Wiara Zobacz

Centralne wydarzenie ludzkiej historii

Nie ma żadnych naukowych podstaw, aby zakwestionować fakt zmartwychwstania Chrystusa, który jest najważniejszym wydarzeniem w historii ludzkości.

Chrześcijaństwo nie opiera się na fikcji ani na jakichś wymyślonych mitach, ale na konkretnych historycznych faktach z życia, nauczania, męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej w 2000 roku św. Jan Paweł II tak mówił w bazylice Grobu Pańskiego:

„To jest najświętsze miejsce na świecie. Ten pusty grób jest milczącym świadkiem centralnego wydarzenia ludzkiej historii”.

Najbardziej potwierdzone wydarzenie

Historyczne dane jednoznacznie wskazują, że trzeciego dnia po swojej śmierci na krzyżu i złożeniu do grobu Jezus rzeczywiście zmartwychwstał.

Profesor Jacques Perret, który był dziekanem Katedry Historii Starożytnego Rzymu na Sorbonie w latach 1948-1971, twierdzi, że ci wszyscy, którzy odrzucają prawdę o zmartwychwstaniu Jezusa, nie kierują się przesłankami naukowymi.

Rzetelna naukowa analiza ewangelicznych tekstów mówiących o zmartwychwstaniu prowadzi bowiem do konkluzji, że ewangeliści relacjonują historyczną prawdę o tym, co się rzeczywiście wydarzyło.

Profesor Perret zarzuca brak intelektualnej uczciwości tym egzegetom, którzy odrzucają historyczną wiarygodność Ewangelii. Twierdzi, że gdyby jakiś historyk starożytności odrzucił nowoczesne metody badań historycznych i zastosował metody, którymi posługują się owi egzegeci, to wtedy ośmieszyłby się w oczach swoich kolegów.

Dla Perreta jest oczywiste, że sceptycyzm niektórych badaczy wobec historyczności faktu zmartwychwstania nie jest spowodowany racjami obiektywnymi, lecz uprzedzeniami, przesądami i z góry przyjętymi założeniami. Uczciwe historyczne badania prowadzą bowiem do przyjęcia faktu zmartwychwstania Chrystusa.

Dowody zmartwychwstania

Profesor Klaus Berger, jeden z najznamienitszych współczesnych biblistów niemieckich, napisał:

„Według tradycji żydowskiej, aby dowieść czegoś przed sądem, trzeba było przedstawić dwóch świadków. I tu właśnie mamy dwóch świadków – Jana i Piotra, ale też dwa dowody – dwa kawałki płótna: Całun Turyński i Oblicze z Manoppello. Są to zatem dwa rzeczowe dowody Zmartwychwstania.

Zmartwychwstanie jest faktem, nie jest to teologiczna metafora. Zmartwychwstanie jest rzeczywistością. Obraz twarzy Jezusa z Manoppello jest pierwszą stroną Ewangelii. Ewangelia jest tekstem, a poprzedza go ten właśnie obraz Zmartwychwstania”.

Po zdjęciu z krzyża ciało Jezusa zostało zawinięte w ponadczterometrowe lniane płótno. Następnie owinięto je i obwiązano opaskami, obficie wylewając na zewnątrz i wewnątrz około 32 kg mieszaniny mirry i aloesu (por. J 19,39-40). Dopiero tak zawinięte i obwiązane jak kokon ciało Jezusa złożono do grobu i tam na Jego głowie położono chustę potową (Chusta z Oviedo) oraz drogocenną chustę z bisioru (Chusta z Manoppello).

Na płótnie grobowym Jezusa (Całunie Turyńskim) utrwalone zostało w negatywie fotograficznym trójwymiarowe odbicie przodu i tyłu Jego ciała. Odbity wizerunek Człowieka na Całunie Turyńskim jest anatomicznie perfekcyjny.

Są tam widoczne rany po biczowaniu, koronowaniu cierniem, po niesieniu krzyża itd. Odbicie to nie jest dziełem człowieka i ma ono kolor przezroczystożółty. Nie ma tam żadnych farb ani innych barwników. Przędza zżółkła silniej tylko w zewnętrznej części włókien.

Badania naukowe wskazują, że obraz na Całunie powstał na skutek błysku potężnej energii od wewnątrz, co spowodowało „przypalenie” powierzchni włókien w przezroczystym żółtym kolorze. Odbicie to jest niezmywalne, nie można go niczym wywabić. Obraz jest idealnie płaski. W ogóle nie uległ deformacji i zgodnie z prawami optyki jest rzutem równoległym.

W grudniu 2011 roku Włoska Narodowa Agencja ENEA z Ośrodka Badań Jądrowych we Frascati pod Rzymem oświadczyła, że po pięciu latach intensywnych badań współczesna nauka nie jest w stanie odtworzyć wizerunku, który widnieje na Całunie Turyńskim.

Naukowcy obliczyli, że tajemniczy błysk energii, który doprowadził do powstania odbicia na Całunie, miał moc 34 bilionów watów promieniowania ultrafioletowego próżniowego. Obecnie na świecie nie istnieje urządzenie, które mogłoby wygenerować promieniowanie o takiej mocy. Najnowsze aparaty mogą wytworzyć promieniowanie o sile kilku miliardów watów UV próżniowego.

Mirra obecna w wonnościach, którymi namaszczono ciało Jezusa, spowodowała przyklejenie się płótna do ciała, a aloes przyczynił się do częściowego rozpuszczenia skrzepniętej krwi. Pozwoliło to ekspertom medycyny sądowej stwierdzić, że ciało Jezusa zostało zawinięte w Całun po dwóch i pół godzinie od śmierci i pozostało w nim nie dłużej niż 36 godzin, nie pozostawiając żadnych śladów pośmiertnego rozkładu.

Na Całunie widać nienaruszone skrzepy krwi i nie ma tam śladów odrywania płótna od ciała, a więc z całą pewnością nikt ciała z Całunu nie wyjmował. W jaki więc sposób przeniknęło ono przez lnianą tkaninę, nie naruszając jej struktury? Skąd pochodziło promieniowanie, które spowodowało utrwalenie na Całunie tego niesamowitego, trójwymiarowego obrazu całego ciała? Jedynym rozsądnym wyjaśnieniem jest przyjęcie faktu zmartwychwstania Jezusa.

Drugim rzeczowym dowodem zmartwychwstania Jezusa jest odbicie Jego twarzy na Chuście z Manoppello.

Odbicie to wykazuje wiele zadziwiających tajemnic, na które nauka nie jest w stanie odpowiedzieć. Utrwaliło się ono na płótnie z bisioru, nazywanym morskim jedwabiem, który był najdroższą tkaniną w starożytności.

Tkanina ta jest przezroczysta i ogniotrwała jak azbest. Można ją zmieścić w skorupce orzecha, ale nie można na niej nic namalować. Badania naukowe jednoznacznie mówią, że nie ma na niej żadnej farby, a obraz nie jest dziełem człowieka.

Analiza Chusty z Manoppello doprowadziła intelektualistów do zaskakującego odkrycia. Okazuje się, że martwe Oblicze z Całunu Turyńskiego oraz Oblicze z Manoppello idealnie do siebie pasują. Ich wyjątkowa, 100-procentowa zgodność w strukturze i wymiarach stanowi matematyczny dowód na to, że mamy do czynienia z tą samą Osobą.

Wiarygodność Nowego Testamentu

Głównymi źródłami prawdy o zmartwychwstaniu Chrystusa są teksty Nowego Testamentu, które wiernie przedstawiają to wszystko, czego nauczali apostołowie, oraz żywa tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie we wspólnocie Kościoła.

Chrześcijanie od samego początku – z wielką odwagą i z narażeniem życia – głosili i spisywali katechezę bezpośrednich świadków Paschy Chrystusa, i to zaraz po tym wydarzeniu.

Badania naukowe jednoznacznie potwierdzają, że teksty Nowego Testamentu rzetelnie relacjonują fakty historyczne.

W starożytności teksty te były najczęściej kopiowane i rozpowszechniane. Do naszych czasów zachowało się 25 tys. manuskryptów Nowego Testamentu (dla porównania: druga w tym rankingu Homerowska Iliada zachowała się w 643 manuskryptach, z których najstarszy pochodzi dopiero z XIII wieku po Chr.).

Tak wielka liczba manuskryptów pozwoliła na idealne odtworzenie oryginału. Tak więc autentyczność ksiąg Nowego Testamentu została ostatecznie potwierdzona. Żaden inny starożytny tekst nie ma tak mocnego potwierdzenia swojej zgodności z oryginałem.

Jesteśmy w posiadaniu 5656 manuskryptów, które zawierają cały grecki tekst Nowego Testamentu lub jego części, 10 tys. manuskryptów łacińskiej Wulgaty oraz 9300 innych wczesnych manuskryptów.

Najstarszy z nich, Papirus magdaleński (P64), w którym są fragmenty Ewangelii św. Mateusza, datuje się na lata 60. n.e. Inny manuskrypt znaleziony w siódmej grocie w Qumran, papirus z tekstem greckim (symbol 7Q5) z fragmentem Ewangelii św. Marka (6,52-53), bezspornie pochodzi sprzed 68 roku n.e.

Manuskrypt znaleziony w Egipcie przez Johna Rylandsa pochodzi z 130 roku po Chr.; papirus Bodmera II – z 150 roku po Chr.; papirusy Chestera Beatty’ego – z 200 roku po Chr.; Kodeks watykański (zawierający całą Biblię) z 325 roku; Kodeks synajski (z wszystkimi księgami Nowego Testamentu i z połową ksiąg Starego Testamentu) z 350 roku.

Istnieje ponadto przeszło 15 tys. kopii rozmaitych przekładów, których dokonano około 150 roku po Chr.

Fakty te zdumiewają tym bardziej, kiedy porównamy je z zachowaną literaturą starożytną. I tak na przykład najstarszy manuskrypt siedmiu sztuk Sofoklesa, który dzisiaj mamy, powstał 1400 lat po śmierci autora.

Najstarszy odpis Wojny galijskiej Cezara (58-50 rok przed Chr.) dzieli 900 lat od daty napisania oryginału. Manuskrypty Historii Tacyta (100 rok po Chr.) pochodzą z IX i XI wieku itd. Żadne inne dzieło starożytnej literatury grecko-rzymskiej nie ma tak obfitych dowodów przemawiających za jego autentycznością jak teksty Nowego Testamentu.

Wszystkie te dane potwierdzają, że historyczna wiarygodność Nowego Testamentu jest niepodważalna. Trzeba pamiętać, że liczne wykopaliska archeologiczne w najdrobniejszych szczegółach potwierdzają historyczną wiarygodność Biblii.

Najstarszy tekst mówiący o zmartwychwstaniu Chrystusa (1 Kor 15,3-8) 
pochodzi z połowy I wieku. Słynny biblista Jean Carmignac udowodnił, że oryginalny tekst został napisany w języku semickim (po hebrajsku lub, co jest bardziej prawdopodobne, po aramejsku) w jerozolimskiej wspólnocie pierwszych chrześcijan pochodzenia żydowskiego.

Ci, którzy osobiście spotkali zmartwychwstałego Chrystusa (por. Dz 1,22), stali się świadkami, a byli to św. Piotr oraz apostołowie, a także, jak pisze św. Paweł:

„Pięćset osób równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli” (1 Kor 15,6).

Relacje o zmartwychwstaniu Chrystusa w pismach Nowego Testamentu nie są między sobą sprzeczne. Są w nich stałe, niezmienne fakty, takie jak obecność kobiet u grobu, stwierdzenie, że grób jest pusty, ogłoszenie zmartwychwstania, spotkania ze Zmartwychwstałym.

Ukrzyżowany i złożony w grobie Jezus jest znów żywy i widziany przez wielu. Tak więc ewangeliści: Mateusz, Marek, Łukasz i Jan, nie opowiadają odmiennych historii, ale z bardzo bogatej tradycji i świadectw, które przekazywano, wybierają różne szczegóły, kierując się sytuacją wspólnoty, do której piszą. Znany teolog John A. T. Robinson stwierdza:

„Rozbieżności w opowiadaniach paschalnych są dokładnie w rodzaju tych, jakich powinniśmy oczekiwać w autentycznych relacjach. Relacje zaplanowane byłyby o wiele lepiej skoordynowane, a niezgodności starannie zatarte”.

Kolejny znaczący biblista, A. Plummer, pisze:

„Wbrew pozorom trudność w skoordynowaniu tych opowiadań wskazuje na ich wiarygodność”,

a Joachim Jeremias, także słynny badacz Pisma Świętego, dodaje:

„Właśnie w rozmaitości osób, okoliczności, miejsc wyraża się naturalna pamięć o godzinach Paschy i tych, które nastąpiły po niej”.

W ewangelicznych opisach zmartwychwstania dominuje ogromna radość oraz pragnienie dzielenia się wiadomością, że Jezus jest znowu żywy. Tylko dla ludzi, którzy

„przez nieprawość nakładają prawdzie pęta” (Rz 1,18),

prawda o zmartwychwstaniu Chrystusa wydaje się „zgorszeniem i głupstwem” (por. 1 Kor 1,23). Żydzi nie potrafili dostarczyć dowodu, który zakwestionowałby fakt zmartwychwstania. Tym ostatecznym dowodem mogło być tylko martwe ciało Jezusa, którego jednak nie mogli pokazać, wystawiając je na widok publiczny, ponieważ Jego ciała nie było.

Historyczna pewność

Śmierć krzyżowa była najbardziej haniebnym rodzajem egzekucji, przeznaczonym dla największych przestępców. Za takiego uznano Jezusa, ponieważ twierdził On, że jest Bogiem. Ukrzyżowano Go na wzgórzu Golgota. Ciało złożono niedaleko miejsca śmierci, w grobie wykutym w skale, który należał do Józefa z Arymatei.

Grób Jezusa został opieczętowany, aby nikt nie mógł wykraść Jego ciała. Arcykapłani obawiali się,

„żeby przypadkiem nie przyszli Jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: powstał z martwych. I będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze” (Mt 27,64).

Pieczęć na grobie była symbolem rzymskiej władzy. Jej złamanie i wejście do grobu byłoby wielkim przestępstwem. Dla pewności grobu pilnowała rzymska straż. Wydarzenia towarzyszące zmartwychwstaniu Jezusa wprawiły żołnierzy w przerażenie –

„stali się jakby umarli” (Mt 28,4).

Męka oraz śmierć krzyżowa Chrystusa były wielkim duchowym wstrząsem także dla Jego apostołów i uczniów. Kiedy kobiety przekazały im radosną wiadomość, że Jezus zmartwychwstał, to ich słowa

„wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary” (Łk 24,11).

Uwierzyli dopiero wtedy, gdy spotkali zmartwychwstałego Pana i nawiązali z Nim osobisty kontakt. Przekonali się, że to nie jest jakaś zjawa, lecz sam Chrystus w swoim zmartwychwstałym ciele. Kiedy Pan Jezus pokazał się apostołom,

„zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: »Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem«”.

Jezus przełamuje nieufność swoich uczniów, zachęcając ich:

„»Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam«. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: »Macie tu coś do jedzenia?«. Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich” (Łk 24,37-43).

Podobnie Pan Jezus przełamuje niewiarę Tomasza:

„»Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym«” (J 20,27).

Apostołowie przekonują się, że Zbawiciel zmartwychwstał w tym samym ciele, w którym został ukrzyżowany. W ciągu 40 dni wielokrotnie spotykali Chrystusa i w ten sposób uzyskali pewność, że On rzeczywiście żyje w ciele, które nie podlega już fizycznym ograniczeniom.

Zmartwychwstały Jezus mógł się pojawiać i znikać, wchodzić przez zamknięte drzwi do Wieczernika, ponieważ Jego ciało przemieniło się w soma pneumatikon. Tym terminem określa się Jego ciało duchowe, uwielbione, które pozostało jednak dalej ciałem materialnym, choć będącym już w innym wymiarze istnienia. Ciało Jezusa stało się ciałem nieśmiertelnym, uwielbionym. Święty Paweł wyjaśnia:

„w Nim bowiem mieszka cała Pełnia: Bóstwo, na sposób ciała” (Kol 2,9).

