Info Nowości

Miłujcie się! nr 1-2016

Miłujcie się! nr 1-2016

Miłujcie się! nr 1-2016, okładka
Miłujcie się! nr 1-2016, okładka

Czy istnienie to efekt przypadku? Czy wszechświat może nam powiedzieć coś o Bogu? Jak w trzy sekundy może zmienić się czyjeś życie i czy cierpienie ma sens? Jak spotkać Jezusa w Hostii?

Na te jak i na inne pytania – o Boże miłosierdzie, o znaczenie amuletów, o tolerancję i homoseksualizm – odpowie Wam najnowszy numer „Miłujcie się!”, w którym nie zabraknie również wielu mocnych świadectw naszych Czytelników.

Zapraszamy do lektury!


Zamów numer 1-2016 w naszym sklepie internetowym lub jako prenumeratę.


Posłuchaj spotu reklamowego:

Miłujcie się! nr 1-2016 a w nim:


Miłujcie się! nr 1-2016 Trzy sekundy zmieniły całe życie
Miłujcie się! nr 1-2016 Trzy sekundy zmieniły całe życie

Kiedy Maria Vallejo-Nágera skończyła 35 lat, miała wszystko, czego pragnęła:

szczęśliwe życie rodzinne, urodę modelki oraz sławę znakomitej powieściopisarki. Z pewnością nie spodziewała się wówczas, że jej życie odmieni się w ciągu dosłownie 3 sekund. Maria jest Hiszpanką, pochodzi z Madrytu, gdzie wychowywała się w domu obojętnym religijnie. Wprawdzie w rodzinie chrzciło się dzieci i chodziło co niedziela do kościoła, ale jednocześnie obowiązywała niepisana zasada, że nie należy przesadzać z religijnością. Z czasem więc letnia wiara Marii przerodziła się w obojętność, a w końcu w dumę z tego, że „nie ulega się zabobonom”. Po przeprowadzce do Wielkiej Brytanii sprawy Boże zupełnie już nie interesowały popularnej pisarki, jaką się stała. Dlatego też, gdy w listopadzie 1999 roku zadzwoniły znajome, aby umówić się na spotkanie w pewnej sprawie związanej z katolicyzmem, tylko zaskoczenie i ciekawość wypchnęły ją z domu. W londyńskiej kawiarni jednak nie kryła rozczarowania, kiedy okazało się, że jej przyjaciółki dały się nabrać na kolejne kłamstwa Kościoła katolickiego i na dodatek próbują wysłać ją tam, skąd właśnie wróciły: do jakiegoś Medjugorje. I kiedy już miała grzecznie podziękować, stało się coś zupełnie nieoczekiwanego, co, ku zdumieniu koleżanek i samej Marii sprawiło, że zgodziła się pojechać, i co w konsekwencji zmieniło całej jej życie.

Szczegóły tej niezwykłej historii opisujemy w artykule pod tytułem „3 sekundy” w najnowszym numerze „Miłujcie się!”.


Miłujcie się! nr 1-2016 Niebezpieczne świecidełka
Miłujcie się! nr 1-2016 Niebezpieczne świecidełka

Nie przypadkiem zostały one nazwane plagą XX wieku – stały się tak powszechne, że nie budzą już zdziwienia – amulety i talizmany. Ich wzory można spotkać w gazetach, książkach i sklepach, na ścianach i murach domów.

Słowa „amulet” i „talizman” pochodzą z języka arabskiego i oznaczają generalnie to samo: brelok. Amuletom jednak przypisuje się właściwości obronne, polegające na odstraszaniu złych mocy, natomiast talizmany mają przynosić szczęście, jakkolwiek się je rozumie. Dlaczego w XXI w. ludzie wciąż sięgają po magiczne breloki? Część osób traktuje je jak oryginalną ozdobę. Wielu jednak ma znajomość ich znaczenia i świadomie wybiera treść, jaką z sobą niosą. Jest to jednak nie do pogodzenia z wiarą w Boga. Dlaczego? Bo oznacza łamanie pierwszego przykazania i zwyczajnie brak zaufania Bogu. Zauważmy, że sięgając po talizman człowiek na ogół pragnie szczęścia takiego, jakie podsuwa mu świat: bogactwa, władzy, dobrobytu, przyjemności, uznania. To niewiele ma wspólnego z postawą: “Jezu ufam Tobie!”, czy “Ojcze, niech będzie wola Twoja”. Noszenie amuletów niewiele ma też wspólnego z noszeniem medalików czy krzyżyka. Te ostatnie są bowiem wyrazem naszej wiary w Boga, a nie w medalik, wyrazem pragnienia, by żyć zgodnie z wolą Bożą, a nie zachcianki, by coś przyniosło nam szczęście. Sięganie po amulety i talizmany jest jednak nie tylko niechrześcijańskie, ale także niebezpieczne. Dlaczego? Dowiesz się, czytając najnowszy numer „Miłujcie się!”.


Miłujcie się! nr 1-2016 Nie boję się śmierci
Miłujcie się! nr 1-2016 Nie boję się śmierci

Nie boję się śmierci

“24 października w rezonansie magnetycznym rozpoznane zostały u mnie przerzuty do większości kręgów w kręgosłupie, do wątroby oraz do kości ramienia. Medycyna daje mi od 6 tygodni do 6 miesięcy życia, nawet jeśli podjęłabym leczenie. Nie zgadzamy się jednak na żadne leczenie, które mogłoby zaszkodzić Andrzejkowi. Jestem w 5. miesiącu ciąży, Andrzejek – moje szóste dziecko – ma urodzić się w lutym. Nazywam się Joanna, mam 36 lat i od 15 lat jestem szczęśliwą żoną.” Te kilka zdań ze świadectwa Joanny Siniawskiej pokazuje, w jak niesamowicie trudnym położeniu znalazła się jej rodzina. Można pomyśleć, że Bóg ich opuścił. Oni tak jednak ani przez chwilę nie pomyśleli. “Mimo tych trudnych przeżyć jesteśmy dalej wierni Bogu i nie przestajemy Go kochać.” – pisze Joanna. “W naszym domu jest normalna, radosna atmosfera. Dzieci o wszystkim wiedzą. Ludzie, którzy przychodzą do mnie i nierzadko płaczą, wychodzą radośni. Wiele osób się za mnie modli: żołnierze amerykańscy, którzy mają kapelana z Polski, zakony na Syberii i Kamczatce, również misjonarze w Tanzanii oraz siostry zakonne w Izraelu. Jestem wdzięczna Panu Bogu za dobroć innych, za modlitwy i cieszę się z powodu „obudzenia” tylu ludzi.” Joanna pragnie wykorzystać owo obudzenie dla większej chwały Boga. “Chciałabym prosić” – apeluje, “aby osoby, które modlą się o moje uzdrowienie, dodawały też następujące intencje: o czystość przedmałżeńską dla młodych ludzi, o prawdziwą jedność w małżeństwach, o nieodrzucanie daru macierzyństwa i ojcostwa, o wychowywanie dzieci w rodzinach w prawdziwej wierze.” „Nie boję się śmierci” – pełne świadectwo Joanny i jej męża przeczytasz w najnowszym numerze „Miłujcie się!” To świadectwo wiary, która rodzi radość nawet w obliczu śmierci i świadectwo radości, która rodzi wiarę.