Wiara Zobacz

Wszyscy Go opuścili i uciekli

Lauren zdecydowała się zadać pytanie:

– Zgodzę się, że ciało Jezusa zostało pochowane w grobowcu udostępnionym przez Józefa z Arymatei i że był on pilnie strzeżony, ale wciąż nie wierzę w zmartwychwstanie. Czy uczniowie nie mogli wymyślić opowieści o zmartwychwstaniu już później?

– To wątpliwe – odparł profesor Peterson.

– Dlaczego wątpliwe? – chciała wiedzieć Lauren, okazując pewne poirytowanie.

– Po pierwsze, o pobycie Jezusa w ogrodzie Getsemani Marek pisze: „Wtedy opuścili Go wszyscy i uciekli”[1]. Apostołowie nie spodziewali się zmartwychwstania. Obawiali się władz. Nawet Józef z Arymatei bał się Żydów. Lecz to, co ujrzeli, radykalnie ich odmieniło. Przeczytam fragment z książki doktora Jamesa Portera Morelanda, który obronił doktorat na Uniwersytecie Karoliny Południowej:

Apostołowie nic by nie zyskali dzięki kłamstwu i założeniu nowej religii. Spotkały ich ciężkie doświadczenia, drwiny, wrogość i męczeńska śmierć. Wobec powyższego nigdy nie byliby w stanie podtrzymać tak niezachwianej motywacji, gdyby wiedzieli, że to, co głosili, było kłamstwem. Apostołowie nie byli głupcami, a Paweł był wysokiej klasy intelektualistą o chłodnym umyśle. W ciągu trzydziestu czy czterdziestu lat posługi znalazłoby się parę okazji, by przemyśleć sprawę i wycofać się z kłamstwa[2].

– Profesorze Peterson – zapytała Lauren – co się wydarzyło w tym czasie, gdy pilnowano grobowca?

– Zobacz. Tu masz Biblię. Przeczytaj nam z Ewangelii św. Mateusza, rozdział dwudziesty ósmy, poczynając od drugiego wersetu.

Lauren wzięła od profesora Biblię i głośno przeczytała:

A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem Anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli[3].

Lauren spojrzała na profesora.

– Mam dalej czytać?

– Tak, Lauren, przeczytaj wersety od jedenastego do piętnastego – polecił profesor.

Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: „Rozpowiadajcie tak: »Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali«. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu”. Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego[4].

Profesor Peterson zabrał Biblię i położył ją na swoim biurku.

– Lauren, w świetle naszej wiedzy, że były to świetnie wyszkolone straże, relacja zawarta w rozdziale dwudziestym ósmym Ewangelii św. Marka robi wielkie wrażenie. Widok towarzyszący zmartwychwstaniu Chrystusa był na tyle przerażający, że twardzi strażnicy „stali się jakby umarli”. Pozwólcie, że przeczytam jeszcze jeden opis rzymskiej straży:

W najmniejszym stopniu nie interesowali się wyznaczonym im zadaniem. Jedynym ich celem i powinnością było rygorystyczne pełnienie służby w charakterze żołnierzy imperium rzymskiego, któremu winni byli lojalność. Rzymska pieczęć założona na kamień znajdujący się u wejścia do grobu przedstawiała dla nich większą świętość aniżeli cała filozofia Izraela czy świętość jego starożytnej wiary. Mieli w końcu dość zimnej krwi, by grać o płaszcz ofiary będącej w agonii[5].

W następnej kolejności odezwała się Mina:

– Profesorze, pamiętam, jak w książce doktora Thomasa George’a Tuckera czytałam bardzo szczegółowy opis zbroi i broni noszonej przez centuriona. Nakreślony przez niego obraz przedstawia człowieka-maszynę, przeznaczonego do walki[6].

– Tak jest, Mina.

Lauren nie do końca wiedziała, co powiedzieć, ale chciała pokazać profesorowi, że słuchała.

– Chodzi ci o to, że gdyby po pochówku Jezusa dokonanym przez członka Sanhedrynu, Józefa, przy grobowcu znajdowali się strażnicy, nie byłoby prawdopodobne, by posnęli.

– Tak, byłoby to bardzo mało prawdopodobne.

Profesor Peterson wziął do ręki kolejną książkę.

– Doktor Thomas Thorburn twierdzi, że straż, która pełniła wtedy służbę, była w wielkich opałach. Gdy kamień wytoczył się ze swego miejsca, a pieczęć została złamana, strażnikom groził sąd wojskowy. Thorburn pisze:

„Żołnierze nie mogli zeznać, że spali, gdyż dobrze wiedzieli, iż karą za spanie na warcie była kara śmierci, której wykonania zawsze ściśle przestrzegano”.

Badacz pisze dalej:

„W tej sytuacji żołnierze nie mieli w zasadzie innego wyjścia, jak tylko mieć nadzieję na wsparcie kapłanów. Zniknięcie ciała wskazywało bowiem na zaniedbanie strażników i w każdym wypadku zostałoby (pod zwykłymi warunkami) ukarane śmiercią”[7].

[1]             Mk 14,50.

[2]             J. P. Moreland, Scaling the Secular City, Grand Rapids 1987, s. 168.

[3]             Mt 28,2-4.

[4]             Mt 28,11-15.

[5]             A. Roper, Did Jesus Rise from the Dead?, Grand Rapids 1965, s. 33.

[6]             Por. T. G. Tucker, Life in the Roman World of Nero and St. Paul, New York 1910, s. 342-344.

[7]             T. Thorburn, The Resurrection Narratives and Modern Criticism, London 1910, s. 179-182.

Fragment pochodzi z książki Josha McDowella, Dave’a Sterretta pt. „Czy rzeczywiście zmartwychwstanie jest faktem?” (seria „O wierze przy kawie”) wydanej przez Wydawnictwo Agape.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Czy rzeczywiście zmartwychwstanie jest faktem?Komplet: Czy rzeczywiście Jezus jest Bogiem? i Czy rzeczywiście Biblia mówi prawdę?Czy rzeczywiście Biblia mówi prawdę?