Młodzież Zobacz

Córka marnotrawna

Sie 05, 2019 Świadectwo

Wychowałam się w rodzinie katolickiej. Jako mała dziewczynka co niedzielę chodziłam do kościoła, jednak zawsze wtedy tylko czekałam, aby jak najszybciej stamtąd wyjść. Mając 15 lat, stwierdziłam, że wakacje to czas odpoczynku nie tylko od nauki, ale i od Mszy św. W ten sposób przez dwa miesiące oddaliłam się od Boga.

Stałam się przeciwna instytucji Kościoła, nie zgadzałam się z jego naukami. Do spowiedzi chodziłam od święta: raz, dwa razy w roku. We Mszach Świętych już prawie w ogóle nie uczestniczyłam…

Kiedy byłam w szkole średniej, moi rodzice się rozwiedli. Wtedy po raz pierwszy sięgnęłam po narkotyki. Zaczęłam brać amfetaminę. Na początku traktowałam to jak niewinną zabawę.

Po skończeniu szkoły chciałam zerwać z narkotykami, lecz nie mogłam. Wręcz przeciwnie, ciągnęło mnie do nich coraz częściej (dziś wiem, że to mógłby być początek mojego końca…).

Był taki okres w moim życiu, że brałam dragi codziennie. Gdy byłam na głodzie, nie chciało mi się żyć. Żeby zdobyć pieniądze na narkotyki, podbierałam – czyli zwyczajnie kradłam – je swojej mamie… Mama zaczęła się czegoś domyślać, ale ja nigdy nie powiedziałam jej prawdy.

Po kilku miesiącach ćpania zaczęłam rozmawiać w duszy z Panem Bogiem – po prostu zaczęłam bać się o swoje życie i zdrowie. Prosiłam Boga, aby zesłał mi pomocną dłoń, bo sama już nie dawałam rady…

Wtedy Bóg postawił na mojej drodze „swojego” człowieka, jednak ja przegapiłam ten moment… Ale wówczas też poczułam, że Bóg jednak czuwa nade mną, uwierzyłam, że może mi się udać.

Kilka miesięcy później, na swoje 21. urodziny, dostałam od chrzestnego cudowny prezent – różaniec z Fatimy. To był kolejny znak od Pana.

Wtedy brałam już mniej narkotyków, a gdy rozmawiałam z Bogiem, prosiłam Go, aby zesłał mi osobę, która pokieruje mnie na dobrą drogę i zaprowadzi mnie w Jego ramiona. Tak też się stało, a ja tym razem już nie zmarnowałam drugiej szansy.

Zadzwoniłam do koleżanki i poprosiłam ją, aby poszła ze mną do kościoła. Ona była pierwszą osobą, której o wszystkim powiedziałam. Zaczęłam chodzić na Mszę św. Cztery miesiące później odważyłam się pójść do spowiedzi, u której nie byłam od kilku lat.

Od tej pory regularnie przystępuję do Komunii św. Pojechałam także na kurs Filipa, organizowany przez wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym. Te dni były dla mnie wielkim przeżyciem. Bardzo zbliżyłam się w tym czasie do Pana Boga. Teraz jestem szczęśliwa, na wiele rzeczy patrzę inaczej, a Eucharystia jest dla mnie bardzo ważna.

Od siedmiu miesięcy nie biorę narkotyków. Wierzę, że to dzięki Panu Bogu, który czuwa nade mną. Czuję się jak córka marnotrawna. Odwróciłam się od Ojca, ale On pozwolił mi do siebie wrócić – przebaczył mi.

Anka

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Rewolucja miłosierdziaRóżaniec. Alicja Lenczewska