Info

Miłujcie się! nr 2-2016

MS-2016-2_213x300Jak zabezpieczyć się przed rozwodem i ustrzec skarb miłości? Czy heavy metal może prowadzić do Boga? Kim była dr Wanda Błeńska i dlaczego jej życiowa misja doprowadziła ją aż do Afryki? – Oto pytania, jakie stawia przed Czytelnikiem najnowszy numer czasopisma „Miłujcie się!”.

Znajdziecie w nim również artykuł na temat wagi chrztu Polski, historię brata Łazarza – wojującego ateisty, który został mnichem pustelnikiem oraz kolejne zapiski Alicji Lenczewskiej z jej spotkań z Panem Jezusem.

Zapraszamy do lektury!


Zamów numer 2-2016 w naszym sklepie internetowym lub jako prenumeratę.


Posłuchaj spotu reklamowego:

 

Miłujcie się! nr 2-2016 a w nim:


2016-222.jpgOd dziecka wiedziała kim zostanie. Jednak swoje marzenie zrealizowała dopiero mając prawie 40 lat.

Wcześniej z uporem, cierpliwością i odwagą znosiła kolejne przeciwności. A to brak zwyczaju wysyłania niezamężnych kobiet na misje do Afryki, a to wojnę, podczas której walczyła w podziemiu, a to zamkniętą granicę, którą ostatecznie przekroczyła w budce na węgiel na statku płynącym do Niemiec. Jej życiorysem można by obdzielić kilka filmów, choć nie o tym marzyła – ona chciała tylko zostać lekarką na misjach. Dr Wanda Błeńska, bo o niej mowa, do końca swojego ponad 100-letniego życia powtarzała, że „trzeba ufać Bogu, pielęgnować marzenia i nigdy nie przyjmować „NIE” za odpowiedź”. Mówiła też, że nie wie „ilu chorych wyleczyła dobrym leczeniem, a ilu wybłagała modlitwą”. Bo z jednej strony, chcąc głosić Chrystusa trwała przy Nim na nieustannej modlitwie, z drugiej zaś od świtu do nocy uczyła się i ofiarnie pracowała, dając z siebie wszystko. Umartwienia jednak nie były jej celem.

„Biała babka”, jak ją na Czarnym Lądzie nazywano, znana była ze swej miłości do Afryki, śpiewu, tańca i… jazdy na motorze. Ona sama, na pół wieku przed papieżem Franciszkiem, mówiła, że misjonarz musi dzielić się radością z wiary w Chrystusa. Za to, co zrobiła dla trędowatych zyskała sobie szacunek i wdzięczność zarówno zwykłych ludzi, jak i rządu Ugandy który po latach, nadał jej honorowe obywatelstwo tego kraju . Sylwetkę dr Wandy Błeńskiej – „ambasadorki misyjnego laikatu”, jak nazwał ją św. Jan Paweł II, przybliżamy w najnowszym numerze Miłujcie się!


2016-249.jpgCo łączy Rosję, Francję i Stany Zjednoczone? Otóż to, że rozpada się tam już więcej, niż połowa małżeństw.

Co łączy Rosję, Francję i Stany Zjednoczone? Otóż to, że rozpada się tam już więcej, niż połowa małżeństw. Polsce jeszcze daleko do tych smutnych wyników, jednak także u nas liczba rozwodów z roku na rok rośnie. W tym kontekście „Miłość małżeńska jest dziś największym skarbem każdej rodziny i jako skarb musi być dobrze strzeżona.” Dlatego też temu, jak ją strzec, poświęcono część najnowszego numeru „Miłujcie się”.

Pierwszą strażniczką małżeńskiej miłości jest wierność – piszą w swoim artykule – „Wierna miłość” Hanna i Xavier Bordasowie. I nie chodzi tylko o brak zdrady, ale o taką wierność w codzienności. Bo do wielkiej zdrady, jak przekonują autorzy, dochodzi się drogą małych niewierności. Trzeba trwać i budować na wypowiedzianym kiedyś „tak”, przekonywał kiedyś cytowany w numerze brat Roger – nawet jeśli z czasem uczucia przygasły. Według brata Roger właśnie to trwanie przy „tak” sprawia, że uczucia mogą na nowo się narodzić. Ważne jest zatem, żeby nigdy nie przykleić sobie etykietki „nieudanego małżeństwa” – apeluje z kolei Marie Cofta. Trudności, konflikty czy zwykłe zniechęcenie – to wszystko jest częścią normalnego małżeństwa i rozwoju miłości. Bóg jest jej gwarantem od dnia ślubu, a do małżonków należy codzienne dbanie o nią, jak o kruchą roślinę. Z tym tematem, jak i dołączonymi do niego świadectwami warto zapoznać sięgając po najnowszy numer Miłujcie się.


2016-255.jpgHeavy metal najpierw ją wciągnął, potem odebrał chęć do życia, by na koniec doprowadzić do… spotkania z Jezusem. Jak to możliwe?

„Metalówa”, jak o sobie pisze, w podstawówce była grzeczną dziewczynką: uczącą się pilnie, posłuszną, nieśmiałą, szarą myszką. Z tej racji zwykle odstawała od reszty, przez co czuła się gorsza. Lekarstwem na to miał być heavy-metal, muzyka, którą na dobre zafascynowała się w liceum. Teksty jej nie interesowały, chodziło o ciężkie brzmienie, które wstrzykiwane przez słuchawki tłumiło ból istnienia. Satysfakcję dawało jej też poczucie posiadania oryginalnej pasji… Z czasem jej pasja przerodziła się w dręczący koszmar. Nie spała po nocach, tylko słuchała muzyki, której przesłanie wywoływało u niej rozpacz. Wciąż płakała, ale słuchała dalej.

„Szatan codziennie szeptał mi do ucha – pisze – że byłam nikim, jestem nikim i na zawsze tak pozostanie. Bóg jednak nieustannie o mnie walczył. I kiedy ignorowałam jego kolejne zaproszenia, postawił wreszcie na mojej drodze człowieka, który tak, jak ja słuchał metalu. On jednak znacznie różnił się ode mnie. Biła od niego radość i optymizm. Miał w sobie jakieś ciepło i światło. Z taką pasją mówił o Bogu i muzyce, że zaczęłam się nad sobą zastanawiać. Przynosił mi płyty grup, których nie znałam. Byli świetni i byli to… chrześcijanie.”

Czego zaczęła słuchać i jak dalej potoczyły się losy „Metalówy” przeczytacie w jej świadectwie, w najnowszym numerze „Miłujcie się”.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

MS-2016-2_218x310 wanda-blenska_218x310 Alicja Lenczewska - Świadectwo