Islam Nowości

Więźniowie Iranu

Paź 03, 2016 Bartłomiej Grysa

Każdego roku ponad 170 tysięcy chrześcijan oddaje życie za wiarę, ponad 200 mln jest brutalnie prześladowanych i dyskryminowanych, a zagrożonych prześladowaniami jest nawet pół miliarda! Co pięć minut wyznawca Chrystusa ginie z powodu swej wiary.

„Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusa?” (Rz 8,35)

Jest to prawdziwy holokaust, przemilczany przez środki masowego przekazu. Prawa chrześcijan do wolności religijnej łamie się dziś w 130 krajach, a mimo to, jest to najbardziej dynamicznie rozwijająca się religia na świecie. Prześladowania i męczeństwo wyznawców Chrystusa przyczyniają się do licznych nawróceń, czego dowodem może być ponad 150 tys. Chińczyków przyjmujących chrzest każdego roku.

Pan Jezus uświadamia wszystkim wierzącym w Niego, że będą znienawidzeni i prześladowani: „I będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mojego imienia” (Mk 13,13); „Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: Sługa nie jest większy od swego pana. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał” (J 15,18-21).

Nie wszyscy wiedzą, że na 50 krajów, w których wolność wyznania i słowa w rzeczywistości nie istnieje, 46 to kraje muzułmańskie. Na przykład w Iranie, liczba chrześcijan wynosi jedynie 0,6% całej populacji tego kraju. Większość z nich to Ormianie i Asyryjczycy należący do różnych Kościołów. Nie pozwala się im na żadną pracę misyjną, a kult jest ograniczony tylko do murów świątyń i rodzimych języków: ormiańskiego i syriackiego. Jeszcze gorzej traktowani są w tym kraju chrześcijanie nawróceni z islamu – rodowici Irańczycy. Pomimo tego ich liczba wzrosła w ciągu ostatnich 30 lat 200-krotnie: od ok. 500 sprzed rewolucji do ponad 100 tysięcy obecnie. Wielu chrześcijan z narażeniem życia głosi Ewangelię. Kiedy muzułmanie słyszą Ewangelię i doświadczają spotkania z miłosiernym Synem Bożym, ich życie zostaje przemienione, doświadczają prawdziwej wolności wewnętrznej. Jeżeli ktoś doświadczył osobistego spotkania z osobą zmartwychwstałego Chrystusa, to pragnie się tą radosną nowiną dzielić z innymi, pomimo grożących prześladowań, „bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne (…)” (1 J 1,2).

W pierwszych wiekach Iran był ewangelizowany przez wielonarodowy Kościół Wschodu, którego główny trzon stanowili Asyryjczycy. Potomkowie tych pierwszych irańskich chrześcijan w VII wieku zostali przymusowo zislamizowani, ale dzisiaj wracają do wiary swoich ojców. W naszych czasach Boży Duch wylewa się na Iran poprzez modlitwy wielu chrześcijan na całym świecie.

Najważniejsze pytania

Irańską dziewczynę, Marię, nurtowało wiele pytań. Zadawała sobie pytania o to, co to jest prawda, kim jest Bóg i czy można nawiązać z Nim bliską relację. Zastanawiała się także nad tym, dlaczego ona, jako Iranka, musi rozmawiać z Bogiem w języku arabskim, którego nie zna (obowiązkowym w muzułmańskiej modlitwie). Maria stawiała też wiele frustrujących ją pytań dotyczących islamu i jego reguł. Dyskutowała nawet na ten temat z innymi, pomimo tego, że mogło grozić jej za to więzienie, a nawet śmierć lub dożywocie, tak jak było w przypadku innych jej rówieśników, ośmielających się krytykować jedyną słuszną religię i władzę…

Swoimi duchowymi poszukiwaniami dzieliła się ze swoją siostrą, Szirin. Choć sama była muzułmanką, Szirin chciała pomóc swojej siostrze w jej duchowych rozterkach. Pewnego dnia  przyniosła małą książeczkę o Jezusie zatytułowaną “Jego imię jest wspaniałe”. W takim państwie, jak Iran, w którym rozpowszechnianie wszelkiej niemuzułmańskiej literatury religijnej jest uważane za przestępstwo, otrzymanie Biblii czy chrześcijańskiej broszury jest poważnie utrudnione.

Już po przeczytaniu pierwszej strony moje serce zostało głęboko poruszone

– wyznaje Maria.

Zaczęłam płakać, bo odczuwałam obecność Chrystusa w moim pokoju, tuż obok mnie. Czytając dalej, czułam się tak, jak gdybym to wszystko już wiedziała, jak gdybym słyszała już te wszystkie słowa i nagle odnalazła to, czego szukałam przez wiele lat: miłość Chrystusa.

Od tego momentu w życiu Marii nastąpił radykalny zwrot. „Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (Mt 10,39). Przekonana o tym wewnętrznie, Maria przyjęła potajemnie chrzest w piwnicy jednego z teherańskich kościołów. Odtąd jej serce zaczęło przepełniać wielkie pragnienie ewangelizacji. Nie zważając na niebezpieczeństwa, zaczęła dzielić się Ewangelią, wierząc, że tak jak ona każdy muzułmanin potrzebuje usłyszeć prawdę o zbawieniu przez Jezusa Chrystusa. Po półtora roku owocnej pracy ewangelizacyjnej pojechała do Turcji na kursy teologiczne, gdzie poznała Marcelinę. Ta przyjaźń przyczyniła się do powstania wielkiej fali ewangelizacji Iranu…

Chodząc po ulicach, zatrzymując się w kawiarniach i podróżując do innych miast Iranu, dziewczyny świadczyły o Jezusie, który z miłości do ludzi oddał swoje życie i zmartwychwstając, potwierdził swoją boskość, dając im prawdziwą wolność. Dla irańskich muzułmanów były to zupełnie nowe wiadomości, gdyż oficjalna cenzura dopuszcza do obrotu jedynie publikacje ukazujące Jezusa jako proroka islamu. Niektórzy odrzucali Ewangelię, inni zadawali pytania, a część ludzi chciała przyjść na spotkania i dowiedzieć się więcej o Chrystusie i chrześcijaństwie.

W ciągu trzech lat dziewczyny zdołały rozdać ponad 20 tysięcy egzemplarzy Nowego Testamentu! Były nawet w świętym dla szyitów mieście Kom, do którego chrześcijanom nie wolno wchodzić.

Aresztowanie

Był 5 marca 2009 roku. Zbliżały się irańskie obchody Nowego Roku, Nouruz. Zaniepokojona Szirin zadzwoniła do swojej siostry, Marii, opowiadając jej swój sen. Śniło jej się, że Maria trafiła do przerażającego miejsca, z którego została potem wyciągnięta i umieszczona w innym: pięknym, pełnym zieleni. Usłyszała też głos: „To stanie się z twoją siostrą”. Maria uspokoiła siostrę. Wiedziała jednak, że podobną wizję miała też Marcelina. Bóg przygotowywał je na próbę, przez którą miały przejść…

Od jakiegoś czasu w ich domu gromadziły się małe grupki irańskich chrześcijan. Maria i Marcelina prowadziły w nim dwie wspólnoty: jedną młodzieżową, a drugą dla byłych prostytutek. Ich dom stał się dla wielu Irańczyków jedynym dostępnym kościołem, a głód słowa Bożego był ogromny. Było jednak tylko kwestią czasu, kiedy tajne służby zaczną interesować się Marią i Marceliną.

Wszystko zaczęło się przed Nowym Rokiem. Bez żadnej zapowiedzi ani zezwolenia pod ich mieszkaniem pojawili się basidżi – członkowie irańskiej organizacji rewolucyjnej, często analfabeci, ludzie bezkrytycznie oddani władzy. Na oczach przyjaciółek bezprawnie splądrowali ich mieszkanie, konfiskując książki i płyty jako „dowód” ich „antypaństwowej i szpiegowskiej działalności”. Wraz z tymi „dowodami” chrześcijanki zostały zabrane na posterunek policji w celu złożenia wyjaśnień. Nikt nie przedstawił im żadnego nakazu. Basidżi mogli robić, co im się podobało. Wystarczyły podejrzenia, oparte na kilkumiesięcznym śledzeniu ich działalności przed zatrzymaniem.

Rozpoczęły się przesłuchania. Padła seria tych samych pytań. Były one powtarzane wielokrotnie i miały na celu wydobycie jak największej liczby informacji obciążających zarówno przyjaciółki, jak i innych Irańczyków, którzy zostali pociągnięci do wiary przez Chrystusa. Śledczy nieustannie pytali: „Czy przyjmujesz zarzut działalności promocyjnej skierowanej przeciwko panującej władzy politycznej i obrażającej władze religijne? Czy przyjmujesz zarzut promowania chrześcijaństwa w Iranie? Czy przyjmujesz zarzut dystrybucji Biblii i ewangelizowania ludzi w teherańskiej restauracji? Do jakiego uczęszczasz kościoła? W jakim Kościele zostałaś́ ochrzczona?”.

Więzienie

Pierwsze dwa tygodnie Maria i Marcelina spędziły w areszcie Wozara. Było to obskurne miejsce, w którym przetrzymywano więźniów 2-3 dni, zanim zaczęto rozpatrywać ich sprawę w sądzie. Czas ten obie chrześcijanki od początku wykorzystywały na modlitwę i ewangelizację. Próbowały też przywrócić bardziej ludzki wymiar aresztowi, m.in. przez sprzątanie. Zaskakiwały tym nawet strażniczki, przyzwyczajone do drastycznych zachowań przetrzymywanych tam często kryminalistek.

Dla wielu osób uwięzionych razem z Marią i Marceliną ten czas stał się prawdziwym błogosławieństwem. Maria wspomina:

Bóg dosłownie zalewał nas falami ludzi poszukujących prawdy. Warunki życia były złe, ale nie musiałyśmy podróżować! Poza tym mogłyśmy mówić naszym współwięźniom o Jezusie otwarcie, ponieważ nikt nie wszedłby do tej szczurzej nory, by nas podsłuchiwać.

Pewnego dnia zabrano Marię na przesłuchanie. Padły te same pytania co zwykle: o co zostały oskarżone? czy promowały chrześcijaństwo? Inspektor, który ją przesłuchiwał, w pewnym momencie poprosił, aby powiedziała mu coś więcej o Jezusie. Kiedy słuchał radosnej nowiny, że Pan Jezus umarł za każdego człowieka, że w swojej śmierci i zmartwychwstaniu przebaczył wszystkie grzechy i daje nam życie wieczne, w jego oczach pojawiły się łzy. Słowa Ewangelii wyraźnie poruszyły jego serce. Próbując to ukryć, powiedział: „Niech pani nikomu więcej nie mówi tego, co mi pani powiedziała. To ściągnie na panią problemy. (…) Mocno trzymajcie się swojej wiary. (…) Mam nadzieję, że niedługo będziecie na wolności”.

Czas próby się jednak nie skończył. Uwolnienie Marii z Marceliną zależało od kaprysu sędziego. Sędzia zgodził się, o dziwo, na ich uwolnienie, ale pod warunkiem wpłacenia nierealnie wysokiej kaucji. Ponieważ kobiety nie dysponowały tak dużą sumą pieniędzy, pozostały nadal więźniarkami sumienia. Przeniesiono je do więzienia Ewin.

W więzieniu Ewin

Więzienie Ewin  okrywa zła sława i zmowa milczenia. Większość więźniów politycznych, którzy tam trafiają, odbywa w nim długie wyroki lub ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Stosuje się tam wymyślne tortury, a gwałty i bójki są na porządku dziennym. Z racji liczby przetrzymywanych w Ewin intelektualistów mówi się o tym więzieniu z ironią: „uniwersytet Ewin”. Maria i Marcelina trafiły do bloku dla więźniów politycznych.

Przebywając na wolności, Maria i Marcelina często zastanawiały się, jak wygląda życie za murami więzienia Ewin i czy będą miały kiedykolwiek okazję, by głosić tam Ewangelię. Teraz Pan postawił je w samym środku tego miejsca, a one zaczęły przemieniać je w żywy Kościół.

Sepida była jedną z pierwszych kobiet, która została ich przyjaciółką. Na wolności pracowała jako dziennikarka i komentatorka wydarzeń politycznych. W więzieniu znalazła się z powodu powiązań z członkami swojej rodziny, którzy zwalczali irański reżim. Kiedy Maria opowiedziała jej, w jaki sposób Chrystus zamieszkał w jej sercu i przemienił ją od wewnątrz, Sepida wyszeptała ze łzami w oczach: „Nigdy nie myślałam, że osoba Chrystusa tak bardzo mnie poruszy. Teraz patrzę na wasze życie i na drogę, którą wybrałyście, z większym szacunkiem niż kiedykolwiek. Chciałabym, by ze mną stało się podobnie. Chciałabym spotkać Jezusa Chrystusa”.

Inna Iranka, Mana, została uwięziona wraz z mężem za kradzież państwowych pieniędzy. Urodziła się w bogatej rodzinie. Jej ojciec zaangażował się w politykę, co przypłacił życiem. Śmierć ojca była dla Many wielkim ciosem. Wtedy właśnie porzuciła islam. Żyła w przekonaniu, że Bóg już jej nie kocha, skoro zabrał jej ojca, a ona sama popełniła straszny grzech apostazji. Marcelina zaczęła jej mówić o Jezusie i po kilku spotkaniach przekonała ją, że Pan Bóg nigdy jej nie odrzucił i kocha ją tak jak zawsze. Tłumaczyła Manie: „Straciłaś wprawdzie swojego ziemskiego ojca, ale prawdziwym Ojcem dla nas wszystkich jest nasz Pan, Jezus Chrystus, który cię nigdy nie opuści”. Mana uwierzyła jej słowom, poprosiła ją o modlitwę, a od tego czasu zaczęły się w jej życiu wydarzać cuda i pojawiać znaki świadczące o tym, w jaki sposób Chrystus działa w życiu ludzi, którzy Mu uwierzyli i całkowicie zaufali.

Pewnego dnia Mana zapragnęła przeczytać Pismo Święte. Ale jak znaleźć Biblię w muzułmańskim więzieniu? Jakiś czas później Marcelina sprzątała pod łóżkiem jednej z więźniarek. Znalazła tam stare pudło, które ktoś zostawił, wychodząc na wolność. Niosąc je na śmietnik, zajrzała na wszelki wypadek do środka. Jakie było jej zdziwienie, gdy wśród podartych papierów znalazła kieszonkową wersję Ewangelii według św. Łukasza w języku perskim.

Trudno opisać moje uczucia, kiedy po tak długiej przerwie mogłam znowu czytać Pismo Święte. Każda strona, każde słowo, każda litera była błogosławieństwem. Prawdziwa uczta dla wygłodzonej duszy!

Później wraz z Marią postanowiła podzielić się tym odkryciem z innym więźniarkami. Dzięki temu wiele osób przeczytało Ewangelię, a jedną z nich była właśnie Mana. W ten sposób Bóg cudownie odpowiedział na pragnienie poznania Jego słowa i poruszał serca uwięzionych kobiet.

Uwolnienie i przymusowa emigracja

Minęło prawie dziewięć miesięcy, zanim przetrzymywane bez żadnych oficjalnie postawionych zarzutów Maria i Marcelina zostały niespodziewanie zwolnione. Dużą rolę w ich uwolnieniu odegrały modlitwy tysięcy chrześcijan na całym świecie, a także międzynarodowe naciski, zarówno organizacji chrześcijańskich, jak i tych, które walczą o przestrzeganie praw człowieka. Nawet irańska telewizja pokazała o nich reportaż. Był to prawdziwy cud w państwie, w którym chrześcijanie giną często w niewyjaśnionych okolicznościach.

Powrót Marii i Marceliny do domu nie był łatwy. Przyjaciółki miały świadomość tego, że każdy ich ruch jest teraz śledzony przez tajne służby. Gdyby ich znajomi chociaż raz się z nimi spotkali, również byliby narażeni na uwięzienie i tortury. „Znał nas cały kraj – mówiła Maria – więc potajemna ewangelizacja starym sposobem była niemożliwa. Gdyby ekstremiści religijni zamordowaliby nas, wtedy władze najprawdopodobniej wynagrodziłyby ich za to morderstwo”. Ostatecznie Maria i Marcelina z bólem serca zdecydowały się na wyjazd i pod koniec maja 2010 roku pożegnały Iran, zostawiając za sobą rodziny i przyjaciół.

Opuszczając swoją ojczyznę, kobiety modliły się, aby jak najszybciej nadszedł dzień, kiedy w Iranie będzie można w pełnej wolności głosić Ewangelię, a mieszkańcom tego pięknego kraju Pan Bóg da „olejek radości zamiast żałoby, płaszcz chwały zamiast przygnębienia” (Iz 61,3). Módlmy się, by czas ten nadszedł jak najszybciej i by jak najwięcej ludzi nie znających Chrystusa w Iranie i innych krajach poznało Go i zawierzyło Mu całe swoje życie. Niestety, również w Europie i Stanach Zjednoczonych, a więc w krajach o ustabilizowanej demokracji, liberalne i lewicowe rządy dyskryminują chrześcijaństwo. Poprzez zmasowaną propagandę wzbudzają do niego wrogość, w imię tolerancji ograniczają swobody religijne chrześcijan. Czynią to – jak twierdzą – w imię „wielokulturowości” i „tolerancji” z jednym wyjątkiem, a jest nim całkowity brak tolerancji i niechęć do nauki Kościoła katolickiego. Sytuacja ta powinna nas mobilizować do odważnego głoszenia Ewangelii słowem i przykładem swojego życia. Pan Jezus dodaje odwagi i uświadamia nam, że wierzący w Niego ostatecznie zawsze odnosi zwycięstwo: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33) i zapewnia: „Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mk 13,13). Błogosławieni są ci, którzy pomimo prześladowań dochowują wierności Chrystusowi: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie” (Mt 5,10-12).

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

iranu_218x310 Byłem człowiekiem Arafata Bez względu na cenę - audiobook