Islam Nowości

Za Eucharystię grozi śmierć

Sty 16, 2017 Sebastian Bednarowicz

Od niemal dwóch tysięcy lat Eucharystia sprawowana przez Kościół daje chrześcijanom siłę pozwalającą przezwyciężyć wszelkie trudności. Starożytny Kościół już od samych swoich początków musiał stawić czoła krwawym prześladowaniom. Nie zaprzestano jednak odprawiania Mszy św., pomimo że gromadzenie się chrześcijan na Eucharystii narażało ich na denuncjację i w konsekwencji nierzadko na śmierć.

Taka sytuacja wydawałaby się należeć do przeszłości. Obecnie większym problemem jest zwykłe lekceważenie przez niektórych wiernych uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii w komunii z Kościołem. Na świecie są jednak kraje, gdzie sprawowanie Najświętszej Ofiary, lub uczestniczenie w niej, może kosztować przelanie męczeńskiej krwi. Należy do nich Irak, gdzie od początku wojny w 2003 r. dokonano ataków, głównie bombowych, na ponad 70 kościołów, a ponad 400 chrześcijan oddało życie za swoją wiarę. Celem terroryzmu jest nie tylko zabicie chrześcijan, lecz przede wszystkim odcięcie ich od uczestniczenia we Mszy św. Także wielu irackich księży i biskupów otrzymuje pogróżki nakazujące im opuszczenie Iraku, a niektórzy są porywani, torturowani i zabijani. Przykładem niezłomnego świadka, który pomimo tej dramatycznej sytuacji wytrwał w wierności swemu kapłańskiemu powołaniu, jest ks. Raghid Ganni, pracujący w niebezpiecznych dzielnicach Mosulu.

Raghid, urodzony w 1972 r., należał do awangardy chaldejskiego duchowieństwa Iraku. Doskonale wykształcony – w latach 1996-2003 odbył studia teologiczne w Rzymie na Uniwersytecie Papieskim – znał kilka języków i był stałym korespondentem agencji informacyjnej Asia News. Pomimo tego zdecydował się oddać pracy duszpasterskiej w ogarniętym wojenną zawieruchą Iraku.

Ksiądz Ganni był świadomy ryzyka. Wielokrotnie otrzymywał pogróżki nakazujące mu opuszczenie parafii, a jego kościół był kilkakrotnie atakowany. Jego rozumowanie było jednak proste: jakim byłyby pasterzem, gdyby opuścił powierzoną sobie trzodę, pozostawił ją bez sakramentów na pastwę napierających wilków? „Każdego dnia spodziewamy się ostatecznego ataku, ale nie przestaniemy sprawować Mszy św.” – mówił.

„Będziemy to robić w podziemiu, gdzie jesteśmy bezpieczniejsi. Do tej decyzji zostałem zachęcony siłą swoich parafian. Jest wojna, prawdziwa wojna, ale mamy nadzieję ponieść z pomocą łaski Bożej ten krzyż do samego końca”. Dla ks. Ganniego jego parafianie, często prości, niewykształceni ludzie, byli świadkami wiary, prawdziwymi wyznawcami, którzy wskazywali na to, co jest najważniejsze w życiu naśladowcy Chrystusa. „Mosulscy chrześcijanie nie są teologami; niektórzy z nich są nawet niepiśmienni. Niemniej głęboko, od pokoleń, zakorzeniona w nich jest ta prawda: bez niedzielnej Eucharystii nie możemy żyć” – mówił o nich z podziwem.

Tak samo jak tym ludziom, niepewnym, czy oni oraz ich bliscy dożyją następnego dnia, także ks. Raghidowi Eucharystia dawała moc i nadzieję. „Są takie dni, gdy czuję się kruchy i pełen strachu – przyznawał. – Ale kiedy, trzymając Eucharystię, mówię: »Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata«, czuję w sobie Jego siłę. Kiedy trzymam w dłoniach Hostię, w rzeczywistości to On trzyma mnie i nas wszystkich, rzucając wyzwanie terrorystom i zachowując nas zjednoczonymi w Jego nieskończonej miłości”.

Pomimo ciągłych ataków chrześcijanie iraccy pozostawali wierni Eucharystii. W świecie przepełnionym przemocą, śmiercią i strachem to ona była dla nich prawdziwym źródłem życia: „Terroryści mogą myśleć, że zabiją nasze ciała albo złamią ducha przez zastraszanie – mówił ks. Ganni – ale w niedziele kościoły są zawsze pełne. Oni mogą próbować zabrać nam życie, ale Eucharystia je nam przywróci”. Co więcej, jak zauważył ten chaldejski kapłan, ataki terrorystyczne paradoksalnie pozwoliły mosulskim chrześcijanom docenić wartość ofiary eucharystycznej: „W normalnym czasie wszystko jest traktowane jako zwykłe i zapominamy o największym darze, który został nam dany. Jak na ironię to dzięki przemocy terrorystów naprawdę poznaliśmy, że to właśnie Eucharystia, Chrystus Umarły i Zmartwychwstały daje nam życie. A to pozwala nam trwać i mieć nadzieję”.

Ataki dotknęły również bezpośrednio rodzinę ks. Ganniego. Kiedy jego siostra w czerwcu 2004 r. niosła wodę, aby wraz innymi kobietami posprzątać kościół na niedzielną mszę, ktoś rzucił w pobliżu granat: „Została poraniona, ale przeżyła. A w niedzielę nadal celebrowaliśmy Eucharystię. Moi wstrząśnięci rodzice byli tam również”. Ofiara siostry Raghida nie była daremna. „Dla mnie i dla naszej wspólnoty rany mojej siostry były źródłem umacniającym nas, abyśmy także my mogli dźwigać nasz krzyż” – powie.

3 czerwca 2007 r. wierność ks. Ganniego swojemu powołaniu oraz pełne oddania współuczestniczenie w drodze krzyżowej Kościoła irackiego sięgnęły zenitu. Tuż po odprawionej przez niego niedzielnej Mszy został on wraz z towarzyszącymi mu diakonami zaatakowany przez terrorystów. Jeden z nich krzyknął do kapłana: „Mówiłem ci, byś zamknął kościół. Dlaczego tego nie zrobiłeś? Dlaczego nadal tu jesteś?”. Ksiądz Raghid Ganni odpowiedział mu wówczas spokojnie: „Jak ja mogę zamknąć Dom, który należy do Boga?”. Na takie słowa napastnik oddał serię strzałów, zabijając wszystkich, z wyjątkiem żony jednego z diakonów, której udało się uciec.

Ksiądz Ganni wytrwał do końca. Jego krew przelana po tym, jak on sam nakarmił swoich wiernych Ciałem i napoił Krwią Chrystusa, stanowi pieczęć i uwiarygodnienie wszystkich jego słów oraz niezachwianej wiary w moc Eucharystii. Jego świadectwo zawiera to, o czym świadczą tysiące prześladowanych irackich chrześcijan: w Eucharystii Chrystus Umarły i Zmartwychwstały daje nam życie.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie: