Nowości Rodzina

Wartość małżeństwa cz. 2

Maj 28, 2018 Mieczysław Guzewicz

W pierwszym rozważaniu na temat wartości małżeństwa pozwoliłem sobie użyć wyrażenia, że istnieje złota recepta na zbudowanie udanego małżeństwa. Składa się ona z kilku punktów i  jeden z nich już wybrzmiał. Jest to uznanie małżeństwa za najważniejszą sprawę w życiu i podporządkowanie mu wszystkiego, co robimy. Taka hierarchia wartości i celów w naturalny sposób prowadzi do uznania współmałżonka za najważniejszą osobę.

Aby  małżeństwo było przez wszystkich traktowane ze czcią, szacunkiem i uznaniem, aby mogło być  „dziełem sztuki”, sami małżonkowie muszą siebie nawzajem czcić. Od dnia zawarcia ślubu najważniejszą osobą dla męża staje się żona, a dla żony – mąż!

Zdarza się, że tą hierarchią poważnie zachwieją narodziny dziecka. Niejedna kobieta, jeszcze będąc w ciąży, traktuje swojego męża jak najważniejszą osobę w swoim życiu, ale zapomina o tym zaraz  po przyjściu na świat maleństwa – wówczas to ono staje się najważniejsze.

Nie! Takie postawienie sprawy jest dużym zagrożeniem dla małżeństwa. Pismo Święte w wielu miejscach uzasadnia prawdę o konieczności traktowania siebie nawzajem przez małżonków jako osób najważniejszych.

Najistotniejsze wyrażenie to:

„Jedno ciało” (Rdz 2,24; Mt 19,6; Mk 10,8; Ef 5,31).

Noszenie dziecka przez matkę pod sercem, wszelkie uciążliwości spowodowane ciążą oraz trud porodu sprawiają, że między dzieckiem a matką powstaje bardzo głęboka więź emocjonalna i psychiczna.

Jednak o tej relacji słowo Boże nie mówi, że jest to „jedno ciało”. Określenie to, wyrażające nieprzeniknioną tajemnicę, jest uprawnione tylko w stosunku do małżeństwa.

Wyraźne potwierdzenie konieczności zachowania takiej hierarchii znajdujemy w słowach:

„Anna więc płakała i nie jadła. I rzekł do niej jej mąż, Elkana:

»Anno, czemu płaczesz? Dlaczego nie jesz? Czemu się twoje serce smuci? Czyż ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów?«” (1 Sm 1,7-8).

Pytanie Elkany jest zwróceniem uwagi, że on, jako mąż, jest najważniejszy i prosi, aby Anna o tym nie zapominała. Jest także przypomnieniem, że jeżeli oboje będą dla siebie najważniejsi, to Bóg zatroszczy się o potomstwo i o wszystkie sprawy wynikające z właściwych relacji małżeńskich.

Małżonkowie mają najpierw koncentrować się na właściwych relacjach między sobą w małżeństwie, a Bóg będzie im przymnażał tego, co jeszcze jest niezbędne do ich pełnego życia. Przypominają się tu słowa Jezusa:

„Starajcie się naprzód o królestwo [Boga] i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6,33).

W tej hierarchii pierwszorzędne znaczenie ma zabieganie o Królestwo Boże, urzeczywistniane na płaszczyźnie małżeńskiej.

Dziecko jest kimś ważnym, ale najważniejszy jest współmałżonek. Niestety, często podstawą więzi staje się obecność dziecka, a nie przymierze małżeńskie.

W podobny sposób trzeba rozumieć kolejną zależność: najpierw małżeństwo, a następnie rodzicielstwo.

W Ewangelii czytamy:

„Co więc Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” (Mt 19,6).

Jak wiemy, małżeństwo najskuteczniej rozdzielają… sami małżonkowie. Nierzadko dzieje się tak właśnie dlatego, że lekceważą wskazanie, by od dnia ślubu byli dla siebie najważniejszymi osobami.

Innym sposobem przestawiania hierarchii osób jest też stawianie swoich rodziców wyżej od małżonka. Rodzice są ważni i należy im się poszanowanie, wyrażane także przez konkretną postawę, opiekę, pamięć.

Ale od dnia ślubu mama i tata schodzą na dalszy plan, z czym sami także muszą się pogodzić, co więcej: powinni często swojemu dziecku przypominać, że najważniejszy dla niego jest współmałżonek.

Miłość, wierność, uczciwość małżeńską i bycie ze sobą do śmierci ślubuje się tylko współmałżonkowi – a nie dzieciom ani rodzicom. Rodziców trzeba czcić, dzieci – wychowywać, ale przysięgę, wypowiedzianą przed Bogiem i w obecności świadków, składa się tylko współmałżonkowi.

Jestem przekonany, że zapominanie o takiej hierarchii osób w małżeństwie stanowi bardzo częstą przyczynę osłabienia jedności małżeńskiej.

Aby małżeństwo mogło być przez małżonków traktowane ze czcią, muszą oni sobie tę cześć codziennie wyrażać. Najpierw – jak dostrzegliśmy wcześniej – powinni uznać, że są dla siebie najważniejszymi osobami, a prawdę tę muszą wyrażać nieomal nieprzerwanie.

Chodzi o wypowiadanie słów miłości, zapewnień o oddaniu, o potwierdzanie, że jest się dla siebie najważniejszym; chodzi również o pochwały i komplementy.

Trzeba otwarcie wypowiedzieć, że żony jak powietrza i wody potrzebują potwierdzeń ich urody, pięknego wyglądu. Mężowie muszą od rana do wieczora mówić:

„jesteś  śliczna, masz piękną fryzurę, makijaż, jesteś moją księżniczką, moim bóstwem”.

I nie jest to podsycanie próżności, lecz akceptacja zupełnie naturalnego elementu kobiecości, którym jest przywiązywanie wagi do estetyki, do piękna, a także chęć odczucia i usłyszenia, że jest się ważną dla drugiej osoby, dla męża.

Słowa takie są dla kobiety ogromnie ważnym składnikiem stymulującym ich stan wewnętrzny.

Często mąż potrafi mówić komplementy swoim koleżankom w pracy, dostrzegać ich nowe fryzury, zmianę wyglądu czy ładną część garderoby, zupełnie nie widząc tego u żony, nie zwracając uwagi na jej wygląd, nie wypowiadając do niej miłych słów po przyjściu z pracy, zapominając o podziękowaniu za przygotowany posiłek. Jest to zarówno duża nieuczciwość wobec niej, jak i początek obumierania związku.

Natomiast żony nie powinny zapominać o niektórych podobnych potrzebach swoich mężów. Oni  zaś nie pragną zapewnień o urodzie, gdyż nie odbierają rzeczywistości w kategoriach estetycznych na takim poziomie jak kobiety, potrzebują jednak ze strony swych małżonek słów wdzięczności za opiekę, a także potwierdzenia własnej mądrości, zaradności, odpowiedzialności, siły, pomysłowości, dbałości o rodzinę; potrzebują pochwał za wykonaną pracę, za odpowiedzialność.

Mąż chce słyszeć, że żona czuje się przy nim bezpiecznie, że może na nim polegać i że on jest jej „rycerzem”.

Często takie słowa są wypowiadane jak gdyby zaliczkowo, ale ich powtarzanie może z czasem pomóc mężowi w uwierzeniu, że taki właśnie jest, w staraniu się o to, aby takim być.

Przyczyniają się do podnoszenia jego poczucia własnej wartości, zapobiegają przygnębieniu i ucieczkom w różne zainteresowania pozadomowe czy w alkohol. Są też koniecznym przypomnieniem o roli mężczyzny w małżeństwie i w rodzinie.

Konieczne staje się dzisiaj pokazanie dzieciom, rodzinie, sąsiadom, że małżonkowie właśnie tak żyją, uznając swój związek za coś najcenniejszego, świętego i nierozerwalnego, uznając siebie nawzajem za najważniejsze osoby. Jest to szczególnie potrzebne dzieciom, którym daje się dobry przykład właściwej hierarchii wartości i osób.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Duchowa Pedagogia Miłości. ks. Jan KochelMały poradnik życia rodzinnegoPrzymierze małżeńskie