Wiara Zobacz

Przeciw faktom nie ma argumentu

Cze 04, 2018 Mirosław Rucki

Prawdziwy naukowiec bada fakty i wyciąga wnioski. Gdybyśmy tylko dopasowywali nasze wnioski do narzuconej nam ideologii, nauka stałaby w miejscu. Kiedy jednak rzetelnie badamy fakty, odkrywamy obiektywną Prawdę.

Naukowiec wobec oczywistego cudu

Pani prof. dr hab. n. med. Maria Sobaniec-Łotowska jest wysokiej klasy naukowcem o niepodważalnym dorobku, uznanym w środowiskach medycznych w Polsce oraz za granicą.

Jej ekspertyzy są zazwyczaj uważane za rozstrzygające, ponieważ w swoich badaniach i wyciąganych wnioskach kieruje się własnym sumieniem oraz wytycznymi Komisji Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk. Dlatego też, kiedy pokazywała mi zdumiewające zdjęcia wykonane za pomocą mikroskopów optycznego i elektronowego transmisyjnego, nie miałem powodów wątpić w ich autentyczność. To, co widziałem, było porażające.

W nauce obowiązuje zasada weryfikowalności. To, co odkrywa lub obserwuje jeden naukowiec, należy uznać za obiektywny fakt, jeśli inny naukowiec niezależnie zaobserwuje to samo.

Nie miałem możliwości spotkać się i porozmawiać z Panem Profesorem dr. hab. n. med. Stanisławem Sulkowskim, który badał te same próbki i uzyskał te same wyniki, ale jego podpis pod protokołem z badań mi wystarczył.

Dwoje profesorów postawiło mnie przed niepodważalnym, naukowo stwierdzonym faktem: konsekrowana Hostia zamieniła się w tkankę serca ludzkiego.

Widziałem pod mikroskopem różne rzeczy i struktury – sam wykonywałem badania mikrogeometrii różnych powierzchni. Dlatego bez trudu rozróżniałem na zdjęciach strukturę Hostii i jakby wtopione w nią tkankę mięśniową i drobne naczynia krwionośne. Te niepasujące do siebie elementy były tak integralnie połączone, że stanowiły jedną ciągłą, zdumiewającą strukturę chleba, który jednocześnie jest ciałem ludzkim.

Sztuczne wykonanie takiego połączenia jest absolutnie niemożliwe, dlatego dwoje profesorów zmuszonych było uznać, że materia Hostii w tajemniczy sposób przybrała postać tkanki mięśnia sercowego.

Pani Profesor Sobaniec-Łotowska wyjaśniła mi, że obserwowane pod mikroskopem fragmenty ciała bez wątpienia należą do serca ludzkiego i wyglądają tak, jakby próbka została pobrana z serca żyjącego człowieka w stanie agonii. Wszystkie znane medycynie zmiany morfologiczne są tu obecne.

Jako ekspert z trzydziestoletnim doświadczeniem w dziedzinie patomorfologii Pani Profesor rzetelnie opisała wyniki swoich badań w protokole z 21 stycznia 2009 r., złożonym w Kurii Metropolitalnej Białostockiej.

Od października 2009 r., kiedy został ogłoszony komunikat Komisji Kościelnej, ze strony środowisk naukowych nie wpłynęły żadne merytoryczne zastrzeżenia co do wiarygodności wyników ekspertyzy. Uczciwy naukowiec niezależnie od wyznawanego światopoglądu musi więc po prostu stwierdzić, że ma do czynienia z cudem.

Związek między faktami

Ludzie nauki muszą również mieć umiejętność kojarzenia faktów. Gdybyśmy przy obiedzie zauważyli, że chleb zamienia się nam w kawałki ludzkiego ciała, bylibyśmy przerażeni i zmuszeni do poszukiwania odpowiedzi na pytanie: dlaczego tak się dzieje?

Wspólnota wierzących, w której zaobserwowano cudowną przemianę Hostii w tkanki cierpiącego serca, zna odpowiedź na pytanie o naturę tego zjawiska.

Chcę w tym miejscu przypomnieć Czytelnikowi, że cudem w pojęciu Ewangelii wcale nie jest jakieś zdumiewające, niewytłumaczalne zjawisko. To, co zazwyczaj jest tłumaczone na język polski jako „cud”, w oryginalnych językach Biblii oznacza „moc, przejaw potęgi Boga” lub „znak, ponadnaturalne potwierdzenie”.

Bóg nie jest jakimś kuglarzem, by zadziwiać ludzi swoimi sztuczkami. Bóg ma coś do przekazania człowiekowi i potwierdza prawdziwość swoich słów konkretnym przejawem swojej mocy.

W przypadku Eucharystii słowa Jezusa Chrystusa są proste, jednoznaczne i w dosłownym tłumaczeniu z greki brzmią:

„weźcie, zjedzcie (gryźcie), to jest ciało (mięso) moje”.

Bardzo konkretne określenia wskazują na niepojętą rzeczywistość: uczniowie Chrystusa mają gryźć i zjadać Jego ciało, Jego mięso, i pić Jego krew.

Apostołowie musieli się przerazić, kiedy usłyszeli te słowa w czasie Ostatniej Wieczerzy. Już wcześniej mowa Eucharystyczna spowodowała odejście wielu uczniów (J 6,60-66), a teraz ostatecznie pobudziła Judasza Iskariotę do zdrady (Łk 22,19-21; J 13,21-22). Po prostu na ludzki rozum to było zbyt trudne.

Dopiero po zmartwychwstaniu Pana Jezusa i wylaniu Ducha Świętego uczniowie mogli w pełni przyjąć prawdę o przeistoczeniu chleba eucharystycznego w prawdziwe Ciało Chrystusa. I św. Paweł, który nie był w gronie apostołów w czasie Ostatniej Wieczerzy, musiał „przejąć” tę naukę bez zastrzeżeń, czy podobała mu się ona, czy nie (zob. 1 Kor 11,23-29).

Zgodnie z nauczaniem Kościoła ofiara złożona raz przez Chrystusa wciąż się uobecnia na ołtarzach całego świata w Eucharystii.

W sposób zdumiewający ta prawda została zapisana w relacjach ewangelistów, w których pojawia się wyraz ανάμνησις, tłumaczony zazwyczaj jako „pamiątka”. Jednak oryginalnie jest to coś więcej niż pamiątka, wspomnienie, upamiętnienie.

Zwłaszcza w kontekście żydowskim to słowo oznacza uobecnienie, ponowne zrealizowanie czegoś, co się raz wydarzyło. Kiedy Żydzi obchodzą co tydzień szabat, oni czynią to jakby „na pamiątkę dni stwarzania świata” – w swoim własnym rozumieniu uobecniają, realnie przeżywają na nowo ten dzień odpoczynku, który się wydarzył wtedy, na samym początku.

Kiedy obchodzą co roku Paschę, czynią to tak, jakby każdy z nich był realnie uczestnikiem wydarzeń w Egipcie. Dokładnie ten sens jest zawarty w słowach Jezusa: czyńcie to, realnie przeżywając ofiarę mojego ciała na krzyżu.

Pan Jezus mówił o wydaniu swego ciała i przelaniu swej krwi w taki sposób, że słuchający apostołowie zrozumieli, iż ofiara właśnie się dokonuje (a nie dokona się w przyszłości).

Mogło im się to wydawać dziwne – widzieli przecież wciąż żywego Jezusa, spożywającego z nimi wieczerzę. Jednak od chwili wypowiedzenia przez Jezusa tych słów rozpoczęło się trwałe „teraz” składanej przez Niego ofiary – raz złożonej, ale realnie uobecnianej w każdej sprawowanej Eucharystii.

Bóg, objawiając swoją wolę w Izraelu, niezwykle konsekwentnie używa takich form gramatycznych, mówiąc o pewnych rzeczach przyszłych w taki sposób, jak gdyby one już się wydarzyły. W rzeczywistości dla Boga one już się wydarzyły, mimo że człowiek jeszcze o tym się nie przekonał na własnej skórze. Jezus Chrystus, objawiając Izraelowi swoją Boską naturę, postępuje tak samo. Najbardziej dobitny tego przykład to słowa:

„komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone” (J 20,23).

Rzeczywistość ludzka jest związana z czasem i apostołowie będą mogli udzielać rozgrzeszenia dopiero w przyszłości – ale u Jezusa te wszystkie grzechy są już odpuszczone. On złożył ofiarę i On je odpuścił.

Cud Eucharystyczny, którego świadkami stali się uczniowie Chrystusa z parafii św. Antoniego w Sokółce, potwierdzony przez profesorów patomorfologii z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, jest logicznym znakiem, w sposób konsekwentny potwierdzającym powagę słów Jezusa Chrystusa.

Wyjątkowa, nie do podrobienia struktura częściowo przemienionej Hostii potwierdza nadprzyrodzone źródło mocy, która tego dokonała.

Natomiast tkanka serca zmiażdżonego cierpieniem wskazuje na nieustanne realne uobecnianie się ofiary Chrystusa w Eucharystii. Pokazuje ona, że słowa Jezusa, zapisane w trzech Ewangeliach i w Pierwszym Liście do Koryntian, nie są pustą deklaracją, metaforą lub symbolem. Są po prostu rzeczywistością.

