Islam Nowości

„Jutro cię odnajdę” – nawrócony Joseph Fadelle

Gru 26, 2016 Bartłomiej Grysa

Jest 1987 rok. W Iraku od siedmiu lat toczy się wojna z Iranem. Wojna pozycyjna na wykończenie, która pochłonęła milion ofiar. Szyicki arystokrata trafia jak zwykły poborowy do koszar. Ta przygoda zmienia jego życie…

Mohammed Al-Musawi (obecnie: Joseph Fadelle), syn przywódcy wielkiego szyickiego plemienia, nie musi się niczym martwić. Jest dziedzicem, wybranym przez ojca, Fadela Ali, który ma przejąć pełnię władzy nad plemieniem i niemałą fortunę. Jego pozycja jest niczym nie zmącona. W razie czego ojciec „kupuje” problematycznych, irackich urzędników przez samochody, domy… Aż tu nagle to powołanie do wojska.

Mohammed pakuje się ze świadomością krótkiego wyjazdu, na dwa, może trzy dni, zanim ojciec nie „załatwi” sprawy. Zostaje przypisany do pułku piechoty 20 kilometrów od Szatt Al-Arab, w Basrze. Tam, gdzie jest, nie dochodzą walki. Jego obóz jest bezpieczny. Koszary są miejscem przejściowym dla tych, którzy wracają z pobliskiego frontu.

Chrześcijanie śmierdzą

Intendent pułku umieszcza Mohammeda w tej samej kwaterze, co niejakiego Masuda. Masud to rolnik z północy, ojciec czwórki córek i… chrześcijanin, co w Iraku nie jest częstym zjawiskiem. Dla Mohammeda to zniewaga. Jak on, szyicki artystokrata, Musawi, którego ród pochodzi od „proroka” Mahometa – a który nawet nie musi się modlić, żeby pójść prosto do nieba – ma mieszkać z chrześcijaninem?! Chrześcijanie są postrzegani przez muzułmanów jako nieczyści wyrzutkowie, nic niewarci, z którymi należy za wszelką cenę unikać kontaktu. W Koranie, który Mohammed recytuje codziennie od najwcześniejszego dzieciństwa, to heretycy, którzy wielbią trzech bogów. Wściekły i przerażony nie jest w stanie jednak zmienić przydziału… Ze spuszczoną głową i drżącymi nogami wchodzi do baraku. Na razie nie ma zamiaru na dłuższą wymianę zdań z tym „bałwochwalcą”, który zdaje się być przyjaźnie do niego nastawiony…

Obaj spędzają większość czasu ze sobą. Mohammed bacznie obserwuje Masuda. Nic mu nie pasuje do stereotypu „śmierdzącego chrześcijanina”. Ma w pamięci to wyzwisko, jedno z najgorszych, jakie może być – o „twarzy chrześcijanina”. Gdyby potraktować nim wroga, ryzykuje się życie. Wie o tym, gdyż jego ojciec interweniował któregoś dnia, żeby uregulować tego typu konflikt.

Zaintrygowany

Początkowy strach przed Masudem ulega zaintrygowaniu. Mohammed nie jest w stanie go na niczym przyłapać. Urzeka go jego wykształcenie, łatwość wysławiania się i snucia ciekawych opowieści, co jest cenioną umiejętnością w świecie arabskim. Stawia sobie za cel przywłaszczenie jego sekretu, a w zamian chce go sprowadzić na islam. Po pewnym czasie ich rozmowy zbaczają na tematy religijne. Masud zdawkowo odpowiada Mohammedowi. To utwierdza tego ostatniego, że nie jest pewien swojej religii. Przystępuje zatem do ofensywy. Przekonany, że chrześcijanie nie mają takiej księgi, jak Koran, myśli, że łatwo będzie go nawrócić na islam, gdy Masud pozna Koran. Jakie jest jego zaskoczenie, gdy dowiaduje się, że są nawet dwie księgi: Stary i Nowy Testament. Teraz Masud przejmuje inicjatywę: proponuje Mohammedowi zapoznanie się z Ewangelią… pod warunkiem, że najpierw przeczyta jeszcze raz Koran. Przecież księgę tę zna od deski do deski?! Ale nie o to chodzi – ma przeczytać ją ze zrozumieniem: każdego wersetu, każdego słowa!

Mohammed podejmuje wyzwanie. Lekturę Koranu przeplata czytaniem życiorysu Mahometa. Odkrywa, jak werset po wersecie Allah zniża się do definiowania zasad odtrącenia, terminów i bardzo prawniczych szczegółów, w jego odczuciu nie mających jakiejkolwiek faktycznej wartości religijnej. Inny punkt sporny: upór Koranu w określaniu wyższości i władzy mężczyzn nad kobietami, postrzeganymi przeważnie jako gorsze, z połówką mózgu mężczyzny, a czasem jako nieczyste – wtedy, kiedy miesiączkują. Mohammed uzmysławia sobie, że przez wszystkie lata żył pośrodku tego podziału, całkowicie go zresztą akceptując. Nie miał jednak świadomości, że pochodzi on prosto z Koranu i jego przepisów. Czyta słynny werset 34. sury Kobiety (An-Nisa), który nakazuje: „napominajcie te, których nieposłuszeństwa się boicie”, każe „pozostawiać je w łożach”, a w razie potrzeby „bić je”…

Kiedy czyta o tym, że Mahomet ożenił się z sześcioletnią dziewczynką, Aiszą, czy o tym, że po tym, jak sam ożenił swojego adoptowanego syna Zaida, wziął jego żonę – a więc swoją synową – aby uczynić ją swoją siódmą małżonką… nie mieści mu się to w głowie. Jak może on nakazywać kobiecie, która straciła swojego męża, by odczekała trzy miesiące i dziesięć dni do kolejnego zamążpójścia, skoro sam poślubił kobietę tego samego dnia, w którym ta straciła swojego męża, zamordowanego z nakazu Proroka wraz z sześciuset towarzyszami?…

Chleb życia

Odkrywając, że był oszukiwany przez całe życie, Mohammed wpada w rozpacz: jego świat islamu rozpada się. Nie pozostaje mu nic innego, niż przekonać Masuda do tego, że chrześcijaństwo też jest zerem. Przecież nie będzie się dzielił swoimi wątpliwościami dotyczącymi islamu z niewiernym!

Tymczasem Masud zdobywa dla Mohammeda Ewangelię. Mohammed zaczyna czytać Ewangelię Jana. W rozdziale szóstym (J 6,35) natyka się na słowa „Jam jest chleb życia”. Wówczas dzieje się coś niezwykłego – doświadczenie płonięcia gwałtownym ogniem, któremu towarzyszy uczucie dobrego samopoczucia i ciepła… Tak jakby nagle promieniejące światło oświeciło jego życie w sposób całkowicie nowy i nadało mu sens. To jest jak miłość od pierwszego wejrzenia! Jakby był pijany, a w jego sercu wzrasta uczucie niewypowiedzianej siły, gwałtowne niemalże i miłosne uczucie dla tego Jezusa Chrystusa, o którym mówią Ewangelie.

Wiedziony pragnieniem

Po kilku dniach opowiada Masudowi o tym, co przeżył. Na jego twarzy widzi radość pomieszaną z… przerażeniem! Zabiją go. Konwersja jest kara śmiercią w muzułmańskim kraju! Masud błaga Mohammeda, by nikomu nie mówił o swojej nowej wierze.

Podczas jednej z przepustek Masud znika z koszar. Mohammed nie wie, co robić… Kiedy czas i jego służby dobiega końca, wraca do rodzinnego domu, do Bagdadu. Zaczyna szukać kościoła, wspólnoty, która spełni jego gorące pragnienie chrztu i Eucharystii. Co chwilę napotyka na zamknięte drzwi, albo słyszy, że „nie ma mowy, żeby poświęcać całą trzodę dla jednej owcy…” To go jednak nie zniechęca. Wie, że prawdziwy, dobry Pasterz zostawiłby dziewięćdziesiąt dziewięć owiec dla tej jednej. Wiedziony pragnieniem błąka się po chrześcijańskich zakątkach Bagdadu słuchając Umm Kulsum, śpiewającej „Ghadan alqak” („Jutro cię odnajdę”)… Kiedy wreszcie odnajdzie wspólnotę prawdziwych uczniów Chrystusa, która go nie odtrąci, ale przyjmie do siebie?

Pojawiają się dobrzy pasterze: ojciec Koder, ojciec Gabriel, którzy przygotowują go do chrztu. W pewnym momencie Mohammed wyjawia swój sekret żonie, Anwar. Ta doznaje szoku! Jak to możliwe? Wydana za mąż za chrześcijanina?! Anwar pości 3 dni. Pod koniec trzeciej nocy zasypia osłabiona, na skraju wyczerpania. Śni, że jest w towarzystwie kilku osób, wokół czegoś, co przypomina chleb. Wszyscy mieli piękne, uśmiechnięte twarze, ale byli ubrani w odmienny sposób, jakby żyli w innych czasach. Przy stole było dla niej miejsce. Siada więc, szykując się do skosztowania potrawy, którą jej podali, kiedy jakiś kobiecy głos zwraca się do niej: „Umyj ręce przed jedzeniem!”. Anwar zobaczyła piękną panią, która niesie dzban wody. Wstała więc, podchodząc do niej, a ona przechyliła dzban, żeby mogła umyć ręce i twarz. W tym momencie budzi się z mokrą twarzą. Mohammed nie posiada się z radości. Wie już, że Jezus przyciągnie do siebie także jego żonę. Odtąd dzieli z nią swoją wiarę w Jezusa.

Próba i exodus

Sielanka nie trwa jednak długo. Zazdrośni bracia odkrywają sekret Mohammeda i Anwar. Mohammed trafia na szesnaście długich miesięcy do bagdadzkiego więzienia. Przez trzy miesiące jest nieludzko torturowany. Nie zdradza jednak nikogo. Po tym czasie, jak gdyby nigdy nic, wychodzi i wraca do domu… gdzie rodzina gotuje mu gorące powitanie! A jakże! Ukryć hańbę apostazji przed otoczeniem – oto powód i cel tej maskarady. Mohammed już wie, że musi wyrwać się z tego więzienia, tej złotej klatki, w której przyszło mu teraz żyć.

W pewnym momencie o. Gabriel prosi go: „Opuść Irak”. Bezpieczeństwo jego wspólnoty wisi na włosku. Mohammed jest śledzony. Dnia 19 kwietnia 2000 roku ucieka wraz z Anwar i dwójką dzieci do Jordanii. Tam przyjmują chrzest, by ostatecznie wyjechać do Francji. Tu dopiero znajdują swój nowy dom.

Tysiące Mohammedów

 Czytając tę historię warto pamiętać, że takich Mohammedów w świecie islamu są tysiące. Wielu z nich doświadcza w sposób nadprzyrodzony, przez sny i wizje, spotkania z Jezusem, i nie może już żyć, jak wcześniej. Inni, widząc swych sąsiadów, chrześcijan, i prowadząc z nimi rozmowy o wierze, przekonują się, że prawdziwym prorokiem nie jest ten, który umarł i został pochowany w Medynie (Mahomet), ale Ten, który umarł za nasze grzechy i zmartwychwstał – Jezus Chrystus. Dla Niego warto wyrzec się, jeśli trzeba, swojej pozycji, wygodnego życia oraz opuścić własną rodzinę, by otrzymać więcej „teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym” (Mk 10,30).


 Modlitwa za muzułmanów:

Panie Jezu Chryste, rozwiąż więzy szatana, które krępują muzułmanów, wyzwól ich, Panie, z grzechu, cudzołóstwa, kradzieży, morderstwa, czarów i zaklęć przez ożywczą moc Krwi, którą przelałeś na Krzyżu. Poślij, Panie, Twój dar wyrzucania złych duchów kapłanom, aby wyzwalali ich z kajdan diabła. Amen.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie: