Młodzież Nowości

Papieros – ostatnia deska ratunku?

Sty 24, 2017 Świadectwo

Paliłam od kilku lat. Nawet wtedy, gdy wstąpiłam do chóru. Grupę moich przyjaciół stanowią młodzi ludzie, czyści od wszelkich używek, które proponuje nam świat i którym ja sama uległam. Starałam się rzucić palenie dla nich, by zrobić im przyjemność i by nie zarazić ich chęcią do sięgania po papierosy. Paląc, mówiłam młodszym od siebie, że to szkodzi zdrowiu, że szkoda pieniędzy – i inne podobne frazesy. I choć mówiłam to jak najbardziej szczerze, wiedziałam, że nic do nich nie dotrze, gdy widzą mnie z papierosem w dłoni. Wiedziałam, że najpierw muszę rzucić palenie, by głosić im takie banały.

Naprawdę się starałam, niestety nie wychodziło mi to… W momencie kiedy powiedziałam sobie, że koniec z paleniem, zaczęłam palić dwa razy więcej. To było straszne! Każde zaciągnięcie się było dla mnie psychiczną katorgą. Potem całkowicie się poddałam i paliłam dalej.

Tak było do czasu, kiedy poznałam s. Faustynę Kowalską. Pożyczyłam od kuzynki książkę o Jej życiu, którą przeczytałam z czystej ciekawości. Potem sięgnęłam po Dzienniczek, który stał się dla mnie najważniejszą lekturą. Dzięki Faustynie, Chrystusowej Sekretarce, uwierzyłam w Boże Miłosierdzie!

We wspomnienie jej śmierci – czyli 5 października – postanowiłam definitywnie skończyć z paleniem. Tydzień Miłosierdzia minął mi na modlitwie do Jezusa, by dał mi siłę w przetrwaniu najgorszych chwil w walce z nałogiem. Nałogowi palacze wiedzą, o których chwilach piszę. O tych, w których wydaje się, że wszystko się wali, że nie ma już żadnej nadziei, tylko… papieros – ostatnia deska ratunku.

Efekt? Od tamtego czasu nie miałam papierosa w ustach! Dopiero teraz zrozumiałam, że poprzednie próby kończyły się fiaskiem, bo nie prosiłam Jezusa o pomoc. Cieszę się, że Jezus dał mi to zrozumieć. Rzuciłam palenie z Nim i dla Niego, dlatego wygrałam – inaczej nigdy nie dałabym rady, bo sama jestem bardzo słaba.

Dziękuję Mu za wszystko i proszę każdego dnia, by dał mi łaskę większej wiary i miłości, które u mnie zaledwie się tlą. Chciałabym mieć w sobie tyle siły, by porzucić dotychczasowe życie i pójść za Nim naprawdę! Zawierzam się Jemu, przystępując do RCS. Pozwalam Jemu, by mnie prowadził. Moje szczęście jest w Nim!

Wiesia, 22 lata

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie: