Młodzież Zobacz

Brak mi wiary

Mar 18, 2019 Świadectwo

Wśród znajomych mam opinię „ekstra dziewczyny”. „Idealna figura, piękne włosy, twarz modelki, zawsze zadbana, cudownie się ubiera, porusza, zawsze pachnąca, delikatna” – te określenia już mnie dobijają. Nawet kiedy mój chłopak mówi mi, że jestem piękna, to zawsze próbuję mu to wybić z głowy, bo gdy tak mówi zdaje mi się, że kocha mnie tylko za to.

A teraz zobaczcie jakim kontrastem jestem w środku. Mam 17 lat, a moje życie legło w gruzach, gdy zapomniałam o Tym, który dał mi życie. Nie cieszę się z życia, nigdy nie pomyślałam „życie jest piękne”.

Nie znaczy to jednak, że jestem pesymistką, choć może trochę… Umiem być wesoła i cieszyć się z byle czego, ale tylko na chwilę. Udaje mi się to jednak tylko wtedy, gdy mam obok siebie kogoś bliskiego, z kim „mogę góry przenosić”, albo gdy wypalę kilka papierosów czy się upiję.

No, jeszcze dyskoteki potrafią mnie rozbawić. Ale prawda jest taka, że to wszystko jest już nudne i wyraźnie czuję, że łamię szczeble w mojej drabinie do nieba.

Czasami nocą znikam z domu i wracam o świcie, niezauważona przez resztę. Prawie za każdym razem jestem narażona na niebezpieczeństwo, z którego nic sobie nie robię. Może przytoczę jedno zdarzenie.

Kiedyś, w środku nocy, przechodziłam przez rzekę po moście, który składał się jedynie z konstrukcji, luźno ułożonych desek. Zagrodzony był siatką ze wszystkich stron, tak aby nikt nie mógł się przez niego przedostać na drugą stronę.

Moi „przyjaciele na niby” kazali mi iść jako pierwszej, sami z tyłu trzymali się za ręce. A ja w krótkiej spódniczce i w butach na wysokich obcasach przeszłam przez siatkę i idę. Na środku mostu spojrzałam w dół. Tam między porozsuwanymi deskami ujrzałam fale brudnych ścieków.

Wtedy przemknęła myśl:

„Boże, przecież ja nie umiem pływać i jeśli teraz wpadnę, to nikt mnie nie uratuje, a rodzicom nigdy nie przyjdzie do głowy, gdzie się podziałam”.

I mam takie przeświadczenie, że z każdej takiej głupiej wyprawy ratujesz mnie tylko Ty, Drogi Boże. Ja Ci nigdy za to nie podziękowałam. Więc robię to teraz: Panie o niepojętej mądrości i nieskończonym Miłosierdziu, dzięki Ci, że mnie chronisz. I przepraszam, że Cię nie doceniam i nie stawiam na pierwszym miejscu. Chcę, ale ciągle mi nie wychodzi. Jesteś mi potrzebny, ale zbyt często udaję sama przed sobą, że tego nie wiem.

Kiedy jestem sama, włączam telewizor lub głośną muzykę, by Ciebie i siebie zagłuszyć. Nie mogę ze sobą wytrzymać: jestem zbyt podła, zbyt pokrętna, umiem zbyt dobrze kłamać. Nie ma we mnie nic z człowieka mądrego i rozważnego. Nie ma we mnie nic, czym chciałabym się podzielić, bo to nie są piękne wartości.

Apeluję teraz do wszystkich chłopców, nie patrzcie na piękno i urodę, nie patrzcie na wdzięk i urok, i na to, jak wygląd dziewczyny oceniają inni. Patrzcie na serce, bo ono po pewnym czasie zdominuje wszystko co zewnętrzne.

Nie szukajcie księżniczki, tylko Kopciuszka. Ja ciągle błądzę i gubię się w tym wszystkim. I próbuję się podnieść, ale ciągle upadam. Brak mi wiary i czuję się bardzo „nietaka”.

Ufam jednak, że przyjdzie dzień, od którego zacznę iść razem z Panem Bogiem. Przy każdej próbie upadku mocno się Go uchwycę, a On mnie podtrzyma. Może to zabrzmi dziwnie, ale obecnie nie umiem i nawet nie staram się nauczyć odróżniać dobro od zła. Brzydzę się sobą.

Nie wiem, kiedy przyjdzie na mnie kolej opuszczenia tego świata, ale jeśli miałoby to nastąpić teraz, to czeka mnie wielkie cierpienie.

Zwracam się z prośbą o modlitwę w mojej intencji i tej całej reszty świata, która nie zna Boga.

Gośka

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Twoje życie. Nowe rozmowy z dziewczyną o życiu, rodzinie, małżeństwie, płciowości, miłościRecepta na życie wieczne