Rodzina Zobacz

Podjąć decyzję i być jej wiernym

Gru 31, 2018 Marie Cofta

Dwoje młodych, którzy ślubują sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską, staje u początku drogi, której kresem ma być zbawienie ich obojga. Jak ta droga będzie prowadzić, którędy pójdą, czy się zmęczą, czy będzie im towarzyszyć słońce czy deszcz – tego nie mogą przewidzieć. Jedyne, co mogą, to podjąć poważną decyzję.

Decyzyjność w dzisiejszym świecie przeżywa swój kryzys. O ile jeszcze potrafimy skłonić się do jakichś rozstrzygnięć, o tyle trudniej nam z konsekwentnym ich realizowaniem. Żyjemy w kulturze chwili.

Wszystko jest na moment – dopóki jest przyjemnie. Kiedy przestaje tak być, rzucamy trudniejsze kwestie na rzecz przyjemniejszych.

Tak jak z łatwością pozbywamy się ubrań, żywności, nie troszcząc się zbytnio o przedłużenie ich żywotności czy inne ich wykorzystanie, tak też robimy w o wiele poważniejszych kwestiach – w relacjach międzyludzkich chociażby.

Tymczasem chrześcijańskie małżeństwo nie może pójść w takim kierunku – w przysiędze padają słowa „aż do śmierci”. W ten związek wchodzi Bóg i cała perspektywa wieczności, gdzie współmałżonek traktuje drugiego nie tylko jako dar, który przyjmuje bezwarunkowo, ale również jako zadanie, gdyż odtąd oboje mają się wspólnie uświęcać.

Decyzja potwierdzona ślubowaniem i sakramentem zamyka drogę wejścia w jakiekolwiek inne powołanie czy jakąkolwiek inną formę życia wykluczającą współmałżonka, z którym w dniu ślubu stajemy się jednym.

I tylko pozornie mówimy tu o jakimś zamknięciu, bo w rzeczywistości jest to ukierunkowanie siebie na rozwój w innej, ale za to ogromnej przestrzeni.

Oczywiście tego pierwszego dnia małżeństwa decyzja jest łatwa, piękna, okraszona uśmiechami, kwiatami, dobrą wolą i jej realizacja nie wydaje się zbyt trudna. Prawdziwa jej wartość potwierdza się jednak wtedy, kiedy przychodzą trudności i codzienne życie. Kiedy się okazuje, że za słowami:

„Biorę Ciebie za żonę, za męża” naprawdę kryje się fakt, że „oto biorę Ciebie również z Twoimi niedoskonałościami i Twoim krzyżem”.

Można by pytać z pretensją: po co nas te trudności spotykają? Dlaczego nie może wszystko samo snuć się jak w bajce? Jedyne, co można, to, paradoksalnie, dopatrzeć się w tych sytuacjach sposobności do wzrostu, bo jak mówi kard. Stefan Wyszyński:

„Miłość musi być próbowana jak złoto w ogniu prób; tylko mała miłość w ogniu prób kruszeje. Wielka oczyszcza się i rozpala”.

Akt ślubu nie usuwa z naszej drogi przeszkód. Trudności pojawią się zawsze i świadomość tego powinni mieć wszyscy małżonkowie. Jako cierpienie odczuwamy każdy problem, chorobę, a także to, co rozdziera naszą zaplanowaną jedność, a więc konflikt i kryzys, które dotykają nasz związek. Pytanie o sens takiego cierpienia potrzebuje jednak osobnego rozwinięcia.

Tymczasem małżonków napotykających jakąkolwiek trudność na swej drodze interesuje najbardziej to, czy to już koniec ich szczęścia, a jeśli nie, to jak w tym dyskomforcie dalej wspólnie pielgrzymować…

Współczesna pedagogika rozwoju i psychologia dają nam odpowiednie narzędzia, by poprawiać naszą komunikatywność i odbudowywać relacje. Warto z nich korzystać.

Dla wierzącego małżeństwa istnieje jednak największa pomoc – jest nią przylgnięcie do Chrystusa, który miłosiernie pochyla się nad każdym utrudzonym człowiekiem.

Nawet jeśli w Wasz związek wdarł się grzech, nie oznacza to końca czy skazania na etykietkę „nieudanego małżeństwa”. Przede wszystkim małżonkowie sakramentalni nie mogą zapomnieć, że nigdy nie są sami. Poprzez przyjęty sakrament w ich małżeństwie żyje Bóg, a

„On według mocy działającej w nas potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy” (Ef 3,20).

Zamiast się poddawać i lekką ręką przekreślać własne małżeństwo, trzeba skoncentrować się na opartej na Bogu pracy nad swoim związkiem, który jak roślina wymaga pielęgnacji i ciągłych starań.

Kochani Małżonkowie! Święty Augustyn pisze:

„Miłość to wybór drogi miłości i wierność wyborowi”.

Pamiętajcie, że Wasza decyzja angażuje  Wasze serce i wolę. Jeśli niedomaga serce, oprzyjcie się na woli w oczekiwaniu na moment, gdy serce wróci do siebie. Wasza praca nad sobą niech polega na wspólnej modlitwie.

Różaniec i Koronka do miłosierdzia Bożego niech będą zaplanowanymi punktami Waszego dnia. Pismo Święte, wspólnie czytane, niech wprowadza Was w Bożą naukę i Boże tajemnice, które pozwolą Wam spojrzeć na własne życie z szerszej perspektywy.

Jezus dał Wam do ręki mocny oręż, jakim są pozostawione w Kościele do Waszej dyspozycji sakramenty. Wyznanie grzechów na spowiedzi oraz częste przyjmowanie Jezusa w Komunii Świętej niech będą Waszym umocnieniem.

Warto zaobserwować, gdzie lokujecie swoje serce i myśli – może trzeba usunąć to, co Was zabiera współmałżonkowi: telewizję, internet, pasje, które rozbijają rodzinę? Trzeba trwać na czuwaniu i dopytywaniu się Pana Boga, jaką drogę On Wam wyznacza.

Zachęcamy wszystkich, by zadbali o swój związek, przystępując do Ruchu Czystych Serc Małżeństw. Wystarczy podejść do sakramentu pojednania, by móc wspólnie uczestniczyć we Mszy św. i przyjąć w Komunii św. Pana Jezusa. Odmówiona wówczas Modlitwa zawierzenia pozwoli Wam poczuć się członkami tej wspólnoty. Chętnie wpiszemy Was do Księgi czystych serc, jeśli tylko poinformujecie nas o swoim przystąpieniu do RCSM.

Wszystkich, którzy borykają się z niewiernością czy odwróceniem się od decyzji wspólnego życia swojego współmałżonka, wszystkich, których trudności zaszły na tyle daleko, że nie starcza już im po ludzku sił, zachęcamy do włączenia się w Ruch Wiernych Serc zainicjowany przez czasopismo „Miłujcie się!”, który funkcjonuje teraz w oparciu o Wspólnotę Trudnych Małżeństw „Sychar”. Więcej informacji znajdziecie na stronie: www.rws.sychar.org.

Prosimy też, byście nadsyłali do redakcji swoje świadectwa – dzielcie się z innymi Czytelnikami tym, czego dokonuje w Waszym małżeństwie, w Waszej rodzinie Jezus.


Modlitwa zawierzenia Ruchu Czystych Serc Małżeństw

Panie Jezu, dziękujemy Ci, że ukochałeś nas miłością bez granic, nie wahając się nawet oddać życie za nas. Dziękujemy Ci za to, że Twoja miłość chroni nas od zła, podnosi nas z największych upadków i leczy nasze najboleśniejsze rany. Dziękujemy Ci za Twoją obecność w sakramencie małżeństwa i za to, że u Ciebie zawsze możemy znaleźć lekarstwo na każde zło oraz siłę do pokonywania wszelkich trudności i kryzysów. Oddajemy Ci swoją pamięć, rozum, wolę, dusze i ciała wraz ze swoją płciowością. Przyrzekamy codziennie spotykać się z Tobą na wspólnej modlitwie i w lekturze Pisma św., w częstym przyjmowaniu Komunii św. i w adoracji Najświętszego Sakramentu. Postanawiamy regularnie przystępować do sakramentu pojednania, nie ulegać zniechęceniu i natychmiast podnosić się z każdego grzechu.

Postanawiamy nie kupować, nie czytać i nie oglądać czasopism, programów ani filmów o treściach pornograficznych. Przyrzekamy nie używać żadnych środków antykoncepcyjnych i rezygnujemy z samej postawy antykoncepcyjnej. Przyrzekamy być zawsze gotowymi na  przyjęcie każdego dziecka, które Ty, Panie, pragniesz powołać do istnienia. Pragniemy być dla niego dobrymi wychowawcami, tak aby własną postawą i świadectwem ukazywać mu drogę do Ciebie.

Panie Jezu, ucz nas systematycznej pracy nad sobą, umiejętności kontrolowania naszych pobudzeń seksualnych i emocji. Prosimy Cię o odwagę w codziennym przeciwstawianiu się złu, abyśmy unikali wszystkiego, co uzależnia i zniewala, a przede wszystkim narkotyków, alkoholu i nikotyny. Ucz nas tak postępować, aby w naszym życiu najważniejsza była miłość.

Maryjo, Matko nasza, prowadź nas drogami wiary do samego źródła miłości – do Jezusa. Za Świętym Janem Pawłem II pragniemy całkowicie zawierzyć się Tobie: „Totus Tuus, Maryjo!”. W Twoim Niepokalanym Sercu składamy całych siebie, wszystko, czym jesteśmy, każdy swój krok, każdą chwilę swojego życia. Amen!

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Warto uprawić seks. Jacek PulikowskiMały poradnik życia rodzinnegoPrzymierze małżeńskie