Historia Kościoła Zobacz

Czerwona gwiazda w walce z Krzyżem cz. 1

Sie 06, 2018 Grzegorz Kucharczyk

Objęcie władzy w Rosji przez bol­sze­wi­ków na drodze zbrojnego prze­wro­tu w październiku 1917 r. ozna­cza­ło nie tyl­ko krwawe stłumienie pró­by za­szcze­pie­nia w Rosji demokracji po oba­le­niu ca­ra­tu w lutym 1917 roku.

  1. Ideologia przeciw religii

Opa­no­wa­nie wła­dzy w Piotrogrodzie, a po­tem zwy­cię­stwo bolszewików w woj­nie do­mo­wej ozna­cza­ło także początek mę­czeń­skiej drogi dla rosyjskiego chrze­ści­jań­stwa: za­rów­no pra­wo­sław­ne­go, jak i ka­to­lic­kie­go.

I po­dob­nie jak w przy­pad­ku lu­do­bój­stwa po­peł­nia­ne­go w na­ro­do­woso­cja­li­stycz­nej III Rze­szy, gdzie było ono za­pi­sa­ne w Mein Kampf A. Hitlera, tak rów­nież w odniesieniu do prze­śla­do­wań chrze­ści­jan w Ro­sji so­wiec­kiej po­li­ty­ka ta była już daw­no na­kre­ślo­na w pismach ide­olo­gów bol­sze­wi­zmu.

Wbrew temu, co się często pró­bu­je wmówić, posługując się my­śle­niem typu:

„Lenin był dobry, chciał so­cja­li­zmu z ludzką twarzą, natomiast Stalin wszyst­ko zepsuł”,

to nie od stalinizmu datuje się myśl i praktyka eks­ter­mi­no­wa­nia rosyjskich wyznawców Chry­stu­sa. Pierw­szeń­stwo w tym względzie na­le­ży do in­te­lek­tu­al­ne­go i politycznego przy­wód­cy bol­sze­wi­zmu: Le­ni­na.

Stwierdzając, czym jest dla nie­go religia, pisał:

„re­li­gia jest to opium dla ludu”.

To po­wie­dze­nie Mark­sa sta­no­wi ka­mień wę­giel­ny wszel­kie­go świa­to­po­glą­du mark­sow­skie­go co do re­li­gii.

Wszyst­kie współ­cze­sne re­li­gie i cer­kwie oraz wszel­kie re­li­gij­ne or­ga­ni­za­cje mark­sizm trak­tu­je wszę­dzie jako organy bur­żu­azyj­nej re­ak­cji, słu­żą­ce jej obro­nie, eks­plo­ata­cji i ogłu­pia­niu kla­sy ro­bot­ni­czej.

Już po cał­ko­wi­tym opa­no­wa­niu wła­dzy w Ro­sji przez bol­sze­wi­ków wy­da­wa­ne przez so­wiec­ki Ko­mi­sa­riat Oświa­ty Pu­blicz­nej wo­ju­ją­ce ate­istycz­ne pi­smo „Bie­zboż­nik” na­pi­sa­ło w 1929 r. na swo­ich ła­mach słowa, któ­re po­trak­to­wać można jako la­pi­dar­ne stresz­cze­nie po­li­ty­ki władz so­wiec­kich wo­bec re­li­gii, w szcze­gól­no­ści zaś wo­bec chrze­ści­jań­stwa:

„Wszyst­kie re­li­gie i wszy­scy bo­go­wie są samą tru­ci­zną upi­ja­ją­cą i usy­pia­ją­cą ducha, wolę i sumienie. Wszyst­kim trze­ba wy­dać nie­ubła­ga­ną wal­kę”.

  1. Gra po­zo­rów

W pierw­szych mie­sią­cach po prze­wro­cie paź­dzier­ni­ko­wym bol­sze­wi­cy rzą­dzi­li prak­tycz­nie tyl­ko w Pio­tro­gro­dzie i Mo­skwie (i to nie w peł­ni). Duża część Ro­sji była pod oku­pa­cją nie­miec­ką (trwa­ła I woj­na świa­to­wa), roz­po­czy­na­ła się też próba zbrojnego zrzu­ce­nia bol­sze­wic­kiej władzy przez tzw. woj­ska białych, nie­dłu­go zaś Ro­sja bol­sze­wic­ka miała wejść w zbroj­ny kon­flikt z od­ra­dza­ją­cą się Pol­ską.

W ob­li­czu więc sła­bo­ści swo­jej wła­dzy oraz w po­szu­ki­wa­niu dla siebie ewen­tu­al­nych so­jusz­ni­ków („po­ży­tecz­nych idio­tów” – jak ma­wiał Lenin) bol­sze­wi­cy seryjnie za­czę­li wy­da­wać de­kre­ty, które na po­do­bień­stwo pana Za­gło­by z Po­to­pu da­ro­wy­wa­ły „kró­lo­wi szwedz­kie­mu Ni­der­lan­dy”, tzn. czy­ni­ły obiet­ni­ce, któ­rych rząd bol­sze­wic­ki – na­wet gdy­by chciał – nie mógł speł­nić.

Obie­ca­no więc ro­syj­skim chło­pom zie­mię (tzw. de­kret o ziemi), nie­pod­le­głość wszyst­kim na­ro­dom Ro­sji (tzw. de­kret o na­ro­do­wo­ściach), za­gwa­ran­to­wa­no rów­nież „swo­bo­dę su­mie­nia” i „wol­ność wy­zna­nia”.

Te ostatnie obiet­ni­ce zna­la­zły się w dekrecie Rady Ko­mi­sa­rzy Lu­do­wych (tzn. bol­sze­wic­kie­go rzą­du) z 23 stycz­nia 1918 r. Był to do­ku­ment o „roz­dzia­le Cer­kwi od pań­stwa i szko­ły od Cerkwi”.

Po­zor­nie treść de­kre­tu była bar­dzo obie­cu­ją­ca. Jej li­te­ra gwa­ran­to­wa­ła „swo­bo­dę pro­pa­gan­dy re­li­gij­nej” i „wszelką wol­ność” w re­li­gij­nym wy­cho­wy­wa­niu dzie­ci.

Dekret ten li­kwi­do­wał rów­nież uprzy­wi­le­jo­wa­ne usy­tu­owa­nie pra­wo­sła­wia w Rosji jako re­li­gii pań­stwo­wej, do­pusz­cza­jąc tym sa­mym swo­bo­dę wy­zna­wa­nia i gło­sze­nia in­nych niż pra­wo­sław­ne wy­znań (np. ka­to­li­cy­zmu).

Były to jednak tylko pozory. Do­kład­niej­sza lektura bolszewickiego de­kre­tu o rozdziale Cerkwi od państwa i mówiącej o tym samym pierwszej kon­sty­tu­cji so­wiec­kiej z 1918 r. po­zwa­la na do­strze­że­nie, czym naprawdę był ten „roz­dział”.

Zauważmy na mar­gi­ne­sie, że idea „roz­dzia­łu” Kościoła od pań­stwa jest idée fixe europejskiej le­wi­cy już od cza­sów re­wo­lu­cji fran­cu­skiej (o prak­tycz­nym za­sto­so­wa­niu fran­cu­skiej wersji „roz­dzia­łu” pi­sa­łem już wcze­śniej na łamach „Mi­łuj­cie się!”).

Rów­nież w Pol­sce, w cza­sach nam współ­cze­snych, post­ko­mu­ni­ści (tzw. so­cjal­de­mo­kra­ci) w imię „świa­to­po­glą­do­wej neu­tral­no­ści pań­stwa” na­wo­łu­ją do „roz­dzia­łu” Ko­ścio­ła od pań­stwa (przy­po­mnij­my sobie hi­ste­rycz­ne prze­mó­wie­nia w tym duchu tow. Kwa­śniew­skie­go, Millera czy Sie­ra­kow­skiej przy okazji ra­ty­fi­ka­cji kon­kor­da­tu!).

Ro­syj­scy bol­sze­wi­cy rów­nież gło­sząc tę ideę i za­pi­su­jąc ją we wspo­mnia­nym de­kre­cie, za­war­li w nim po­sta­no­wie­nia, któ­re prze­kre­śla­ły za­pi­sa­ne w po­cząt­ko­wych pa­ra­gra­fach tego do­ku­men­tu gwa­ran­cje swo­bo­dy wy­zna­nia.

Przede wszystkim dekret z 23 stycz­nia 1918 r. pozbawiał wszelkie or­ga­ni­za­cje religijne osobowości praw­nej. Oznaczało to w praktyce, że np. Cer­kiew czy Kościół katolicki nie mogły pro­wa­dzić własnych szkół, szpitali ani in­sty­tu­cji charytatywnych.

Ten sam do­ku­ment umieszczał duchowieństwo (za­rów­no prawosławne, jak i katolickie) w ka­te­go­rii tzw. liszeńców, czyli osób po­zba­wio­nych praw wyborczych i praw oby­wa­tel­skich tylko dlatego, że były oso­ba­mi duchownymi. A więc już u za­ra­nia bolszewickiej Rosji swoje za­sto­so­wa­nie zna­la­zła Or­wel­low­ska zasada o „rów­nych i równiejszych”.

Konstytucja so­wiec­ka z 1918 r. w tym sa­mym punk­cie, który gwa­ran­to­wał swobodę „pro­pa­gan­dy re­li­gij­nej”, taką samą swobodę przy­zna­wa­ła upra­wia­niu „pro­pa­gan­dy an­ty­re­li­gij­nej”.

De facto ozna­cza­ło to fa­wo­ry­zo­wa­nie wo­ju­ją­ce­go ate­izmu, po­nie­waż ten sam do­ku­ment za­ka­zy­wał na­ucza­nia re­li­gii osób ma­ją­cych po­ni­żej 18 lat w in­sty­tu­cjach pro­wa­dzo­nych przez pań­stwo – a więc rów­nież w szko­łach.

Jed­nak w tych sa­mych in­sty­tu­cjach pań­stwo­wych – w szko­łach i in­nych in­sty­tu­tach wy­cho­waw­czych – pro­pa­gan­da an­ty­re­li­gij­na nie tyl­ko nie była za­ka­za­na przez wspo­mnia­ne pra­wo, ale – co po­ka­za­ły lata na­stęp­ne – cie­szy­ła się wiel­kim wspar­ciem ze stro­ny pań­stwa.

  1. Me­to­dy walki: fi­zycz­na eks­ter­mi­na­cja du­cho­wień­stwa i nisz­cze­nie ko­ścio­łów

Miarą hi­po­kry­zji rzą­du so­wiec­kie­go jest fakt, że w tym sa­mym cza­sie, gdy wydawał do­ku­men­ty gwa­ran­tu­ją­ce rze­ko­mo wol­ność wy­zna­nia, trwało już fi­zycz­ne eks­ter­mi­no­wa­nie chrze­ści­jań­skie­go du­cho­wień­stwa.

Pierw­sze ude­rze­nie bol­sze­wi­ków po­szło w stro­nę naj­licz­niej­sze­go w Ro­sji chrze­ści­jań­skie­go wy­zna­nia: pra­wo­sła­wia.

Już w 1918 r. za­mor­do­wa­no 16 pra­wo­sław­nych biskupów oraz 3 ty­sią­ce księ­ży pra­wo­sław­nych. Opisy kon­kret­nych przy­kła­dów mę­czeń­stwa są rze­czy­wi­ście za­trwa­ża­ją­ce.

W Per­mie wy­rzu­co­no z pociągu bi­sku­pa An­dro­ni­ka, w Wołdze uto­pio­no bi­sku­pa sa­ra­tow­skie­go Her­mo­ge­na, na­to­miast Efre­ma – pra­wo­sław­ne­go bi­sku­pa Irkucka – spa­lo­no żyw­cem.

Dra­ma­tycz­ny los Cer­kwi przed­sta­wia­li pa­pie­żo­wi Be­ne­dyk­to­wi XV jako „Ojcu wszyst­kich chrze­ści­jan” w swo­im liście biskupi pra­wo­sław­ni z Sy­be­rii (7 II 1919).

Ogółem w okre­sie naj­więk­szych prześladowań pra­wo­sła­wia w Rosji so­wiec­kiej (do 1939 roku) za­mor­do­wa­no 130 pra­wo­sław­nych bi­sku­pów. Do 1930 roku aresz­to­wa­no lub zesłano 196 pra­wo­sław­nych biskupów i du­chow­nych.

„Rozdział” Kościoła (pra­wo­sław­ne­go) od państwa w wydaniu bol­sze­wic­kim – analogicznie jak we wcze­śniej­szym o ponad sto lat wydaniu fran­cu­skim – oznaczał również ataki na bu­dow­le sa­kral­ne i przedmioty chrze­ści­jań­skie­go kultu.

Zaraz po za­in­sta­lo­wa­niu się bol­sze­wi­ków w Moskwie na­ka­za­li oni za­mknię­cie wszystkich ist­nie­ją­cych świą­tyń na Kremlu (który – przy­po­mnij­my – w swoim obrębie nie tylko zawierał sie­dzi­by centralnych władz ro­syj­skich, ale również dość pokaźny kom­pleks świą­tyn­ny).

Masowo niszczono relikwie świę­tych prawosławnej Cerkwi. Tak więc sprofanowano i znisz­czo­no re­li­kwie św. Hermogena i Filipa w Mo­skwie, Alek­san­dra Newskiego w Pe­ters­bur­gu (ksią­żę Aleksander New­ski, pod­kreśl­my, był nie tylko pra­wo­sław­nym świętym, ale również narodowym bo­ha­te­rem XIII-wiecznej Rusi), Jo­asa­fa w Biełgorodzie.

Masowo grabiono cer­kwie z na­gro­ma­dzo­nych tam od wie­ków przed­mio­tów kultu. Taki los, wśród ty­się­cy innych, spotkał słynne ławry (pra­wo­sław­ne klasz­to­ry): Aleksandro-New­ską w Pe­ters­bur­gu, Siergijewską pod Moskwą czy Peczerską w Kijowie.

Aby usprawiedliwić swoje gra­bie­że, bolszewicy demagogicznie uza­sad­nia­li je „potrzebami ludu”. W latach 20. twierdzili więc, że złote przed­mio­ty i kosz­tow­ne szaty liturgiczne zra­bo­wa­ne w setkach cerkwi prze­zna­czo­ne będą na „ulżenie doli” ofiar ma­so­we­go głodu na Powołżu i w środkowej Rosji.

Nie trzeba dodawać, że wzbo­ga­ci­ły one przede wszystkim „przed­sta­wi­cie­li ludu” (tzn. władze bolszewickie), a bol­sze­wi­cy zupełnie przemilczeli fakt, że to wła­śnie ich polityka (wyniszczenie kraju wojną domową i zaprowadzanie so­cja­li­stycz­nych metod go­spo­da­ro­wa­nia) kosz­to­wa­ła miliony istnień ludz­kich pod­czas głodu na Powołżu.

Władze sowieckie masowo za­my­ka­ły również świątynie. Według ofi­cjal­nych statystyk publikowanych w Związ­ku So­wiec­kim tylko na Ukrainie mię­dzy 1917 a 1927 rokiem zamknięto 2573 cerkwi prawosławnych i 48 ka­to­lic­kich ko­ścio­łów.

Natomiast w sa­mym 1929 r. na rządzonej przez So­wie­tów Ukra­inie za­mknię­to 422 prawosławne cerkwie.

Po­wo­dy takich de­cy­zji po­da­wa­ne przez ko­mu­ni­stycz­ne wła­dze były bar­dzo róż­ne. A to „do­ma­ga­ła się” ta­kiej wła­śnie de­cy­zji „miej­sco­wa lud­ność” (czyt. gru­pa so­wiec­kich agen­tów lub osób za­stra­szo­nych), a to skon­sta­to­wa­no „sta­rość” bu­dyn­ku. Wy­star­czy­ła nawet opi­nia ja­kie­goś so­wiec­kie­go urzędnika, że świą­ty­nia „prze­szka­dza” ruchowi ulicz­ne­mu, by zo­sta­ła za­mknię­ta.

Osiągnąwszy w ten sposób de­cy­zje o zamykaniu cerkwi i ko­ścio­łów, ko­mu­ni­ści zamieniali je na teatry, kina, ka­wiar­nie czy kluby.

Z tysięcy przy­kła­dów, które tutaj można by wy­mie­niać, wspo­mnij­my przerobienie wspaniałego so­bo­ru (tzn. prawosławnej katedry) Iza­aka w Piotrogrodzie oraz świątyni św. Zofii Nowgorodzkiej w tym samym mie­ście na muzeum ateizmu.

Taki sam los spo­tkał sobór św. Włodzimierza w Ki­jo­wie. Nie sposób przy tej okazji nie wspo­mnieć celnej uwagi jednego z ob­ser­wa­to­rów tego odcinka sowieckiej walki z Krzy­żem.

Zauważył on mia­no­wi­cie, że instalowanie przez bol­sze­wi­ków w daw­nych prawosławnych i ka­to­lic­kich świą­ty­niach „muzeów ateizmu” – poza dość oczywistym celem pro­fa­no­wa­nia chrze­ści­jań­skich świę­to­ści – było rów­nież nie­mym przy­zna­niem przez samych ko­mu­ni­stów racji stwier­dze­niu, że miejscem ate­izmu – jak każdej ska­mie­li­ny – jest rze­czy­wi­ście mu­zeum.

Realizowany w ten sposób „roz­dział” Ko­ścio­ła od pań­stwa nie tyl­ko był nisz­cze­niem, wy­ma­zy­wa­niem chrze­ści­jań­skie­go oblicza Rosji. Cho­dzi­ło rów­nież o zastąpienie prawdziwego kultu, prawdziwej religii kultem za­stęp­czym, religią stworzoną przez czło­wie­ka.

Oto bowiem bol­sze­wi­cy za­my­ka­ją­cy świą­ty­nie na Kremlu i niszczący zgro­ma­dzo­ne tam relikwie świętych usta­wi­li pod kremlowskim murem mau­zo­leum Le­ni­na.

Jeszcze do czasów nam współ­cze­snych pełniło ono rolę „świą­ty­ni” skry­wa­ją­cej największą „re­li­kwię” ro­syj­skie­go i światowego ko­mu­ni­zmu – za­bal­sa­mo­wa­ne zwłoki „wo­dza re­wo­lu­cji”.

Bardzo wymowna pod tym wzglę­dem (tworzenia nowej, „re­wo­lu­cyj­nej” religii) była historia zburzenia w 1931 r. w Moskwie ogromnego soboru Chry­stu­sa Zbawiciela. Został on zbu­do­wa­ny w 1912 r. jako wo­tum wdzięcz­no­ści na­ro­du ro­syj­skie­go w set­ną rocz­ni­cę zwy­cię­stwa Rosji nad woj­ska­mi Na­po­le­ona.

Ogrom bu­dow­li spo­wo­do­wał, że jego bu­rze­nie za­ję­ło wła­dzom so­wiec­kim wiele miesięcy (po­cząt­ko­wo pla­no­wa­no zbom­bar­do­wać cer­kiew z po­wie­trza, jed­nak z oba­wy, że pilot może chy­bić, zre­zy­gno­wa­no z tego za­mia­ru).

Na miejscu zbu­rzo­nej świą­ty­ni Stalin pla­no­wał wznieść gi­gan­tycz­ny po­mnik Le­ni­na (o ko­lo­sal­no­ści pla­no­wa­ne­go mo­nu­men­tu niech świad­czy to, że pa­lec wska­zu­ją­cy twór­cy so­wiec­kie­go pań­stwa przed­sta­wio­ne­go w tym po­mni­ku miał mieć sześć me­trów długości).

Osta­tecz­nie nie zrealizowano tych pla­nów. Dzi­siaj zaś na swoim daw­nym miejscu stoi od­bu­do­wa­na od fun­da­men­tów, w swoich ory­gi­nal­nych roz­mia­rach, cerkiew Chry­stu­sa Zba­wi­cie­la.

Pań­stwo rosyjskie zaś, kosztem ogrom­nych sta­rań i nakładów, przywraca daw­ną świetność jej wnę­trzu (np. na po­kry­cie ścian we­wnętrz­nych i ko­puł so­bo­ru potrzeba było kilku ton zło­ta). Jed­nak warto, ponieważ to tak­że jest szcze­gól­nym zna­kiem wdzięcz­no­ści.

W 1912 r. dzię­ko­wa­no za stulecie zwy­cię­stwa nad Na­po­le­onem, teraz dzię­ko­wać trze­ba Bogu za prze­gna­nie (oby na trwale) ko­mu­ni­zmu z Ro­sji.

  1. Metody walki: szykany praw­ne i ad­mi­ni­stra­cyj­ne

Przypomnijmy, że wspomniane na początku niniejszego artykułu, tak bardzo dwuznaczne (mó­wiąc naj­oględ­niej) so­wiec­kie prawodawstwo do­ty­czą­ce religii pochodziło z okre­su słabości władzy bol­sze­wic­kiej.

Im bardziej ona krzepła (po zwycięstwie nad wojskami białych i pokoju ryskim z Polską w 1921 roku), tym mocniej uwi­dacz­nia­ła się w rosyjskim usta­wo­daw­stwie wrogość do chrze­ści­jań­stwa.

Wyrazem takiej wła­śnie ten­den­cji był dekret Ogólnorosyjskiego Ko­mi­te­tu Wy­ko­naw­cze­go z 3 sierp­nia 1922 roku, który wpro­wa­dził obowiązek tzw. re­je­stra­cji związ­ków i stowarzyszeń, któ­re funk­cjo­no­wa­ły jako „instytucje nie­do­cho­do­we” – cho­dzi­ło więc o pa­ra­fie (za­rów­no pra­wo­sław­ne, jak i ka­to­lic­kie).

W prak­ty­ce ta decyzja o „re­je­stra­cji” pa­ra­fii ozna­cza­ła, że do­tych­czas ist­nie­ją­ce przestają istnieć na mocy pra­wa. Do po­now­ne­go istnienia powołać je mo­gła tyl­ko „re­je­stra­cja” wy­da­na przez ko­mu­ni­stycz­ne władze. Te jednak, rzecz jasna, nie śpieszyły się z wy­da­wa­niem takich de­cy­zji.

Prawo z 1922 r. po­sta­na­wia­ło rów­nież, że z wnioskiem o „re­je­stra­cję” do władz wy­stą­pić mu­sia­ła grupa kil­ku­dzie­się­ciu obywateli – ła­two prze­cież in­fil­tro­wa­nych lub za­stra­sza­nych przez ko­mu­ni­stycz­ne służ­by spe­cjal­ne.

Na tym jednak re­per­tu­ar szy­kan ad­mi­ni­stra­cyj­nych zmie­rza­ją­cych do znisz­cze­nia zor­ga­ni­zo­wa­ne­go życia chrze­ści­jań­skie­go w Rosji się nie koń­czył. Uciekano się do wszel­kich spo­so­bów, by utrud­niać, znie­chę­cać i od­cią­gać oby­wa­te­li so­wiec­kich od chrze­ści­jań­stwa.

W 1923 r. rząd ko­mu­ni­stycz­ny ska­so­wał wszyst­kie in­sty­tu­cje diecezjalne oraz dekanalne Cer­kwi pra­wo­sław­nej. Znie­sio­no również pa­triar­chat moskiewski.

Od tego też cza­su wszyscy prawosławni bi­sku­pi zostali zo­bo­wią­za­ni do złoże­nia władzom pi­sem­nych deklaracji, że nie wyjadą ze swo­ich miejsc pobytu – co w praktyce ozna­cza­ło pozbawienie ich moż­li­wo­ści prze­pro­wa­dza­nia wizyt dusz­pa­ster­skich.

Aby zerwać kontakt wiernych z pra­wo­sław­ną hierarchią duchowną, bol­sze­wi­cy nakazywali biskupom re­zy­du­ją­cym w miastach prowincjonalnych osie­dla­nie się w większych miastach, gdzie gru­po­wa­no ich po kilku.

Po stwierdzeniu, że w ten sposób wygnani ze swo­ich die­ce­zji biskupi utrzymują jed­nak kontakt z wiernymi, So­wie­ci za­czę­li wysyłać pra­wo­sław­nych hierarchów do naj­dal­szych zakątków Ro­sji.

Komuniści stosowali rów­nież cały wachlarz środ­ków mających na celu osią­gnię­cie materialnej pau­pe­ry­za­cji du­cho­wień­stwa (do­ty­czy­ły one za­rów­no du­chow­nych pra­wo­sław­nych, jak i ka­to­lic­kich). Zostało ono więc zmuszone na dro­dze ad­mi­ni­stra­cyj­nej do pła­ce­nia naj­wyż­szych po­dat­ków.

Po­nie­waż chrze­ści­jań­scy du­chow­ni zo­sta­li uzna­ni już w 1918 r. za „ele­ment nie­pra­cu­ją­cy”, zo­sta­li rów­nież zo­bo­wią­za­ni do pła­ce­nia o wie­le większych sta­wek za użyt­ko­wa­nie miesz­kań (bol­sze­wi­cy upań­stwo­wi­li wszyst­kie mieszkania), niż do­ty­czy­ło to innych, świec­kich oby­wa­te­li.

Od­po­wied­nio też wyższe opła­ty obo­wią­zy­wa­ły księ­ży (tyl­ko dlatego, że byli księż­mi) za ko­rzy­sta­nie z wo­do­cią­gów, ka­na­li­za­cji oraz z in­nych usług ko­mu­nal­nych.

W 1929 r. rząd so­wiec­ki wydał pra­wo o tzw. wy­sie­dla­niu z do­mów pań­stwo­wych. Na mocy tego pra­wa chrze­ści­jań­skie du­cho­wień­stwo – jako tzw. element nie­pra­cu­ją­cy – zostało przy­mu­so­wo wysiedlone z do­tych­czas uży­wa­nych przez siebie miesz­kań. Zna­le­zie­nie zaś lokalu za­stęp­cze­go, przy pa­nu­ją­cym już wówczas w so­cja­li­stycz­nej go­spo­dar­ce kryzysie miesz­ka­nio­wym, było na­to­miast nie­zmier­nie trud­ne.

Jesz­cze go­rzej przed­sta­wia­ła się pod tym względem sy­tu­acja duchownych pra­cu­ją­cych na wsi. Tych ostatnich bez­ce­re­mo­nial­nie wy­rzu­ca­no z ko­lek­ty­wi­zo­wa­nych siłą wsi.

Zakwalifikowanie przez bol­sze­wi­ków chrze­ści­jań­skich du­chow­nych (pra­wo­sław­nych i ka­to­lic­kich) jako „ele­men­tu niepracującego” nie miało na celu li tyl­ko wyrażenie pogardy ze strony wła­dzy ko­mu­ni­stycz­nej wobec ich po­wo­ła­nia jako duszpasterzy. Wi­dzie­li­śmy już, że taka definicja była traktowana jako pre­tekst do stosowania ad­mi­ni­stra­cyj­nych szy­kan. Było ich wiele.

„Element niepracujący” był więc pozbawiony prawa do korzystania z kar­tek żywnościowych (od początku funk­cjo­nu­ją­cych w socjalistycznie go­spo­da­ru­ją­cej Rosji bolszewickiej). Zmu­szo­ny był do wykonywania robót przy­mu­so­wych na rzecz „potrzeb ogól­nych” (wy­ko­rzy­stu­jąc ten fakt, komuniści wie­le razy przymuszali sędziwych du­chow­nych do rą­ba­nia drzew zimą lub wy­ko­ny­wa­nia in­nych, bardzo ciężkich prac).

W 1930 r. uchwalono w Związku So­wiec­kim pra­wo, które zabraniało urzę­dom pocz­to­wym, te­le­gra­ficz­nym i te­le­fo­nicz­nym wy­ko­ny­wa­nia ja­kich­kol­wiek usług na rzecz duchowieństwa – jako „ele­men­tu nie­pra­cu­ją­ce­go”. Dla du­chow­nych ad­mi­ni­stra­cyj­nie ze­sła­nych w od­le­głe za­kąt­ki Rosji (naj­czę­ściej na Sy­be­rię) oznaczało to za­mknię­cie jedynej drogi kon­tak­tu z naj­bliż­szą ro­dzi­ną.

Ta ostatnia także była szy­ka­no­wa­na. Dzieci pra­wo­sław­nych popów (w Cer­kwi niższe duchowieństwo może wstę­po­wać w związki mał­żeń­skie) tylko dla­te­go, że jedno z rodziców było pra­wo­sław­nym duchownym, nie mogły uczęsz­czać do pań­stwo­wych szkół, nie mó­wiąc już o dalszych eta­pach kształ­ce­nia.

Osią­gnąw­szy pełnoletniość, nie mogły być zgłaszane w biurach po­śred­nic­twa pracy, nie były przyj­mo­wa­ne do związ­ków za­wo­do­wych.

Represje dotykały rów­nież tych wszystkich świec­kich, którzy ośmielili się oka­zy­wać współ­czu­cie i pomoc tak prze­śla­do­wa­ne­mu i szykanowanemu du­cho­wień­stwu.

Na przykład więc sowieccy oby­wa­te­le, którzy przygarniali do swo­ich miesz­kań wyrzuconych na bruk du­chow­nych, musieli się liczyć z karnie po­więk­szo­nym ob­cią­że­niem podatkowym.

Je­śli­by zaś jakiś ar­ty­sta śpiewak okazał się członkiem przycerkiewnego chóru, natychmiast wy­rzu­ca­no go ze związku zawodowego, co w sowieckich wa­run­kach oznaczało po pro­stu drastyczne ograniczenie jego praw socjalnych.

Do „elementu nie­pra­cu­ją­ce­go” zaliczani byli również kościelni, człon­ko­wie rad pa­ra­fial­nych, wszystkie oso­by świeckie w jakikolwiek spo­sób zwią­za­ne z or­ga­ni­za­cyj­ną struk­tu­rą pa­ra­fii.

Wie­my już, co ozna­cza­ło w so­wiec­kim pań­stwie „swo­bo­dy re­li­gij­nej” za­li­cze­nie do ta­kiej wła­śnie kategorii.

Chrześcijanie (za­rów­no du­chow­ni, jak i świeccy, pra­wo­sław­ni oraz katolicy) zo­sta­li skazani przez ko­mu­ni­stycz­ne wła­dze na status bycia pa­ria­sami, oby­wa­te­lami drugiej ka­te­go­rii. Tylko dla­te­go, że trwali przy Krzy­żu.

Me­to­dy sto­so­wa­ne przez bol­sze­wi­ków, by wy­ko­rze­nić w Ro­sji wiarę chrześcijańską, nie ogra­ni­cza­ły się, rzecz jasna, do fi­zycz­nej eks­ter­mi­na­cji czy ad­mi­ni­stra­cyj­nych szy­kan (cho­ciaż były to środ­ki naj­czę­ściej sto­so­wa­ne). Gdy cho­dzi­ło o znisz­cze­nie chrze­ści­jań­skie­go ob­li­cza Rosji, wszyst­kie środki były do­zwo­lo­ne.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Mity i fakty. Zeszyty historii Kościoła (4)Mity i fakty. Zeszyty historii Kościoła (1-2)Duchowe dziedzictwo św. Jana Pawła II