, że modlitwa i post to najważniejsza i najskuteczniejsza broń przeciw mocom zła (por. Mt 4,1-11),

i pouczył swoich uczniów, że niektóre złe duchy można wypędzić tylko w ten sposób (por. Mk 9,29).

Zdobądźmy się zatem na pokorę i odwagę modlitwy i postu, aby sprowadzić moc z Wysoka, która obali mury oszustwa i kłamstwa” (Evangelium vitae, 100).

Tajemnica Bożego Narodzenia ciągle na nowo się uobecnia. Jezus Chrystus – wcielony Bóg – przychodzi do „swojej własności” i, niestety, są tacy, którzy – tak jak w Betlejem – nie chcą Go przyjąć (por. J 1,11).

Tylko w tym człowieku, który w Dziecięciu Jezus uzna swojego jedynego Pana i Zbawiciela, który stara się żyć według zasad Ewangelii, który się modli, podnosi się z każdego upadku w sakramencie pokuty i przyjmuje Jezusa w Eucharystii

„jako swój chleb codzienny, (…) codziennie wypełnia się tajemnica Bożego Narodzenia, cud Słowa Bożego, które staje się ciałem” (św. Edyta Stein).

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Słowo Pouczenia - Alicja Lenczewska Kto szuka, znajduje - ks. Mieczysław Piotrowski TCHR Od niewiary do pełni prawdy