Nawrócenia Nowości

Skarb wiary cz. 2

Nawrócenie

Cud, którego Carrel był świadkiem, stanowił dla niego duchowy i intelektualny wstrząs oraz uświadomił mu istnienie rzeczywistości, która wymyka się poznaniu zmysłowemu.

Carrel zrozumiał, że metody nauk empirycznych ograniczają się tylko do badania rzeczywistości materialnej. Natomiast istnieje duchowy wymiar rzeczywistości, tak samo realny jak ten poznawalny zmysłami, którego można doświadczyć tylko na gruncie wiary. Carrel w wielkiej pokorze zaczął się modlić do Matki Najświętszej:

„Na mój brak wiary odpowiedziałaś niezwykłym cudem. Nie potrafię zrozumieć tego, co się stało z chorą, i wyzbyć się zwątpienia. Ale największym moim pragnieniem jest uwierzyć bez żadnej dyskusji i krytyki”.

To, co Carrel uważał dotąd za absurd, stało się rzeczywistością; wszystkie jego dotychczasowe teorie rozsypały się w drobny mak. Była to dla niego wielka lekcja pokory. Już nie patrzył z politowaniem na modlących się pielgrzymów. Czyż ich modlitwa nie jest otwarciem się na działanie wszechmocy samego Boga?

Natychmiastowe odrzucenie ateizmu przez Carrela nie było jednak takie proste. W jego sercu rozpętała się dramatyczna walka. Przychodziły mu myśli, że przecież mógł ulec złudzeniu i pomylić się w diagnozie.

Odrzucał je, bo uzdrowienie dokonało się na jego oczach, było doświadczeniem laboratoryjnym. Kwestionowanie tego faktu byłoby skrajną nieuczciwością i kłamstwem. Nasunął mu się oczywisty wniosek: tego rodzaju uzdrowienie nie dokonało się siłami natury, lecz mocą Boga.

Miał jednak zasadniczy problem: jak przyjąć rzeczywistość wiary, jak otworzyć się na tę nieogarnioną tajemnicę, niedostępną poznaniu naukowemu?

„Nie ma żadnego dowodu, że Bóg nie istnieje – myślał Carrel – i że Najświętsza Panna jest tylko tworem naszej wyobraźni. Wydaje mi się trudną rzeczą udowodnić, że Bóg istnieje, ale również niemożliwe jest zaprzeczenie Jego istnienia. Jak to się dzieje, że niektórzy wybitni naukowcy, jak na przykład Pasteur, potrafią pogodzić wiarę w nieomylność nauki z wiarą w Boga?”.

Carrel siedział przed Grotą Objawień i zmagał się ze sobą do godziny drugiej w nocy. W końcu zdecydował się wejść do kościoła przepełnionego modlącymi się pielgrzymami z kraju Basków. Ukląkł obok sędziwego wieśniaka i z głębi swojej zbolałej duszy zaczął prosić:

„Panno Najświętsza, ucieczko nieszczęśliwych, na mój brak wiary odpowiedziałaś niezwykłym cudem. Nie umiem go pojąć i wyzbyć się zwątpienia. Największym moim pragnieniem i celem wszystkich dążeń jest wiara niezachwiana.

Przyjmij mnie, grzesznika, znękanego pogonią za błędnymi światłami. Pod twardą opoką mojej pychy intelektualnej żyje najpiękniejszy ze wszystkich snów, choć niestety jeszcze tłumiony – by wierzyć w Ciebie i kochać Cię tak, jak kochają Cię zakonnicy o duszy nieskazitelnej”.

Po tej modlitwie Carrel poczuł niesamowity pokój oraz pewność, że jest Bóg, który go bezwarunkowo kocha. Pisał:

„Skoro dusza skłoni się ku Bogu, znajdzie spokój i zamieszka w Bogu, a Bóg zamieszka w niej. (…) Bóg jest poza wszelkim zrozumieniem i poznaniem. Ale tam, gdzie rozum nie ma dostępu, pragnienie i miłość są dopuszczone”.

To był moment przełomowy w jego życiu. Zrozumiał, że największym skarbem dla człowieka jest wiara w Boga, który w Jezusie Chrystusie stał się prawdziwym człowiekiem, oraz wiara w największy cud, jakim jest Zmartwychwstanie Chrystusa. O dar wiary trzeba się modlić codziennie.

Carrel uwierzył w realną obecność Chrystusa w Eucharystii; uwierzył, że Jezus jest Bogiem, drugą Osobą Trójcy Świętej, że zmartwychwstał i jest obecny w katolickim Kościele, nauczając, uzdrawiając, uwalniając z niewoli grzechów tych wszystkich, którzy w sakramencie pokuty przyjmą dar Jego Miłosierdzia.

Znakiem każdego autentycznego nawrócenia jest całkowite posłuszeństwo Chrystusowi, który żyje, uzdrawia i naucza w Kościele. Alexis Carrel pisał:

„Wierzę we wszystko, czego naucza Kościół katolicki, i nie jest to dla mnie żadną trudnością, gdyż nie znajduję żadnej sprzeczności pomiędzy faktami naukowymi i nauczaniem Kościoła”.

Uznał swoją całkowitą zależność od Boga. W konsekwencji poddał Jego świętej woli swój rozum, swoją wolę i całe swoje postępowanie. W jego notatkach z tego okresu zachowała się następująca modlitwa:

„Panie, pokieruj moim życiem, gdyż zagubiony jestem w ciemnościach. Boże mój, jakże żałuję, że nic nie zrozumiałem z życia, starając się rozumieć sprawy, które na próżno człowiek stara się zrozumieć. Życie nie polega na zrozumieniu, lecz na miłości, na niesieniu pomocy drugim, na modlitwie, na pracy. O spraw, mój Boże, by nie było jeszcze za późno!”.

Przeglądając rejestry cudownych uzdrowień w lurdzkim Biurze Medycznym, Carrel widział nazwiska lekarzy, wielu swoich kolegów i przyjaciół, którzy bali się przyznać, że byli w Lourdes, aby nie potraktowano ich jako nawiedzonych głupców.

Środki masowego przekazu lansowały wtedy opinię, że to, co się dzieje w Lourdes, jest wielkim oszustwem kleru. Również dla Carrela angażowanie się w sprawę Lourdes mogło się stać przeszkodą na drodze jego naukowej kariery, ale mimo to doktor nie uległ zastraszeniu; był zdeterminowany, aby świadczyć o poznanej prawdzie, bez względu na czekające go konsekwencje.

Doktor Carrel z pełnym przekonaniem podpisał raport medyczny opisujący natychmiastowe, całkowite uzdrowienie umierającej 21-letniej Marie Bailly. Po powrocie do domu opublikował w miejscowej gazecie artykuły na ten temat. Zaraz po tych publikacjach został brutalnie zaatakowany w prasie przez antyklerykalnych polityków oraz przez środowisko uniwersyteckich profesorów.

Bezpośredni przełożony dra Carrela oznajmił mu, że po publikacjach o cudzie nie ma dla niego miejsca na uniwersytecie, chyba że odwoła to wszystko, co napisał o Lourdes. Doktor Carrel był jednak bezkompromisowy, wolał przerwać swoją karierę naukową, aniżeli ulec temu szantażowi i sprzeniewierzyć się prawdzie.

Emigracja

Carrel został zwolniony z uniwersytetu. Kilka miesięcy później, w maju 1904 r., wyjechał do Kanady. W roku 1906 przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie w Instytucie Rockefellera bardzo szybko stał się jednym z najlepszych naukowców tamtejszego zespołu badawczego.

Prowadził badania na zwierzętach, opracowując nowe techniki operacyjne, które zostały uwieńczone wielkim sukcesem. Zoperował naczynia krwionośne dziecka, ratując je od śmierci. Ten właśnie zabieg został odnotowany jako wyjątkowe wydarzenie w Journal of the American Medical Association (14.05.1910 r.).

Carrel przeprowadzał doświadczenia transplantacji całych organów u zwierząt. Ze zwierzęcych embrionów uzyskał substancję, która pozwala na utrzymanie przy życiu tkanek lub organów poza organizmem. Udało mu się utrzymać przy życiu serce kury przez 20 lat.

Dzięki tym eksperymentom nastąpił w medycynie wielki przełom, który dał podstawy do przeszczepów organów ludzkich, operacji serca i naczyń krwionośnych. Za te osiągnięcia Alexis Carrel otrzymał w 1912 r. Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii.

Carrel, kiedy tylko mógł, odbywał pielgrzymki do Lourdes. Jeździł tam, aby się modlić i dziękować za dar wiary, ale jako naukowiec dalej badał tajemnicę cudownych uzdrowień.

W 1910 r. podczas pobytu w Lourdes dr Carrel był świadkiem spektakularnego cudu odzyskania wzroku przez dziecko niewidome od urodzenia.

Tego samego dnia wieczorem, idąc na modlitwę do Groty Objawień, poznał piękną młodą kobietę, wolontariuszkę, która opiekowała się owym cudownie uzdrowionym ze ślepoty dzieckiem. 35-letnia pani de la Meyrie pochodziła z arystokratycznej rodziny, a po śmierci męża poświęciła się pracy charytatywnej i wychowaniu kilkuletniego syna.

Carrel nawiązał z nią znajomość, która szybko przerodziła się we wzajemną miłość i doprowadziła do zawarcia przez nich sakramentu małżeństwa.

Po wybuchu pierwszej wojny światowej w 1914 r. Carrel wraz z żoną wracają do Francji. Zostają przydzieleni do służby sanitarnej na froncie. Carrel był zszokowany barbarzyństwem, jakie tam zobaczył. Tak pisał w jednym ze swoich listów:

„Trzeba, by państwa neutralne wiedziały, jaką to kulturę Niemcy niosą światu. Niemiecka armia dokonuje niewybaczalnych zbrodni. Jestem po prostu zdumiony, widząc, jak ten kraj, dla którego uczonych mam najgłębszy podziw, łączy olbrzymi rozwój intelektualny z moralnością godną prymitywnego barbarzyńcy” (6.06.1915 r.).

Carrel jest świadkiem wielkiej liczby zgonów spowodowanych przez gangrenę i różne zakaźne choroby. Pragnie temu zaradzić. Wspólnie z prof. chemii Dakinem wynajdują nowy roztwór antyseptyczny do zwalczania infekcji i leczenia ran. Wynalazek ten znacząco przyczynił się do zmniejszenia liczby amputacji.  Tę metodę bardzo szybko zaczęto stosować na całym świecie.

Po wojnie Carrel wrócił do Instytutu Rockefellera, gdzie po pięciu latach pracy wspólnie z Karolem Lindberghiem (słynnym konstruktorem i pilotem, który przeleciał przez Atlantyk) w 1935 r. skonstruowali pierwsze sztuczne serce, które podczas operacji utrzymywało przy życiu organy oddzielone od organizmu. W tym czasie Carrel pisze książkę Człowiek istota nieznana, która stała się światowym bestselerem.

Próg wieczności

Carrel był przekonany, że współczesna cywilizacja zagubiła wartości duchowe i dlatego nie przynosi ludziom szczęścia. Aby uchronić się przed samozagładą, ludzie powinni otworzyć się na

„Istotę będącą źródłem wszystkiego, ku tej potędze i ośrodkowi siły, którą mistycy chrześcijańscy nazywają Bogiem”.

Ostrzegał:

„Niedorozwój moralny często idzie w parze z wysoką inteligencją, co sprawia, że moralnie niedorozwinięci są szczególnie niebezpiecznymi członkami społeczeństwa. (…)

Moralność jest zbiorem zasad, których ludzie powinni przestrzegać, jeśli chcą przetrwać i jako jednostki, i jako gatunek. (…)

Ludzie wierzący powinni postępować według zasad moralności chrześcijańskiej, niewierzący natomiast – winni być posłuszni podobnym zasadom, ponieważ zasady te są powinnością każdej istoty obdarzonej rozumem, zdolnej do zastanowienia się nad sposobem, w jaki świat jest zorganizowany”.

Ostatnią swoją książkę, napisaną przed śmiercią w 1944 r., Alexis Carrel poświęcił potędze modlitwy. Pisał, że przez modlitwę człowiek może nawiązać osobową relację miłości z Bogiem,

„co staje się dla człowieka źródłem najpotężniejszej energii życiowej. Każdy, kto zdołał wyrobić w sobie zwyczaj regularnej, rzetelnej modlitwy, odczuwa niechybnie, że całe jego życie ulega ogromnej przemianie. Zwyczaj modlitwy wyciska trwałe piętno na całokształcie naszego działania i zachowania.

Człowiek zaczyna widzieć samego siebie i błędy, w jarzmie których tkwi. Zaczyna odczuwać żenujący rozwój swego samolubstwa, pustotę swojej zarozumiałości, bezcelowość swoich zachcianek, małostkowość swych trosk i niepokojów. Rozwija się w nim poczucie moralnej odpowiedzialności i umysłowej pokory. Rozpoczyna się jego pielgrzymka do Źródła łaski”.

Całkowite oddanie się Bogu w życiu Carrela najpełniej było widoczne w jego codziennej wytrwałej modlitwie, w regularnej spowiedzi, w częstej Eucharystii oraz w ofiarnej służbie bliźnim. Przygotowywał się na spotkanie z Bogiem w chwili swojej śmierci. Zdawał sobie sprawę, że wtedy odbędzie się sąd i zadecyduje się wieczność w niebie lub piekle. Do siebie odnosił ostrzeżenia Pisma św.:

„Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne” (Ga 6,7-8).

Tak się modlił:

„Panie, pokieruj moim życiem, gdyż gubię się w ciemnościach. Uczynię wszystko, czym wola Twoja mnie natchnie. (…) Boże, nim zamkniesz księgę mego życia, daj mi dostąpić tej łaski, bym wyczytał w niej to, czego jeszcze nie wiem. Życie moje było pustynią, albowiem Cię nie znałem. Spraw, by mimo jesieni pustynia ta zakwitła.

Niech każda chwila tych dni, które mi jeszcze pozostały, Tobie zawsze będzie ofiarowana. O nic więcej dla siebie nie proszę jak tylko o Twą łaskę. Niech w rękach Twych stanę się jak dym niesiony wiatrem. Oświeć mnie, Panie, jak pomóc tym, których kocham. W Twoje ręce, Panie, oddaję bez reszty całą nicość moją”.

Na swoją śmierć Carrel przygotował się przez spowiedź, Eucharystię i sakrament chorych. Odszedł do wieczności w Paryżu 5 listopada 1944 r. Cudowne uzdrowienia w Lourdes, których był naocznym świadkiem, odczytał jako znaki wzywające go do nawrócenia i wskazujące na istnienie niedoświadczalnej zmysłowo rzeczywistości Boga. Bezkompromisowość w poszukiwaniu prawdy i uczciwość naukowa sprawiły, że Alexis Carrel odrzucił ateizm i uwierzył w Jezusa Chrystusa.

Każdemu człowiekowi Bóg daje czytelne znaki, aby się nawrócił i przyjął dar zbawienia. Jednak znaki te nikogo nie zniewalają. Spotykając się ze znakami, cudami, nadzwyczajnym działaniem Boga, człowiek pozostaje wolny, ponieważ w tych tajemniczych wydarzeniach jest wystarczająco dużo argumentów dla tego, kto ma dobrą wolę, aby uwierzyć, i wystarczająca ilość niewiadomych dla osób, którzy uwierzyć nie chcą.

Człowiek jest wolny i może Bogu powiedzieć „nie”, ale na sądzie w chwili śmierci nie będzie mógł się wymówić od winy, jeżeli świadomie i dobrowolnie odrzucił łaskę wiary i dar życia wiecznego (por. Rz 1,20).

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Kto szuka, znajduje - ks. Mieczysław Piotrowski TCHROd niewiary do pełni prawdyJeżeli znaków i cudów nie zobaczycie