Wiara apostołów w zmartwychwstanie zrodziła się więc na skutek bezpośrednich spotkań z Jezusem, który objawiał się z wielką prostotą i bez żadnego triumfalizmu. Apostołowie mogli rozpoznać Jego głos, włosy, rysy twarzy, a także Jego ręce i bok – wraz ze śladami ran po ukrzyżowaniu.

Spotkania ze Zmartwychwstałym całkowicie przemieniają apostołów i dają im tak wielką duchową moc, że prawie wszyscy są gotowi umrzeć męczeńską śmiercią, ponieważ nie chcą zaprzestać głoszenia prawdy o tym, że Jezus zmartwychwstał i jest Bogiem, a to było traktowane przez wyznawców judaizmu jako największe bluźnierstwo.

Właśnie ta nieustraszenie głoszona prawda o zmartwychwstaniu Chrystusa zrodziła chrześcijaństwo z jego niezniszczalną żywotnością, entuzjazmem i radością życia – i to wtedy, gdy wszystkim się wydawało, że umierając na krzyżu, Jezus poniósł nieodwracalną klęskę.

Absolutna nowość

Męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa są absolutną nowością w całej historii religii. W mentalności starożytnych Greków już sama myśl o zmartwychwstaniu była odrzucana jako całkowicie niedorzeczna. Dlatego tę prawdę najtrudniej było przyjąć ludziom wywodzącym się z kręgu kultury greckiej.

Z tego też powodu wystąpienie św. Pawła na ateńskim areopagu zostało wyśmiane i zlekceważone, a on sam potraktowany jako półanalfabeta (por. Dz 17,18 i nn.). Podobnie było w środowisku żydowskim: żaden z wyznawców judaizmu nie oczekiwał zmartwychwstania Mesjasza.

Nowy Testament przedstawia zmartwychwstanie Chrystusa jako wydarzenie jedyne i niepowtarzalne. Zakorzenione jest ono w historii i równocześnie ją przekracza, ponieważ odnosi się do sfery nadprzyrodzonej, wymykającej się poznaniu empirycznemu.

Zmartwychwstając, Jezus nie wraca do ziemskiego życia, tak jak to miało miejsce w przypadku wskrzeszenia Łazarza, młodzieńca z Nain lub córki Jaira, którzy musieli później ponownie umrzeć.

Zmartwychwstanie Chrystusa jest przejściem Jego człowieczeństwa (z duszą i ciałem) ze śmierci do pełnego uczestniczenia w tajemnicy życia Trójcy Świętej. Jest to wspólne dzieło Ojca, Syna i Ducha Świętego, które objawia moc Boga w Trójcy Jedynego (por. 2 Kor 13,4;  Kol 2,12; Flp 3,10; Rz 6,4).

Zmartwychwstając, Chrystus potwierdził to wszystko, czego nauczał i co czynił w czasie swego ziemskiego życia. Sanhedryn skazał Go na śmierć z powodu bluźnierstwa, gdyż jako człowiek uważał On siebie za Boga. Zmartwychwstając, Jezus potwierdził, że jest rzeczywiście Bogiem i że słusznie przypisywał sobie imię Boga:

„»zanim Abraham stał się, JA JESTEM«” (J 8,58).

„JA JESTEM”, czyli prawdziwy Bóg i równocześnie prawdziwy Człowiek.

Chrystus zmartwychwstał i jest z nami stale obecny. Pan Jezus mówi:

„Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16,16).

Jeżeli uwierzymy Jezusowi, nawiążemy z Nim osobisty kontakt w codziennej modlitwie, a w sakramencie pokuty będziemy szczerze wyznawać Mu swoje grzechy i z czystym sercem przyjmować Go w Komunii św., będziemy otrzymywać „lekarstwo na nieśmiertelność, antidotum na śmierć”.