Miłosierdzie Boże Nowości

„Jak bardzo kocham Kościół święty”

„O Kościele Boży, tyś najlepszą Matką, ty jeden umiesz wychowywać i dawać wzrost duszy. O, jak wielką mam miłość i cześć dla Kościoła, tej Matki najlepszej” (Dz. 197).

Jezus Chrystus założył swój Kościół, aby pomóc człowiekowi być szczęśliwym. To w Kościele poprzez sakramenty przebacza On grzechy, leczy wszelkie słabości i daje siły do prowadzenia życia odpowiadającego ludzkiej godności. Dlatego Kościół, przewodzony przez papieża i składający się z biskupów, kapłanów, osób konsekrowanych oraz wiernych świeckich zasługuje na naszą miłość i wdzięczność. Sobór Watykański II podkreślał, że każdy wierny winien sentire cum Ecclesia, tj. otaczać swoim zainteresowaniem wszystkie sprawy Kościoła. Konieczność tę rozumiała również św. Faustyna:

„Prawie każda uroczystość w Kościele świętym daje mi głębsze poznanie Boga i łaskę szczególną, dlatego do każdej uroczystości przygotowuję się i ściśle łączę się z duchem Kościoła. Co za radość być wiernym dzieckiem Kościoła. O, jak bardzo kocham Kościół święty i wszystkich w nim żyjących, patrzę na nich jako na żywe członki Chrystusa, który jest głową ich. Zapalam się miłością z miłującymi, cierpię z cierpiącymi, ból mnie trawi, patrząc na oziębłych i niewdzięcznych; wtenczas staram się o taką miłość ku Bogu, aby Mu wynagrodzić za tych, którzy Go nie miłują, którzy karmią swego Zbawcę czarną niewdzięcznością” (Dz. 481).

Uroczystością szczególnie poświęconą szerzeniu orędzia jest Niedziela Bożego Miłosierdzia, ustanowiona na prośbę Chrystusa i obchodzona przez Kościół tydzień po święcie Zmartwychwstania Pańskiego:

„Nie znajdzie żadna dusza usprawiedliwienia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia mojego, i dlatego pierwsza niedziela po Wielkanocy ma być świętem Miłosierdzia, a kapłani mają w dniu tym mówić duszom o tym wielkim i niezgłębionym miłosierdziu moim” (Dz. 570).

Wszelkie łaski udzielane przez Boga człowiekowi za pośrednictwem Kościoła wynikają z ofiary życia i śmierci Chrystusa. To On jest kamieniem węgielnym Kościoła oraz jego Głową. Stąd miłość do Kościoła i okazywane mu posłuszeństwo jest odpowiedzią na miłość Syna Bożego, który umiłował nas do końca. Niczym niezasłużony dar zbawienia wyjednany wszystkim ludziom przez Chrystusa jest zatem zawsze ofiarowywany nam za pośrednictwem Kościoła, jego mistycznego Ciała.

„Córko moja – pouczył Chrystus św. Faustynę – rozważ o życiu Bożym, jakie jest w Kościele zawarte dla zbawienia i uświęcenia duszy twojej. Rozważ, jak korzystasz z tych skarbów łask, z tych wysiłków mojej miłości” (Dz. 1758).

Największym skarbem Kościoła jest Eucharystia, czyli sam zmartwychwstały Chrystus. Pan Jezus bardzo pragnie przychodzić do serc ludzkich. Tak mówi: „Pragnę jednoczyć się z duszami ludzkimi; rozkoszą̨ moją jest łączyć się z duszami. Wiedz o tym, córko moja, [że] kiedy przychodzę w Komunii świętej do serca ludzkiego, mam ręce pełne łask wszelkich i pragnę je oddać duszy, ale dusze nawet nie zwracają uwagi na Mnie, pozostawiają̨ Mnie samego, a zajmują się czym innym. O, jak Mi smutno, że dusze nie poznały Miłości. Obchodzą się ze Mną jak z czymś martwym” (Dz. 1385).

„Ach, jak Mnie to boli, że dusze tak mało się łączą ze Mną w Komunii świętej. Czekam na dusze, a one są dla Mnie obojętne. Kocham je tak czule i szczerze, a one Mi nie dowierzają. Chcę je obsypać łaskami – one przyjąć ich nie chcą. Obchodzą się ze Mną jak z czymś martwym, a przecież mam serce pełne miłości i miłosierdzia. Abyś poznała choć trochę mój ból, wyobraź sobie najczulszą matkę, która kocha bardzo swe dzieci, jednak te dzieci gardzą miłością matki; rozważ jej ból, nikt jej nie pocieszy. To słaby obraz i podobieństwo mojej miłości” (Dz. 1447).

Przyjmowanie Jezusa w Komunii św. stanowi także widzialny znak jedności wszystkich wiernych w Chrystusie. Jedność ta może zarówno wzrastać przez wzrost świętości członków Kościoła, jak doznawać zranienia poprzez ich grzechy. Dlatego też nie ma grzechów prywatnych – każdy z nich odciska swe znamię na wspólnocie wierzących i powoduje jej cierpienie.

Tak pisze św. Faustyna: „Staram się o jak największą doskonałość, aby być pożyteczną Kościołowi. Większa daleko jest moja łączność z Kościołem. Każdej pojedynczej duszy czy to świętość, czy upadek odbija się w całym Kościele. Ja obserwując siebie i tych, z którymi jestem bliżej, poznałam, jak wielki wpływ wywieram na inne dusze – nie przez jakieś heroiczne czyny, bo te są same z siebie uderzające, ale przez tak drobne, jak poruszenie ręki, spojrzenie i wiele innych rzeczy, których nie wymieniam, a jednak działają i odbijają się w innych duszach, co sama spostrzegłam” (Dz. 1475).

Fragmenty z „Dzienniczka” św. s. Faustyny Kowalskiej opracował Sebastian Bednarowicz.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie: