Wiara Zobacz

Gaudí: Życie jest miłością, a miłość poświęceniem

Wrz 09, 2019 Agnieszka Kańduła

Genialny architekt, ekolog, zwolennik holizmu tworzący baśniowe budowle… – tak najczęściej jest charakteryzowany. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że wyjątkowość dzieł Antoniego Gaudiego była owocem jego głębokiej wiary, codziennej modlitwy różańcowej oraz Eucharystii. Za pomocą sztuki chciał on ukazać piękno Bożego stworzenia i wszystkich zaprowadzić do Chrystusa.

Kardynał Ricard M. Carles w liście pasterskim Ku beatyfikacji Gaudiego pisał:

„Biografia Gaudiego powinna zaczynać się od jego śmierci. Kiedy umierał z powodu potrącenia przez tramwaj, nikt go nie rozpoznał. W takim odosobnieniu żył w swoim »laboratorium« Sagrady Familii [bazylika Świętej Rodziny w Barcelonie]!

Wiemy jednak, dokąd wtedy się udawał. Na piechotę i punktualnie szedł na swoją popołudniową wizytę do Oratorium, kto wie, może by zobaczyć się ze swoim kierownikiem duchowym o. Masem?”.

Antoni Gaudí, urodzony 25 czerwca 1852 r. w Reus, zmarł 10 czerwca 1926 r. w szpitalu dla ubogich. Trzy dni przed swoją śmiercią, gdy jak co wieczór szedł po pracy do kościoła św. Filipa Neriego, potrącił go tramwaj.

Ponieważ Gaudí wyglądał jak zwykły żebrak, wielu, choć widziało krwawiącego starca leżącego na ulicy, przeszło obojętnie i nie udzieliło mu pomocy. Przesunięto go jedynie z torowiska, żeby nie tamował ruchu.

W końcu dwóch przechodniów zlitowało się nad rannym staruszkiem i odwiozło go do szpitala Santa Cruz (Świętego Krzyża), w którym udzielano pomocy bezdomnym, żebrakom i ubogim. Nawet tam nikt nie rozpoznał w nim najsłynniejszego katalońskiego architekta.

Dopiero wieczorem zaniepokojeni jego nieobecnością przyjaciele odnaleźli Gaudiego i chcieli go zabrać do prywatnej kliniki. On jednak odmówił, gdyż jak powiedział,

jego „miejsce jest wśród tych, którzy żebrzą o miłosierdzie”.

Tam też 10 czerwca, w obecności swych najbliższych, Antoni Gaudí zmarł z powodu doznanych w wypadku obrażeń. Tak jego śmierć opisuje Josep Tarragona, członek stowarzyszenia działającego na rzecz beatyfikacji Antoniego Gaudiego:

„Przyjaciele otaczają posłanie. César Martinell szkicuje w swoim bloku. Na poduszce, przy głowie konającego, leżą chusteczka i krzyż.

»Uśmiecha się, tak jak zawsze wtedy, kiedy był szczęśliwy […]. Nie da się narysować tak wielkiego pokoju, równie nadprzyrodzonego pragnienia, aby zobaczyć Tego, który jest Autorem piękna« […].

Gaudí podnosi głowę i wzdycha:

»Boże mój! Boże mój!«.

Jego spojrzenie pozostaje utkwione gdzieś daleko, kontemplując chwałę Boga, Początek i Koniec wszechświata. Uczestniczy już w liturgii, która wiecznie celebrowana jest w niebie. […]

Ciało zostaje ubrane w habit Matki Bożej Bolesnej. […] Dłonie zmarłego trzymają krucyfiks i różańce, które nosił ze sobą w czasie codziennych wędrówek”.

12 czerwca w kondukcie żałobnym i pogrzebie Gaudiego uczestniczyły rzesze ludzi. Członkowie Stowarzyszenia Czcicieli św. Józefa, kapłani ze szpitala Santa Cruz, przedstawiciele zarządu miejskiego: Barcelony i Reus, Ligi Duchowej Najświętszej Maryi Panny z Montserrat, biskupa Tarragony, Architektów Katalonii, studentów ze Szkoły Architektury i pracujących przy budowie Sagrady Familii, a także rodzina i przyjaciele zmarłego oraz zwykli mieszkańcy Barcelony, chcący uczcić swojego wielkiego architekta.

Gaudí  został pochowany w miejscu, któremu poświęcił ponad 40 lat swego życia – w bazylice Sagrada Familia. Jego ciało złożono w krypcie w kaplicy Najświętszej Maryi Panny del Carmen, wydrążonej w fundamentach świątyni.

Piękno Boskiego stworzenia

Genialny wizjoner już za życia zdobył wielką sławę i osiągnął wiele sukcesów, mogących przynieść mu bogactwo i splendor. Przez niektórych był jednak nie rozumiany i krytykowany.

Dzisiaj jest powszechnie podziwiany, a do Barcelony przybywa wielu miłośników jego sztuki, by móc na własne oczy podziwiać wielkie dzieła architektury. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, co tak naprawdę było inspiracją dzieł Antoniego Gaudiego, skąd czerpał on swoje zadziwiające pomysły. Ciężko doszukać się tego w przewodnikach i książkach… Ale ich piękno zachwyca, niezależnie od narodowości i wyznawanej religii.

Benedykt XVI powiedział w homilii wygłoszonej podczas konsekracji bazyliki Sagrada Familia:

„Zaiste piękno jest jedną z największych potrzeb ludzkości, jest korzeniem, wydającym gałęzie pokoju i owoce naszej nadziei. Piękno objawia także Boga, ponieważ jak On praca nad pięknem daje czyste owoce, wzywa nas do wolności i oddala od egoizmu”.

To właśnie ukazanie piękna Boga i Boskiego stworzenia było głównym celem twórczości Gaudiego, a natura była dla niego jedną z największych inspiracji; przez nie chciał zaprowadzić ludzi do Boga.

Jak podkreślał Benedykt XVI, Antoni Gaudí czerpał inspirację

„z trzech ksiąg, jakie żywiły go jako człowieka, jako wierzącego i jako architekta: były to księga natury, księga Pisma św. oraz księga liturgii. W ten sposób łączymy rzeczywistość świata z historią zbawienia, jak zapisane jest to w Biblii i uobecnione w liturgii”.

Natura, Pismo św. oraz księgi liturgiczne były stale obecne w życiu Gaudiego. Już od swych najmłodszych lat Antoni z powodu słabego zdrowia i gorączki reumatycznej, na którą cierpiał, często przebywał z rodzicami w ich małym wiejskim domku w Ruidoms. Tam obserwował przyrodę, która go fascynowała, a ta młodzieńcza fascynacja uobecniła się później w jego projektach architektonicznych.

Gaudí zwykł mawiać, że wszyscy, którzy zgłębiają prawa natury, by na ich podstawie tworzyć nowe dzieła, współpracują ze Stwórcą.

„Wielka księga, zawsze otwarta, z której powinniśmy podjąć wysiłek i czytać, to Natura. […] Powodzenie odkrycia opiera się na zauważeniu tego, co Bóg postawił przed oczami ludzkości.

Popatrzcie na ten eukaliptus. Rośnie. Zwróćcie uwagę na pień, który rozdziela się na konary i gałęzie zakończone liśćmi. Tworzą one figury geometryczne.

W całym ogrodzie są drzewa, które unoszą i podtrzymują z gracją wszystkie swoje elementy. Nie potrzebują one żadnych zewnętrznych elementów, materiałów ani przypór. To istniejący od tysiącleci wzór, który dostaliśmy od Boga. A my, ludzie, budujemy wszystko na odwrót” – mawiał do swoich uczniów.

Na tych obserwacjach bazuje odważna geometria Gaudiego – geometria skomplikowanych krzywizn: parabolid hiperbolicznych, eliptycznych i innych.

Parabolida epileptyczna jest wśród nich wyjątkowa, gdyż składa się z dwóch płaszczyzn symetrii mających jedną oś. Ich liczba i nieskończoność często interpretowana jest jako symbol Trójcy Świętej w wieczności: Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Ale najważniejszy był dla katalońskiego twórcy osobisty kontakt z Bogiem. Antoni Gaudí czytał Pismo św., zgłębiał księgi liturgiczne, był też wielkim czcicielem Maryi. W jego kieszeni zawsze znajdował się różaniec, często niejeden, który architekt odmawiał podczas spacerów czy codziennego przemieszczania się po mieście.

Swój dzień Gaudí planował tak, by mieć czas na Eucharystię i adorację Najświętszego Sakramentu. One dawały mu siłę do codziennej ciężkiej pracy, gdyż, jak mówił:

„Życie jest walką, aby walczyć, potrzeba siły, a siła jest cnotą, która utrzymuje się i wzrasta wraz z rozwojem duchowym, to znaczy z praktykami religijnymi”.

W duchowym doskonaleniu się wspierał Gaudiego również jego kierownik duchowy i spowiednik. Ważny był dla niego sakrament pokuty, do którego architekt przystępował regularnie.

Gaudí praktykował także różne formy umartwienia oraz uczynki miłosierdzia: odwiedzał chorych i dawał jałmużnę – prawie nic nie zostawiając dla siebie z wynagrodzenia, które otrzymywał za swoją pracę.    

Jednak w młodości Antoni Gaudí nie był osobą głęboko wierzącą. Pomimo przykładu żywej wiary, jaki dali mu rodzice i katolicka edukacja, na początku swojej kariery Gaudí dał ponieść się sławie wybitnego architekta i jak większość młodych ludzi beztrosko korzystał z życia, co ułatwiały mu niemałe wynagrodzenia z prac przy dużych barcelońskich projektach.

„By namalować Chrystusa, trzeba żyć z Chrystusem”

Powołanie Gaudiego na architekta świątyni Sagrada Familia w 1883 r. odmieniło jego podejście do życia oraz spowodowało odnowienie jego relacji z Bogiem.

Katalończyk do tego stopnia chciał dobrze przygotować się do tej roli, że w Wielkim Poście po rozpoczęciu pracy nad projektem wyznaczył sobie tak restrykcyjny post, że skończył się on kompletnym wyczerpaniem Antoniego, który nie był w stanie nawet wstawać z łóżka. Jednak nie spowodowało to przerwania jego praktyk pokutnych. Tak opisuje to Josep Tarragona:

„Niedługo później rozpoczyna się Wielki Post. Antoni decyduje się posunąć swe umartwienie do skrajności. W końcu głód zwycięża organizm. Kładzie się na sofie i przykrywa płaszczem jak kocem. Jego niebieskie spojrzenie jest utkwione w wiszącym na ścianie krucyfiksie.

Ojciec, siostrzenica i przyjaciel, doktor Pere Santaló, proszą, aby coś zjadł.

– Antoni – energicznie odzywa się doktor Santaló. – Jesteś bardzo słaby. Nie możesz się nawet ruszyć! Zjedz coś.

– Nie.

– Nawet przez przyjaźń? – pyta Santaló. – Nawet na polecenie lekarza?

– Pozwólcie mi przeżywać Wielki Post w spokoju.

– Musimy sprawić, żeby zaczął jeść […]. Ale jak go przekonać?

– Posłucha tylko księdza Torrasa – sugeruje Roseta.

[…] Po chwili wracają z księdzem Torrasem, który odbywa z Gaudim rozmowę w cztery oczy. Racje mądrego kapłana przemawiają do Antoniego. Musi nabrać sił, żeby pracować”.

Jak Gaudí później sam wyznał, przez post chciał zastosować się do słów Fra Angelica:

„By namalować Chrystusa, trzeba żyć Chrystusem”.

„Mój klient się nie spieszy”

Choć Antoni Gaudí wykonał wiele wspaniałych dzieł, a znamienite osobistości zamawiały u niego projekty, to właśnie Sagradzie Familii słynny Katalończyk poświęcił swe życie.

Obecnie – ciągle nie dokończona – świątynia ta stała się wizytówką Barcelony. Dziś niestety jest ona bardziej atrakcją turystyczną i ciekawostką architektoniczną, choć cel jej budowy już 19 marca 1882 r. został jasno określony i był zgoła odmienny.

Oto, co napisano na pergaminie, wmurowując kamień węgielny w fundamenty bazyliki:

„Monumentalna świątynia ekspiacyjna, ku większej czci i chwale Świętej Rodziny. Aby wstrząsnęła uśpionymi sercami, zwiększyła wiarę, dodała ciepła miłosierdziu, przyczyniła się do tego, aby Pan miał litość nad krajem”.

Pomysł jej budowy zrodził się w Związku Czcicieli św. Józefa i to temu świętemu zawierzono całkowicie jej realizację, a jako świątynia ekspiacyjna bazylika budowana jest wyłącznie z dobrowolnych ofiar wiernych – w tym z opłat za bilety wstępu.

Związek restrykcyjnie trzyma się tej zasady i również z tego powodu trudno jest przewidzieć, kiedy budowa świątyni się zakończy.

Antoni Gaudí od początku wierzył w powodzenie swego projektu. Chociaż był w pełni świadomy, jak wielkich nakładów finansowych będzie on wymagał, bezgranicznie ufał św. Józefowi i jego pomocy.

Kiedy pytano go, kiedy ukończy swój projekt, twórca zwykł mawiać:

„Mój klient się nie spieszy”,

a w momentach kryzysowych, kiedy kasa świeciła pustkami, Gaudí podtrzymywał na duchu swoich współpracowników, powtarzając:

„Pracujmy, pracujmy z wiarą, a nasza praca wyda owoc!”.

Gaudí osobiście zbierał też po domach ofiary na rzecz budowy świątyni. Spotykając się z życzliwością ludzi, bardzo emocjonalnie opowiadał im o Sagradzie Familii, tłumacząc:

„Pragniemy, aby świątynia w swej całości była jednym wielkim symbolem, dziełem sztuki pozostającym w harmonii z epoką, w której żyjemy. Na zewnątrz będzie pokazywać obrazy apologetyczne i katechetyczne, w celu wprowadzenia wiernych do kontemplacji świata nadprzyrodzonego, przedstawionego w jej wnętrzu”.

To założenie udało się mu w pełni zrealizować. Kontynuują je także współcześni architekci bazyliki, dlatego można powiedzieć, że ta najbardziej znana barcelońska świątynia jest wielkim katechizmem, jeśli tylko przyjrzymy się jej z uwagą i spojrzymy na nią oczami Gaudiego, który przemyślał każdy jej detal bardzo dokładnie.

Już w 1890 r. gotowe były rysunki wstępnego rozwiązania całego kompleksu. Projekt zakładał budowę nie tylko świątyni – pięcionawowej na planie krzyża – ale także szkoły parafialnej oraz klasztoru.

Pierwotnie Gaudí zaplanował tylko jedną główną wieżę – symbolizującą Chrystusa jako głowę Kościoła. Jednak w toku prac architekt zmienił koncepcję i postanowił wybudować 18 wież – 12 znajdujących się w portalach i symbolizujących apostołów oraz 4 symbolizujące ewangelistów, otaczające wieżę główną obrazującą Chrystusa, i ostatnią nad apsydą, poświęconą Najświętszej Maryi Pannie. Wieżę Maryi miała wieńczyć gwiazda, a wieżę Chrystusa krzyż – oświetlony z wież apostolskich i górujący nad miastem.

Jako że najwyżej położony naturalny punkt miasta – wzgórze Montjuic – ma około 173 m n.p.m., Gaudí postanowił, że najwyższa wieża świątyni będzie wysoka na 170 m, gdyż nie chciał, by dzieło człowieka przewyższyło dzieło Stwórcy. Zewnętrze bazyliki miało być „otwartą Ewangelią, zapisaną w kamieniu”.

Rzecz najwznioślejsza

Znaczenie Sagrady Familii podkreślał w swojej homilii Benedykt XVI:

„[…] poświęcenie tego kościoła Świętej Rodziny w epoce, kiedy człowiek chce budować swoje życie, odwracając się od Boga, jakby On nie miał mu już nic do powiedzenia, jest wydarzeniem o wielkim znaczeniu.

Gaudí poprzez swe dzieło ukazuje nam, że Bóg jest prawdziwą miarą człowieka, że sekret prawdziwej oryginalności polega, jak to często powtarzał, na powrocie do początku, którym jest Bóg.

Gaudí, sam otwierając się na Boga, był zdolny, by stworzyć w tym mieście przestrzeń piękna, wiary i nadziei, która prowadzi na spotkanie z Tym, który jest prawdą i samym pięknem. Architekt tak wyrażał swoje odczucia:

»Świątynia jest jedyną godną rzeczą, aby przedstawić uczucia ludu, ponieważ religia jest w człowieku rzeczą najwznioślejszą«”.

Wydaje się, że założenie to udało mu się zrealizować. Obcowanie bowiem z dziełami Gaudiego przemienia ludzkie serca.

Koreański buddysta Yun Young-Joo, który nawrócił się na katolicyzm za ich przyczyną, napisał:

„Architekturę Gaudiego cechuje artystyczne piękno. Łączy ona w sobie elementy sztuki klasycznej i gotyckiej, lecz według mnie należałoby zwrócić większą uwagę na występujące w niej elementy natury, które ukazują piękno Boskiego stworzenia. Gaudí, ciągle poszukując prawdy, tworzył dzieła, w których czuje się »oddech Boga«.

Nie mogę zapomnieć mojej wizyty w kościele Świętej Rodziny w Barcelonie, którą odbyłem w ramach przygotowywania wystawy Gaudiego w Korei. Pozostawiła ona w moim sercu niezatarty ślad.

Dzięki sztuce Gaudiego oraz z pomocą Bożą uwierzyłem w istnienie Boga i nawróciłem się na katolicyzm, chociaż byłem do tej pory buddystą. Gaudí ewangelizuje świat za pośrednictwem swojej sztuki, pozostając jednocześnie wielkim architektem”.

Boży architekt

Antoni Gaudí swoim pokornym i skromnym życiem przypomina wartości, które są w życiu najważniejsze. Jak mawiał:

„Życie jest miłością, a miłość poświęceniem. Tylko poświęcenie prawdziwie przynosi owoce, a właściwą przyczyną rozwoju duchowego i materialnego zakonów i rodzin jest poświęcenie wszystkich członków dla dobra wspólnoty”.

Kataloński twórca daje nam również przykład, jak niezmiernie ważne w życiu każdego z nas jest życie wiarą: codzienna modlitwa, w miarę możliwości codzienna Eucharystia, adoracja Najświętszego Sakramentu, a także regularna spowiedź. To właśnie daje siłę do stawiania czoła codzienności.

Proces beatyfikacyjny Antoniego Gaudiego otwarto 13 maja 1994 r., a po dziewięciu latach zakończył się jego etap diecezjalny. Artysta zmarł bowiem w opinii świętości.

Matka Rosa, przełożona generalna Zgromadzenia Karmelitanek od św. Józefa, którą Gaudí poprosił o pomoc w opiece nad chorym ojcem i bratanicą, kiedy jeszcze mieszkał w swoim domu w parku Güell, napisała:

„To prawdziwy mąż Boży i z czasem Kościół go kanonizuje, bo świętym to on już jest”.

Źródła: J.M. González-Cremona, Asocoación pro Beatificación de Antoni Gaudí, Hacia la Beatificación de Antoni Gaudí, Desde 1992; J. Tarragona, Boży architekt. Rzecz o Antoniu Gaudim, Ząbki 2002.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie