Młodzież Zobacz

Bóg zaskakuje mnie swoją miłością!

Paź 08, 2018 Świadectwo

Dobry Bóg, mój Ojciec, przyprowadził mnie do wspólnoty, w której mogę współpracować z Jego łaską i zdrowieć z uzależnienia, w której mogę pomagać innym.

Cieszę się, że na łamach „Miłujcie się!” ukazało się świadectwo Daniela seksoholika Od wegetacji do życia, czyli jak wyjść z szaleństwa czynnego seksoholizmu (nr specjalny „Nie przegraj Miłości!”, s. 41-47).

Znam osobiście Daniela i z radością mogłem obserwować – i nadal obserwuję – jak zdrowieje z seksoholizmu. Daniel był moim pierwszym przewodnikiem po Programie 12 kroków, gdy przyszedłem do wspólnoty Anonimowych Seksoholików (SA) w kwietniu 2008 roku.

Trafiłem do SA dzięki świadectwu Pawła Z ciemności do światła, które ukazało się w „Miłujcie się!” na przełomie 2007 i 2008 roku.

Ale po kolei. Byłem wierzącym katolikiem zaangażowanym w ruchy odnowy Kościoła od 19. roku życia. Wtedy też po raz pierwszy przyjąłem Jezusa jako swego jedynego Pana i Zbawiciela.

Od tego momentu zacząłem codziennie uczęszczać na Mszę św., przyjmować Komunię Świętą, spowiadać się po każdym upadku (niekiedy dwa-trzy razy w tygodniu), czytać Pismo Święte oraz zaangażowałem się we wspólnotę charyzmatyczną.

Kiedy miałem ok. 20 lat, po kolejnej spowiedzi doświadczyłem uwolnienia od nałogowej masturbacji, z którą borykałem się od pięciu lat. Myślałem, że jestem całkowicie uzdrowiony…

Po roku wstąpiłem do zakonu. Wydawało mi się wtedy, że dobry Bóg powołuje mnie do kapłaństwa. Tymczasem po mniej więcej pół roku zdarzył mi się samogwałt.

Wyspowiadałem się z tego. Po kilku miesiącach kolejny raz upadłem i znów wyznałem swój grzech. Po jakimś czasie wróciłem do czynnego nałogu… Cały czas zresztą byłem uzależniony, tylko kompletnie nie zdawałem sobie z tego sprawy.

Mój powrót do czynnego uzależnienia nastąpił w okresie silnego obniżenia nastroju. Szukałem pomocy u wielu spowiedników oraz w ośrodku terapii.

Po czterech latach opuściłem zakon. Zanim to się stało, jeden ze spowiedników wręczył mi kartkę z 12 krokami SA i powiedział, że to może być moja droga do zdrowia.

Sądziłem, że te zasady już właściwie stosuję. Byłem jednak w wielkim błędzie. Zacząłem żyć Programem 12 kroków SA dopiero we wspólnocie Anonimowych Seksoholików, do której trafiłem 10 lat później.

Zanim to się stało, wróciłem do rodziców, kontynuowałem studia, zaangażowałem się we wspólnotę ewangelizacyjną i walczyłem ze swoim nałogiem ze wszystkich sił, tak jak potrafiłem: czytałem Pismo św., odmawiałem Koronkę do miłosierdzia Bożego, różaniec, przystąpiłem do RCS.

Ponadto często uczestniczyłem we Mszy św., spowiadałem się po każdym upadku, adorowałem Jezusa w Eucharystii, chodziłem na pielgrzymki do Częstochowy, Tuchowa, Odporyszowa, jeździłem na rekolekcje ignacjańskie, ewangelizowałem, pościłem, studiowałem teologię, dawałem jałmużnę, uczestniczyłem w modlitwie o uzdrowienie itp.

Niestety, było coraz gorzej: częściej zdarzała mi się masturbacja i oglądanie pornografii… Kompulsywnie poszukiwałem wtedy żony. Obsesje seksualne nie pozwalały mi się modlić, uczyć itd.

Nie mogłem zrozumieć, co się dzieje – przecież tak się starałem i modliłem, czekając na cudowne uwolnienie z nałogu…

Teraz wiem, że te wszystkie środki hamowały rozwój choroby, dzięki czemu wiele zostało mi zaoszczędzone, nie mogły jednak jej zatrzymać.

Dobry Bóg, mój Ojciec, przyprowadził mnie do wspólnoty, w której mogę współpracować z Jego łaską i zdrowieć z uzależnienia, w której mogę pomagać innym. Seksoholizm jest chorobą przewlekłą.

Święty Piotr pisał:

„Dlatego bądźcie gotowi i trzeźwi! Wytrwale pokładajcie nadzieję w łasce, której dostąpicie w dniu objawienia Jezusa Chrystusa! Bądźcie jak posłuszne dzieci i nie ulegajcie żądzom, które dawniej wynikały z waszej niewiedzy” (1 P 1,13-14).

W moim życiu Jezus mocą Ducha Świętego czynił i nadal czyni cuda. Ciągle zaskakuje mnie swoją miłością.

Jestem wolny od czynnego nałogu od 12 listopada 2009 roku. Pracuję w wyuczonym zawodzie, głosząc słowo Boże, mam przyjaciół, jestem zaangażowany w nową ewangelizację.

Największym darem miłosierdzia Bożego, uproszonym przez wstawiennictwo Maryi, jest to, że się ożeniłem i mam synka.

Za wszystko niech dobry Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty będzie uwielbiony teraz i na wieki!

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Nie przegraj życia!Nie przegraj miłości!Miłujcie się! nr specjalny 2015