Wiara Zobacz

Głodnych nakarmić

Maj 13, 2019 Mirosław Rucki

„Oto idą dni – mówi Wszechmogący Pan – że ześlę głód na ziemię, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz słuchania słów Pana. I wlec się będą od morza do morza, i tułać się z północy na wschód, szukając Słowa Pana, lecz nie znajdą” (Am 8,11-12).

Czasami trudno nam sobie wyobrazić, że może nastać prawdziwy głód słowa Bożego, kiedy nie da się zdobyć ani jednego egzemplarza Biblii lub znaleźć człowieka, który pamiętałby obszerniejsze fragmenty Pisma św.

Jednak są na świecie kraje, gdzie posiadanie Biblii jest przestępstwem kryminalnym, a także kraje, gdzie zdobycie egzemplarza Pisma św. jest prawie że cudem. Jednak w życiu tych, którzy zdobędą spisane słowo Boże i zaczynają nim się karmić, dokonują się cuda podobne do tych opisanych w Dziejach Apostolskich.

Liu Zhenying urodził się w roku 1958 w prowincji Henan w Chinach. Region ten zamieszkuje ok. 100 milionów ludzi, lecz chrześcijan jest tu niewiele. Misjonarzy nazywano w tym regionie „obcy źli” i każdy, kto przyjmował ich nauczanie, był wyśmiewany oraz odrzucany przez resztę społeczeństwa.

Od czasu do czasu organizowano pogromy, w których niejeden wyznawca Chrystusa zginął. W latach 50. XX wieku setki misjonarzy znalazły się w obozach pracy z wyrokiem 25 lat robót za „zbrodnię” głoszenia Ewangelii.

W regionie, gdzie mieszkał Liu Zhenying, wierzących, którzy nie wyparli się Chrystusa, krzyżowano na murach kościołów lub przykuwano ich łańcuchami do aut i wleczono po wsi tak długo, aż zmarli.

Kościół praktycznie przestał istnieć – matka Liu jako chrześcijanka uniknęła męczeństwa, ale przez następne kilkadziesiąt lat nie miała żadnego kontaktu z chrześcijanami i nie słyszała słowa Bożego. Siłą rzeczy jej wiara osłabła na tyle, że nie była w stanie przekazać jej swoim pięciorgu dzieciom.

W roku 1974 ojciec Liu ciężko zachorował. Już wcześniej miał astmę, a potem rozwinął się u niego rak płuc. Kiedy rak przerzucił się również na żołądek, lekarz stwierdził, że nie ma już dla niego żadnej nadziei. Rodzina wydała wszystkie pieniądze na ratowanie ojca i nawet była zmuszona żebrać o jedzenie.

Kiedy zanikła wszelka nadzieja, matka Liu myślała już nawet o samobójstwie, gdyż perspektywa pozostania samej z pięciorgiem dzieci i bez środków na życie była dla niej zbyt przerażająca.

Nagle pewnej nocy usłyszała bardzo wyraźny głos:

„Jezus cię kocha”.

Zrozpaczona kobieta przypomniała sobie w tym momencie o swojej dawnej wierze, padła na kolana i błagała Boga o przebaczenie za wszystkie popełnione przez siebie grzechy, powierzając Mu na nowo siebie samą oraz swoją rodzinę.

Zaraz potem zwołała ją, by się wspólnie modlić o uzdrowienie ojca. Wszyscy byli zdumieni tym, co się wydarzyło, i idąc za radą matki, oddali swoje życie Jezusowi oraz zaczęli się modlić z całego serca, tak jak potrafili:

„Jezu, uzdrów tatę! Jezu, uzdrów tatę!”.

Następnego dnia ojciec poczuł się lepiej i poprosił o jedzenie – pierwszy raz od wielu miesięcy. Po tygodniu był całkowicie zdrowy – nie było ani śladu raka!

Trwała rewolucja kulturalna i Biblia należała do zakazanych książek. Każdy Chińczyk miał obowiązek czytania „czerwonej książeczki” napisanej przez przywódcę Mao Zedonga.

Gdyby u kogoś znaleziono Pismo św., zostałoby ono publicznie spalone, a jego właściciel wraz z całą rodziną zostałby brutalnie pobity na oczach całej wioski. Dlatego Liu nie miał możliwości pogłębienia swojej wiedzy na temat Jezusa, w którego uwierzył i któremu zaufał.

Były pastor z sąsiedniej wioski, z którym Liu spotkał się w poszukiwaniach Biblii, powiedział mu:

„Jeśli chcesz ją mieć, będziesz musiał się o nią modlić do Boga w niebie. Tylko On może dać ci tę niebiańską księgę. Bóg jest wierny. Zawsze odpowiada tym, którzy szukają Go z całego serca”.

Więc Liu zaczął się modlić. Przez ponad miesiąc każdego wieczora klękał i mówił:

„Panie, proszę, daj mi Biblię. Amen”.

Ponieważ nic się nie działo, były pastor doradził mu, by zaczął pościć w tej intencji i ze łzami błagać Boga o Biblię.

Przez następnych 100 dni Liu prawie nic nie jadł, codziennie modląc się o możliwość czytania Pisma św., aż pewnej nocy otrzymał wizję. Zobaczył wówczas starszego człowieka z długą brodą, który wraz z dwoma sługami ciągnął wielki wóz pełen świeżego chleba.

„Jesteś głodny?” – spytał.

„Tak, nie mam nic do jedzenia” – z płaczem odpowiedział Liu.

Starzec podał mu bochenek chleba, który w rękach Liu zamienił się w Biblię. Kiedy Liu się obudził, ktoś zapukał do drzwi. Poznał sługi starszego człowieka ze swojej wizji. Podali mu oni czerwoną torbę i odeszli, szybko znikając w ciemnościach. W torbie był egzemplarz Pisma Świętego!

Uzbrojony w „miecz Ducha, jakim jest słowo Boże” (Ef 6,17) Liu rozpoczął ewangelizację. Był znany jako brat Yun albo Człowiek z Nieba, ponieważ kiedy w grudniu 1983 roku po spotkaniu modlitewnym zatrzymały go służby bezpieczeństwa, zaczął głośno krzyczeć, by ostrzec współbraci. Bity i pytany, skąd jest, głośno wołał:

„Jestem człowiekiem z nieba! Mieszkam we wsi Ewangelia! Moja matka to Wiara, Nadzieja, Miłość!”.

W więzieniu, pomimo że został brutalnie pobity, brat Yun śpiewał psalmy, dlatego następnego dnia szef straży więziennej, grożąc mu elektryczną pałką, rozkazał, by ten przed nim uklęknął.

„Nie będę przed tobą klękał! Klękać będę tylko przed moim Bogiem!” – protestował Yun.

„Uklęknij, a puszczę cię wolno. Ja jestem twoim bogiem!”

– arogancko wołał milicjant, włączając zasilanie w pałce elektrycznej. Kilku strażników chwyciło wtedy Yuna za ramiona i zmusiło, by dotknął pałki – w tym momencie poraził go prąd o napięciu kilkuset woltów.

„Panie, okaż mi łaskę!”

– wołał Yun, a widzący to przerażeni współwięźniowie modlili się, by Bóg okazał mu litość.

Nagle elektryczna pałka przestała działać. Strażnicy nie byli w stanie jej ponownie uruchomić! Pomimo mrozu zimny pot zlał naczelnika, który przerażony rzucił się do ucieczki…

Brat Yun był świadom tego, że głoszenie Ewangelii jest związane z ogromnym cierpieniem, i ofiarował swoje cierpienie Jezusowi. Pragnął zaspokajać duchowy głód innych ludzi, niosąc im Dobrą Nowinę – tak samo jak wcześniej Bóg pobudził serca dwóch chrześcijan, by w nocy przynieśli mu egzemplarz Biblii.

Kilkakrotnie był wtrącany do więzienia, gdzie odważnie ewangelizował i trwał przy Panu Jezusie, pomimo tortur i strasznych warunków.

Podczas kolejnego uwięzienia, kiedy kaci połamali mu nogi i wyglądało na to, że nadszedł jego koniec (rozkaz jego zatrzymania wydały władze centralne), jeden z uwięzionych współbraci zasugerował, że Yun powinien uciec z więzienia. Było to niemożliwe z powodu opłakanego stanu Yuna oraz z powodu grubych murów, żelaznych bram i tego, jak dobrze strzeżone było więzienie.

Pewnego ranka w czasie modlitwy, kiedy Yun skarżył się przed Bogiem na swoje utrapienie, nagle przyszedł mu na myśl fragment Pisma św. zawierający obietnicę uwolnienia (Jr 15,19-21). Po jakimś czasie miał wizję, w której żona namawiała go do ucieczki, więc kiedy ponownie usłyszał od współbrata, że ma uciekać, uznał, że Bóg postanowił dokonać cudu.

Rano 5 maja 1997 roku brat Yun wstał na nogi (choć dotąd nawet do łazienki musiał go nosić współwięzień, bo były one połamane) i wyszedł na korytarz.

Była to najgorsza pora do ucieczki, ponieważ wszyscy strażnicy byli na posterunkach, a bramy były zamknięte. Jednak kiedy, wspierany modlitwą innych chrześcijan uwięzionych razem z nim, Yun podszedł do pierwszej bramy, ona się przed nim otworzyła.

Okazało się, że jeden ze współwięźniów o imieniu Musheng, również wyznawca Pana Jezusa, wracał z podwórka, które miał pozamiatać tego ranka – dla niego brama została otwarta i dzięki temu Yun mógł wyjść.

Mushenga eskortował strażnik, ale w chwili, kiedy Yun wychodził przez bramę, akurat zadzwonił telefon i strażnik nie zauważył uciekiniera.

Przy biurku na pierwszym piętrze, na którym znajdował się Yun, siedział inny strażnik, który patrzył na Yuna, nic nie mówiąc, tak jakby go nie widział.

Yun przeszedł obok i poszedł schodami w dół, wiedząc, że w każdej chwili może dostać kulę w plecy. Jednak nic takiego się nie wydarzyło i Yun zszedł schodami na parter, mijając innych strażników – żaden nie zwrócił na niego uwagi!

Yun doszedł do głównej bramy prowadzącej na dziedziniec więzienny, która normalnie była zamknięta i strzeżona przez dwóch milicjantów. Tym razem brama była otwarta, a przy niej nikogo nie było!

Yun przeszedł przez podwórze, mijając kilku strażników, i doszedł do bramy głównej, która była uchylona. Serce biło mu jak nigdy. Znowu był na wolności!

Później powiedziano mu, że z tego więzienia o zaostrzonym rygorze jeszcze nigdy nikomu nie udało się uciec… Nagle podjechała do niego taksówka, która zawiozła go do znajomej rodziny w tym mieście.

Yun musiał uciekać z Chin i po wielu przygodach znalazł się w Kanadzie. Jego marzeniem jednak jest ewangelizacja krajów leżących na historycznym Szlaku Jedwabnym, łączącym Chiny z Jerozolimą.

Yun założył nawet ruch o nazwie „Powrót do Jerozolimy” („Back to Jerusalem”), by zanieść Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie narodom żyjącym wzdłuż Szlaku Jedwabnego. Bastiony trzech największych religii (czyli islamu, buddyzmu i hinduizmu), które nie dopuściły do rozprzestrzenienia się Ewangelii, właśnie tutaj mają swoje centra.

Dwa miliardy mieszkańców Ziemi żyją w tym regionie całkowicie nieświadome Dobrej Nowiny o tym, że Jezus, który jest jedyną drogą do nieba, umarł za ich grzechy!

Liderzy tego ruchu zdają sobie sprawę z tego, że owe kraje nie przyjmą z zadowoleniem misjonarzy. Rozumieją też, że ewangelizacja tamtych terenów wymaga dobrego przygotowania językowego i kulturowego. Zrozumieli oni, że prześladowania, jakich doznają w Chinach, są jakby szkoleniem przygotowującym ich do pracy misyjnej w tych trudnych krajach. Brat Yun mówi:

„Niewiele jest takich krzywd, jeśli w ogóle jakieś są, które można by nam wyrządzić w krajach muzułmańskich, buddyjskich lub hinduskich, a których nie doświadczyliśmy jeszcze w Chinach. Najgorszą rzeczą, jaką mogą nam zrobić, to nas zabić, lecz to oznacza tylko, że zostaniemy na całą wieczność przeniesieni do chwalebnej obecności naszego Pana!” (cyt. za: P. Hattaway, Człowiek z nieba, 2003, s. 313).

Wspierajmy więc naszą modlitwą Kościół w Chinach, który umacnia się w prześladowaniach i, nakarmiony słowem Bożym, pragnie zanieść ten Żywy Chleb innym narodom nie znającym Ewangelii.

Doceńmy skarb wiary, do którego mamy ciągle dostęp, i dzielmy się nim z Chińczykami, np. na drodze wspierania wydania chińskojęzycznego czasopisma „Miłujcie się!”, a także ofiarowania swojego cierpienia za tych, którzy odważnie poświęcają swoje życie dla zbawienia „ludów chodzących w ciemnościach”.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Pismo Święte Nowego Testamentu - audiobookPrześladowani