Młodzież Nowości

Jak być super ojcem?

Cze 20, 2016 Jan Bilewicz

Kochani Bracia!

Dziewczyny można kochać albo można ich po­żą­dać, prawda? Albo – albo. My je ko­cha­my! Czystą miłością. Czasami z pewnością się zastanawiasz, jaka będzie Twoja przyszłość. Chciał­byś skończyć szkołę, może stu­dia, znaleźć mieszkanie, ożenić się, założyć rodzinę, odnieść jakiś suk­ces… I to wszyst­ko ma służyć Twojemu szczę­ściu. Bo chciałbyś być szczę­śli­wy. Tak praw­dzi­wie! A nie tylko robić dobrą minę do złej gry. Każ­dy chce być szczęśliwy… Ale nie każdy jest! Myślisz, że Ty na pewno będziesz? Na pewno? Czujesz się bezpieczny? Bar­dzo bym chciał, żeby tak było. Ale wi­dzę też zagrożenie dla Two­je­go szczę­ścia… Od czego ono za­le­ży?

Jak będziesz miał znakomitą po­sa­dę, dużo pieniędzy, seksowną żonę, wil­lę i mercedesa, to będziesz szczęśliwy? Może i tak. A może i nie. A może ktoś być na przykład listonoszem, zarabiać 1200 zł, nie mieć anteny satelitarnej, jeździć au­to­bu­sem albo rowerem, mieć pięcioro dzie­ci, a żonę nie tyle sek­sow­ną, ile dobrą i mądrą, i być naj­szczę­śliw­szym czło­wie­kiem na świecie. Praw­da? Prawda! Szczę­ście nie zależy przede wszystkim od tego, ile bę­dziesz miał pieniędzy, przy­jem­no­ści, wła­dzy, tytułów itd., itd. Możesz dużo „mieć” i być bardzo nie­szczę­śli­wy, możesz mało „mieć” i być bardzo szczęśliwy.

Recepta na szczęście

Masz jakąś konkretną receptę na szczę­ście? Nie za­sta­na­wia­łeś się? Masz ważny cel. Musisz się także za­sta­no­wić, jak go osiągnąć, i dą­żyć do jego osią­gnię­cia. Sen­sow­ne?

Jesteś ochrzczony, bierz­mo­wa­ny, wie­rzą­cy. Wie­rzysz więc w to, co mówi Pi­smo Święte? Wierzysz! A mówi tak: „Znaj­dzie szczęście – kto zwa­ża na przy­ka­za­nia, kto zaufał Panu –szczęśliwy” (Prz 16,20). „…szczę­śli­wi, co dróg mych strzegą” (Prz 8,32); „Szczęśliwy mąż, któ­ry nie idzie za radą wy­stęp­nych, nie wcho­dzi na dro­gę grzesz­ni­ków (…), lecz ma upodo­ba­nie w Pra­wie Pana” (Ps 1,1-2). Tylko Bóg jest źró­dłem, Dawcą szczę­ścia. Tego praw­dzi­we­go! Bo są różne szczęścia, prawda?

Pamiętasz przy­po­wieść o dobrym Ojcu i synu mar­no­traw­nym z Ewangelii wg św. Łukasza (15,11-32). Pe­wien czło­wiek miał dwóch synów. Żyli razem do­stat­nio, spo­koj­nie, szczę­śli­wie. Pew­ne­go dnia młod­szy syn po­sta­no­wił zabrać swoją część majątku i wyjechać w da­le­kie stro­ny. Może ktoś pod­su­nął mu tę myśl: „Sam przecież wiesz, co jest dla Cie­bie dobre. Tu jest tak nudno, tam jest do­pie­ro życie”. I wła­śnie „tam” roz­trwo­nił swój ma­ją­tek („z nie­rząd­ni­ca­mi” – jak po­wie­dział jego brat). Za­czął cier­pieć nie­do­sta­tek. Na­jął się do pasania świń i na­wet go­tów był jeść to, co one… Pew­ne­go dnia się za­sta­no­wił. Przy­po­mniał so­bie po­kój, do­sta­tek, bez­pie­czeń­stwo, miłość ro­dzin­ne­go domu. Po­sta­no­wił wró­cić i prze­pro­sić Ojca.

Pewien obraz uni­wer­sal­ny, zawsze ak­tu­al­ny. Może się odnosić do każ­de­go. Oj­cem jest Bóg. Jego dziećmi – my. Mło­dzi po­sia­da­ją pe­wien ma­ją­tek. Mam na myśli du­cho­wy majątek. Praw­dzi­we skar­by: ide­alizm, opty­mizm, od­wa­gę, bez­in­te­re­sow­ność, umi­ło­wa­nie do­bra, tę­sk­no­tę za wielkimi war­to­ścia­mi, chęć po­szu­ki­wa­nia prawdy. To wszyst­ko prze­cież pochodzi od Boga. To jakaś część Bo­że­go ma­jąt­ku otrzy­ma­na na chrzcie i po­mna­ża­na w Eu­cha­ry­stii.

Może ktoś jednak odejść od Ojca i roz­trwo­nić ten ma­ją­tek. Utracić opty­mizm, utra­cić umiłowanie praw­dy i do­bra, utra­cić ideały i pragnienie ich osią­gnię­cia. Utra­cić pokój, radość, wiarę i miłość. Co wtedy po­zo­sta­je? Du­cho­wa nę­dza. Tę nędzę ilustruje obraz pasania świń i chęć jadania z nimi. To obraz sta­nu duszy, w jakim każ­dy może się zna­leźć. Wielu mło­dych, niestety, znaj­du­je się na etapie trwo­nie­nia majątku du­cho­we­go, który dał im Bóg. Naj­czę­ściej zostali sku­sze­ni jakąś pro­pa­gan­dą złych ludzi. Na ra­zie jest jeszcze wesoło, moż­na się ba­wić, jeszcze kon­to duże. Ale się nie po­więk­sza. Mo­gło­by się po­więk­szać! Po­mniej­sza się zaś, po­wo­li, po­wo­li…

Przypowieść koń­czy się „happy en­dem”. Syn po­wró­cił do Ojca, któ­ry go z ra­do­ścią przy­jął. Nie było to z pew­no­ścią łatwe. Sama de­cy­zja powrotu nie była łatwa, a po­tem jeszcze dro­ga da­le­ka, trudna, bo czło­wiek roz­bi­ty, sła­by, wy­cień­czo­ny… Wszyst­ko dobre, co się do­brze koń­czy.

Pan Bóg ma bar­dzo wielu synów. Nie jeden od­cho­dzi – wielu. Nie dla wszyst­kich jednak to odejście, jak wi­dzi­my z własnych ob­ser­wa­cji, kończy się tak szczę­śli­wie…

Niektórzy od­cho­dzą, trwonią ma­ją­tek, ale nie wra­ca­ją (choć mogliby to zawsze zro­bić). Wstydzą się przy­znać do swojej po­raż­ki? Może przy­zwy­cza­ili się po pro­stu do pa­sa­nia świń i jadania z nimi i teraz nawet chwa­lą so­bie ten „styl ży­cia”. „Ależ tak jest nam do­brze” – mó­wią. Nie chcą ni­gdzie iść. Zdają się rze­czy­wi­ście za­do­wo­le­ni. Re­cho­czą ze śmie­chu, pew­ni sie­bie. Sta­ra­ją się za­trzy­mać tych, którzy się opa­mię­ta­li… „Je­ste­ście szczę­śli­wi?”. Od­po­wia­da­ją: „Tak! Tak!”. Co byś po­wie­dział: to jest praw­dzi­we szczę­ście?… Mam na­dzie­ję, że nie chcesz być tylko w ten sposób szczę­śli­wy.

Bóg jest je­dy­nym dawcą praw­dzi­we­go szczęścia (i te­go tu na ziemi, i tego wiecz­ne­go). Przez grzech i trwa­nie w nim od­wra­ca­my się, oddzielamy się od Boga, opusz­cza­my dom Ojca… A jeśli grzech naj­bar­dziej zagraża mło­de­mu męż­czyź­nie? Tobie?… Oczy­wi­ście grzech nie­czy­sto­ści – tutaj są najsilniejsze pokusy. Może Ci się zda­je, że w seksie jest właśnie Two­je szczę­ście? Nie! Od­wrot­nie! Tu jest je­dy­nie chwila przy­jem­no­ści. Chwila przy­jem­no­ści a trwałe szczę­ście to przecież dwie różne rze­czy. I je­że­li przy­jem­ność jest grzesz­na, to odbiera szczę­ście!

Pornografia największym zagrożeniem

Seks nie zawsze jest grzeszny, oczy­wi­ście. W mał­żeń­stwie może być bar­dzo do­bry, miły Panu Bogu i bło­go­sła­wio­ny przez Niego. Choć i mał­żon­ko­wie mogą zgrze­szyć przeciwko VI i IX przy­ka­za­niu.

Wśród grzechów nieczystości naj­więk­szym za­gro­że­niem dla chłopaka jest por­no­gra­fia. Niektórzy mówią, że nie ma nic złe­go w por­no­gra­fii albo na­wet, że jest dobra, np. pewien krytyk fil­mo­wy czy pewien pisarz współ­pra­cu­ją­cy z por­no­gra­ficz­nym cza­so­pi­smem (oni także, jak wszyscy, są postaciami z przy­po­wie­ści o synu marnotrawnym, praw­da? W któ­rym miej­scu byś ich umieścił?).

Mądrości przy­by­wa przeważnie wraz z wie­kiem, ale nie zawsze. „Starzec” w tradycji kultury chrze­ści­jań­skiej to ktoś pełen pokoju, harmonii, dobroci, mą­dro­ści, cie­szą­cy się owocami swego życia, dzielący się do­świad­cze­niem dla dobra in­nych. W tradycji kul­tu­ry ate­istycz­nej sta­rzec jest niespokojny, bluź­nią­cy, de­pra­wu­ją­cy, lu­bież­ny albo zmar­twio­ny, że nie jest dość pod­nie­co­ny seksualnie.

A więc w por­no­gra­fii nie ma nic złe­go – twierdzą nie­któ­rzy. Te­raz dwa ma­lut­kie py­tan­ka: czy chciałbyś, żeby Two­ja sio­stra wy­stą­pi­ła w Panu Ta­de­uszu albo Po­to­pie? Ja­sne, dlaczego nie! A czy chciałbyś, żeby wy­stą­pi­ła w filmie por­no­gra­ficz­nym? No bo prze­cież nie ma w nich nic złego – twierdzą nie­któ­rzy… Oczy­wi­ście nie chciał­byś, żeby Two­ja siostra się roz­bie­ra­ła ku uciesze jakichś facetów, któ­rzy akurat mają ocho­tę się pod­nie­cić. A tym bardziej, żeby się ktoś nią zabawiał wul­gar­nie, pry­mi­tyw­nie, zwierzęco ku ucie­sze ja­kichś fa­ce­tów…

Zetknięcie się z pornografią jest dla chłopaka w okre­sie dojrzewania ka­ta­stro­fą (dla każdego jest złem). Por­no­gra­fia jest jak tajfun dla jego sła­bej, nie­doj­rza­łej jesz­cze psychiki. Roz­bu­dza pożądanie, z którym nie po­tra­fi sobie radzić. Oglą­da­nych ob­ra­zów nie moż­na za­po­mnieć. Po­ja­wia­ją się w wy­obraź­ni, czy się tego chce, czy nie. Po­bu­dza­ją na nowo my­śli, uczu­cia, pra­gnie­nia, dą­że­nia. Trud­no sku­pić się na czymś innym, nawet waż­nym. Zresz­tą inne rzeczy wydają się teraz w po­rów­na­niu z sek­sem mało atrak­cyj­ne. Nic nie jest atrak­cyj­ne w po­rów­na­niu z sek­sem. Zapomina się o ide­ałach, am­bi­cjach, planach, za­sa­dach… Istnieje tylko jed­na zasada: jak naj­wię­cej zmysłowej przy­jem­no­ści. Wszyst­kie inne rze­czy mają jej słu­żyć. Na­wet rze­czy naj­waż­niej­sze się robi tylko dla­te­go, że trze­ba, z przy­mu­su, z obo­wiąz­ku, dla za­cho­wa­nia po­zo­rów, ocze­ku­jąc na nową por­cję przy­jem­nych, zmy­sło­wych wra­żeń… Po­żą­da­nie stale się roz­ra­sta. Myśli i pra­gnie­nia stają się coraz bar­dziej wy­uz­da­ne i per­wer­syj­ne. O ko­bie­cie myśli się wy­łącz­nie w ka­te­go­riach za­baw­ki… Ten proces spu­sto­sze­nia du­cho­we­go może zo­stać, choć z wy­sił­kiem, przerwany. Im później po­dej­mie się decyzję po­rzu­ce­nia por­no­gra­fii, tym trud­niej­sze jej zre­ali­zo­wa­nie, a wy­rzą­dzo­ne szkody trud­niej na­pra­wić.

Pornografia pociąga za sobą inne grze­chy. Jeśli chło­pak ogląda do­bro­wol­nie pornografię, także się masturbuje. Oglą­da się gołe panienki i się onanizuje. Głupie, co…? I cóż to ma niby być, ta „wolność”, o której się tyle mówi? Ten „nowoczesny styl życia”? Praktyczne uczenie się wła­ści­wych relacji z ko­bie­ta­mi? Przy­go­to­wa­nie do mał­żeń­stwa? Do wierności mał­żeń­skiej? Takie ma się relacje z ko­bie­ta­mi, m.in. ze swoją żoną, jakich się na­uczy­ło. Myśli i czy­ny je formują. Czego uczy oglądanie por­no­gra­fii? Kobieta służy do pod­nie­ca­nia męż­czy­zny i za­spo­ka­ja­nia go seksualnie. Ko­niec lekcji. Nic poza tym. Pod wpływem ta­kiej edukacji sek­su­al­nej nałóg ma­stur­ba­cji nazywają obec­nie nie­któ­rzy „po­trze­ba­mi seksualnymi”, a zaspokajanie tego nałogu przy po­mo­cy ko­bie­ty „ko­cha­niem się”… Myślisz, że Two­jej żonie wy­star­czy, jak bę­dziesz ją tak „kochał?” A To­bie wystarczy taka „mi­łość?” Oczy­wi­ście, że nie! Ty chcesz żyć pięknie, szla­chet­nie, kochać praw­dzi­wą miłością! Wiedz, że pornografia roz­bu­dza w męż­czyź­nie pożądanie, któ­re zabija zdol­ność miłowania, a przez to zabija wła­ści­we re­la­cje z kobietami, czy­ni kobietę zabawką, przedmiotem, którego można uży­wać, nie biorąc za nie­go od­po­wie­dzial­no­ści. Święty Paweł pi­sze: „Za­daj­cie więc śmierć temu, co jest przy­ziem­ne w wa­szych członkach: roz­pu­ście, nie­czy­sto­ści, lu­bież­no­ści, złej żą­dzy…” (Kol 3,5).

Musisz wyzbyć się pożądania, żeby umieć kochać, żeby zobaczyć, co ko­bie­ta może dać mężczyźnie, żeby zo­ba­czyć, czym jest małżeństwo i współ­ży­cie mał­żeń­skie. Musisz wy­zbyć się po­żą­da­nia, żeby być wol­nym, od­po­wie­dzial­nym za życie swo­je i in­nych, żeby zre­ali­zo­wać swoje ideały. Musisz wy­zbyć się po­żą­da­nia, żeby być szczę­śli­wym, bo jak można być szczę­śli­wym, a rów­no­cze­śnie: znie­wo­lo­nym, śle­pym, nie­od­po­wie­dzial­nym, egoistycznym, poniżać i ranić innych, na­wet naj­bliż­szych?…

Owo wyzbycie się pożądliwości nie jest łatwe. Podbudowuje je por­no­gra­fia, nagość, zmysłowa moda, za­chę­ta do „ży­cia na lu­zie”, które są wszech­obec­ne. Oto­cze­nie, w którym żyjesz, nie chce Ci uła­twić tego za­da­nia wzra­sta­nia w czło­wie­czeń­stwie. Prze­ciw­nie, żyjesz w „kulturze śmier­ci”, która chce uśmier­cić to, co w To­bie szlachetne. Do­ro­śli, po­li­ty­cy, dys­po­nen­ci te­le­wi­zji, prasy itd., któ­rzy powinni trosz­czyć się o Twoje dobro, mówią, że mamy prze­cież „wol­ność” i por­no­gra­fia musi być. Swo­ją obo­jęt­ność wobec zła ubrali w ładne słów­ka i nazywają ją „wol­no­ścią” albo „to­le­ran­cją”. Umywają ręce jak Piłat. Ale nie możesz po prostu zrzucić od­po­wie­dzial­no­ści za swoje ży­cie na innych i za­do­wo­lić się takim „roz­wią­za­niem pro­ble­mu”, bo to nie jest żadne roz­wią­za­nie. Oni zdadzą przed Bo­giem ra­chu­nek m.in. ze swojej wolności i to­le­ran­cji, Ty zdasz rachunek ze swo­ich wy­borów, ze swo­je­go życia. Nie mu­sisz prze­gry­wać! Nie jesteś skazany na po­raż­kę!

Co zrobić, by zwyciężyć?

Ojciec św. Jan Paweł II tak mówił: „Czy­stość serca jest każdemu czło­wie­ko­wi zadana. Musi on stale po­dej­mo­wać trud opierania się siłom zła, tym dzia­ła­ją­cym z zewnątrz i tym wewnątrz – siłom, które chcą go od Boga ode­rwać. I tak w sercu ludzkim rozgrywa się nie­ustan­nie walka o prawdę i szczęście. Aby zwyciężyć w tej walce, człowiek musi się zwrócić ku Chrystusowi. Może zwyciężyć tylko umocniony Jego mocą…” (Sandomierz, 12.06.1999).

Niech Ci Pan błogosławi w Twoim poszukiwaniu szczęścia i walce o nie.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Modlitewnik dla młodzieży wilki_dwa_218x310 warto-byc-ojcem_218x310