Mamy zatem do czynienia z całą serią nieprzypadkowych, powiązanych ze sobą faktów: Jezus wypowiedział pewne słowa, zgodnie z tymi słowami złożył ofiarę i zmartwychwstał, zgodnie z tym Kościół już przez dwadzieścia wieków codziennie uobecnia Jego ofiarę i zmartwychwstanie w Eucharystii.

Cud Eucharystyczny jest jedynie znakiem, potwierdzeniem, że to wszystko jest obiektywną prawdą, że nasza wiara ma sens, że rzeczywiście prowadzi do zmartwychwstania i zbawienia.

Kompromitacja „racjonalistów”

Wymienione fakty są faktami obiektywnie i związek między nimi jest logiczny i racjonalny.

Niemniej jednak osoby nazywające siebie „racjonalistami” na wiadomość o cudzie w Sokółce zareagowały skrajnie irracjonalnie: złożyły doniesienie do prokuratury, sugerując, że skoro ksiądz ma kawałek serca ludzkiego, to musiał popełnić morderstwo. Zostało wszczęte postępowanie i do księdza proboszcza przyszła policja.

Oczywiście, ksiądz proboszcz wskazał zarówno sprawców, jak i ofiarę. Zarówno Piłat, jak i Jezus Chrystus są realnymi postaciami i każdy racjonalnie myślący człowiek musi to przyznać.

Tak samo zresztą, jak żaden racjonalnie myślący człowiek nie będzie stawiał dzisiaj zarzutów Piłatowi, który dokonał zbrodni na Jezusie 2000 lat temu.

Jedyne, co mogłoby budzić wątpliwości dzisiaj, to sposób, w jaki proboszcz w Sokółce został posiadaczem kawałka serca Jezusa zamordowanego w Jerozolimie tyle lat temu. Jednak zgodnie z procedurą Komisja Kościelna zebrała wszystkie dostępne informacje i przesłuchała wszystkich świadków.

Absolutnie jednoznacznie ustalono, w jakich okolicznościach, z jakiego powodu i przez kogo konsekrowana Hostia została umieszczona w naczyniu z wodą i schowana w sejfie, i kto miał klucze, i kto pierwszy zauważył niezwykłe zmiany w Hostii. Trudno dopatrzeć się zbrodni w codziennych czynnościach wykonywanych w milionach kościołów na całej Ziemi, więc prokuratura umorzyła śledztwo.

Jest taki kawał o dwóch facetach, którzy po raz pierwszy zobaczyli w zoo żyrafę. Po dłuższym namyśle jeden z nich powiedział drugiemu:

„Nie wierz własnym oczom. To po prostu niemożliwe”.

Zastanawiam się, dlaczego ludzie negujący oczywiste, niezaprzeczalne fakty nazywają siebie „racjonalistami”. Obiektywna realność pozostaje obiektywną realnością niezależnie od tego, czy uważamy ją za możliwą, czy za niemożliwą.

Przemieniona Hostia w Sokółce nie jest anomalią przyrodniczą ani podróbką – jest potwierdzeniem rzeczywistej przemiany chleba w Ciało Chrystusa, spożywane w czasie każdej Eucharystii we wspólnocie Jego uczniów. Potwierdzeniem nadprzyrodzonym, ale całkowicie realnym i niezaprzeczalnym, i widocznym dla każdego, kto tylko chce rzetelnie się przekonać o Prawdzie.

Bóg czeka na twoją odpowiedź

Niepojęta jest pokorna miłość Boga, który

„uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej” (Flp 2,8).

Mający absolutną władzę nad wszechświatem Bóg oddaje siebie samego w ręce człowieka, pragnąc jedynie naszej miłości i zaufania. Czy można zignorować Jego cierpiące serce, wydawane wciąż za nasze grzechy? Czy można odrzucić tak wielką miłość?

Fakty mówią same za siebie. Jezus Chrystus nie rzucał słów na wiatr: On rzeczywiście złożył swoje ciało w ofierze, ocalając nasze życie. On sam przeszedł przez doświadczenie śmierci i zmartwychwstania, by umożliwić nam zbawienie. On uobecnił swoją ofiarę i jej skutki w życiu każdego, kto tylko Mu zaufa:

„Kto spożywa ciało moje i pije moją krew, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,54).

Teraz wszystko zależy od ciebie i ode mnie. Tak niewiele jest od nas wymagane: zaufać i przyjąć to, co Jezus nam daje. Nie lekceważmy tej jedynej możliwości prowadzącej do życia wiecznego. Odrzućmy wszelki grzech i idźmy za Jezusem ku uświęceniu, prawdziwemu życiu i prawdziwej miłości.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Dialogi EucharystyczneKochać, cierpieć, wynagradzaćRecepta na życie wieczne