Rodzina Zobacz

Czekając na dziecko

Mar 18, 2019 Świadectwo

Pracowałam przez długi czas w wydawnictwie. Jedna z moich redakcyjnych koleżanek miała siostrę, która od wielu lat pragnęła dziecka i leczyła się u wielu znakomitych lekarzy. Jednak bez skutku.

Po 16 latach małżeństwa (miała już ponad 40 lat) nareszcie zaszła w upragnioną ciążę. Z racji wieku matki i ryzyka z tym związanego lekarz ginekolog zlecił badanie prenatalne.

Wynik brzmiał jak wyrok: dziecko urodzi się upośledzone fizycznie i umysłowo, m.in. z ciężkim zespołem Downa.

Drugie i trzecie badanie potwierdziło pierwotną diagnozę. Nie było najmniejszej wątpliwości co do tego, że dziecko będzie upośledzone, i to bardzo.

Padła propozycja „pozbycia się kłopotu”, czyli aborcji. Moja redakcyjna koleżanka była przerażona i nie rozumiała decyzji swej siostry, która tę sugestię zdecydowanie odrzuciła.

„Tyle lat modliłam się i prosiłam Pana Boga o dzieciątko. W końcu Bóg mnie wysłuchał i mam teraz je zabić? Nie!!! Boże, daj tylko siłę, by je pokochać miłością ogromną, osłaniającą, cierpliwą, bo ono będzie jej potrzebować o wiele bardziej niż jakiekolwiek zdrowe dziecko” – takimi słowami ciężarna odpierała wszelkie argumenty.

Tak się modlili wspaniali rodzice nienarodzonego jeszcze dziecka. Pielgrzymowali do Matki Bożej Jasnogórskiej Królowej Polski, przed Jej tronem zanosili błagania o wsparcie i siły do wychowania dziecka, które już pokochali i przyjęli jako dar od Boga.

Po dziewięciu miesiącach urodził się duży, zdrowy, piękny chłopczyk. Nie miał śladu jakiegokolwiek defektu, mniejszego czy większego upośledzenia. Zespół lekarski odbierający poród był w szoku.

Niezbadane są wyroki Boże. Niezmierzone jest Boże miłosierdzie. Trzeba tylko jednego: ufnego zawierzenia!

Grażyna

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Wybierz więc życie