Młodzież Zobacz

Bitwa, którą musisz wygrać

Kwi 01, 2019 Jan Bilewicz

„Zwierzę ze względu na swoją naturę nie ma autokontroli; człowiek jest człowiekiem, ponieważ jest do niej zdolny”.

Tak pisał Mahatma Gandhi w swojej Autobiografii:

„Nie należy myśleć, że czystość jest niemożliwa, dlatego że jest trudna. Czystość jest najwyższym ideałem, nie powinno zatem dziwić, że jej osiągnięcie wymaga największego wysiłku. Życie bez czystości wydaje mi się mdłe i zwierzęce: zwierzę ze względu na swoją naturę nie ma autokontroli; człowiek jest człowiekiem, ponieważ jest do niej zdolny”.

Człowiek – słyszy się takie głosy – musi działać seksualnie. Nie można oczekiwać, na przykład, od młodzieży, że nie będzie tego w jakiś sposób robić. Jeżeli nie tak, to inaczej.

Samogwałt – mówi się – jest rzeczą naturalną w okresie dojrzewania, a nawet wynikają z niego korzyści. Sam z czasem przechodzi, najpóźniej wówczas, kiedy podejmie się „normalne współżycie”.

Powyższe zdania to uwspółcześniona wersja tzw. teorii szklanki wody. Chce się komuś pić, to powinien, oczywiście, ugasić pragnienie. I nie jest ważne, w jaki sposób to zrobi; skąd zaczerpnie napój i jaki wybierze. Chodzi o to, aby zaspokoić pragnienie.

Tę teorię wymyślili i propagowali w odniesieniu do życia seksualnego radzieccy komuniści w latach 20. ubiegłego stulecia. Czyli byle zaspokoić popęd, jak zwierzę. Mniejsza o to, jak, kiedy, gdzie i z kim.

Twórcy tej teorii robili tak, jak głosili. Obecnie to samo głoszą liberałowie i feministki, często z tytułami naukowymi, na wysokich stanowiskach, a więc „autorytety”. Mówią, że są „nowocześni i postępowi”. Tak samo chwalili się swego czasu ich prekursorzy.

Wolność czy zniewolenie?

W Katechizmie Kościoła katolickiego czytamy:

„Czystość domaga się osiągnięcia panowania nad sobą. […] Alternatywa jest oczywista: albo człowiek panuje nad swoimi namiętnościami i osiąga pokój, albo pozwala zniewolić się przez nie i staje się nieszczęśliwy” (KKK 2339).

I w innym miejscu:

„Panowanie nad sobą jest zadaniem długotrwałym. […] Zakłada ono wysiłek podejmowany we wszystkich okresach życia. Wymagany wysiłek powinien być bardziej intensywny w pewnych okresach – gdy kształtuje się osobowość, w dzieciństwie i w młodości” (KKK 2342).

Innymi słowy, młody człowiek albo podejmie długotrwały wysiłek walki o czystość, nauczy się jej i osiągnie pokój, albo zrezygnuje z tej walki w zamian za krótkie chwile przyjemności, a w rezultacie pozwoli się zniewolić i stanie się nieszczęśliwy.

Do aktów masturbacji najczęściej przyczynia się pornografia. Dla psychiki chłopaka w okresie dojrzewania kontakt na przykład z pornograficznym filmem w internecie jest mniej więcej tym samym, czym dla pędzącego samochodu zderzenie z przydrożnym drzewem.

(Zauważ, że niewielu dorosłych: rodziców, nauczycieli, duszpasterzy, stara się uchronić młodzież przed takim zderzeniem z pornografią.) Oglądanych obrazów nie można zapomnieć; pojawiają się w wyobraźni, czy się chce, czy nie, potęgując i tak już duże napięcia seksualne. Stają się one obsesją, tym trudniejszą do opanowania, że przyjemną.

Myśli, wyobraźnia, uczucia obracają się coraz bardziej wokół jednego tematu, inne zaś sprawy, naprawdę ważne, spychane są na margines. Trudno skupić się na nauce, traci się ideały i zainteresowania, karłowacieje życie emocjonalne, a jeszcze bardziej duchowe.

Jeśli nie podejmie się walki z pożądliwością, wówczas pierwsze sporadyczne przypadki pornografii i samogwałtu prowadzą szybko do nałogu, z którego trudno się uwolnić. Zło zniewala.

Głębokie uzależnienia seksualne są równie trudne do pokonania, jak te od alkoholu czy narkotyków, a nawet trudniejsze. Wtedy właśnie zaczyna się pleść głupstwa w rodzaju:

„Ależ człowiek musi działać seksualnie”.

Złamana została wewnętrzna samokontrola. Nałogowiec przestaje być panem swojego ciała. Teraz sam zdany jest na jego łaskę i niełaskę. Dokąd poprowadzi go w przyszłości nowy pan?

To przecież nie osoby wolne – a więc działające rozumnie i odpowiedzialnie – gwałcą kobiety, zdradzają żony, korzystają z usług prostytutek, wykorzystują dzieci itp. Takie są niektóre, najbardziej wyraziste, owoce uzależnień seksualnych. Jest jeszcze mnóstwo innych, wewnętrznych, niewidocznych wyraźnie z zewnątrz. Zło pustoszy serce człowieka.

W Stanach Zjednoczonych – według organizacji o nazwie Sex and Love Addicts Anonymous (SLAA) – żyje kilka milionów seksoholików (tak się nazywa ludzi uzależnionych od seksu), wymagających profesjonalnej terapii.

Liczba ta lawinowo wzrasta. 80% z nich stanowią mężczyźni, ponieważ to zwłaszcza oni są klientami przemysłu pornograficznego – głównego źródła problemu. SLAA, która działa według programu Anonimowych Alkoholików (AA), zajmuje się leczeniem seksoholizmu. (Również w Polsce istnieją podobne grupy terapeutyczne).

Podstawą leczenia jest zachowanie całkowitej wstrzemięźliwości trwającej od trzech do pięciu lat. Pokazuje to jasno, że człowiek wcale nie musi działać seksualnie, a taka abstynencja staje się dla niego – jeszcze dodatkowo – niezwykle dobroczynna.

A oto kilka krótkich świadectw zdrowiejących seksoholików na temat ich doświadczenia całkowitej wstrzemięźliwości seksualnej, zaczerpniętych z książki Patricka Carnesa Od nałogu do miłości (Poznań 2001):

  • „Na początku swojej drogi miałem żal, że zabrano mi wszystkie seksualne łakocie. Dziś jestem bezgranicznie wdzięczny za ten długi czas, w którym mogłem się rozwijać i wzrastać”.
  • „Zdałem sobie sprawę, że bez seksu można żyć dalej, i to o wiele lepiej. Dla mnie było to wielkie odkrycie”.
  • „Pełna wstrzemięźliwość to coś wspaniałego. Zacząłem czuć, że moje ciało jest naprawdę moje, zacząłem je posiadać”.
  • „To była dla mnie jedyna możliwość nabrania właściwej perspektywy i zobaczenia, jak byłam bardzo zniewolona i zatruta seksem”.

Wiadomo, że nie każdy młody człowiek nałogowo uprawiający samogwałt wpadnie w końcu w jakieś skrajne uzależnienie. Jednak przy obecnym klimacie moralnym, a zwłaszcza ze względu na powszechny dostęp do pornografii, ten margines będzie się z całą pewnością szybko poszerzał.

Zostawmy skrajne przypadki i przyjrzyjmy się tylko jednej, najbardziej typowej, konsekwencji nałogowej masturbacji.

Cierpkie owoce, dobre owoce

Dlaczego dziewczęta swoje przedmałżeńskie doświadczenia seksualne tak często odczuwają jako wykorzystanie?… Właśnie dlatego, że naiwnie zgodziły się na współżycie z kimś, kto nie nauczył się panować nad pożądaniem.

Dla takiego chłopaka zmieniły się jedynie zewnętrzne okoliczności (z dziewczyną jest przyjemniej niż w samotności), ale mechanizm funkcjonowania seksualnego pozostał taki sam: chodziło o egoistyczne zaspokojenie nieopanowanej pożądliwości albo już nałogu. Dziewczyna w takim układzie traktowana jest jak przedmiot, „narzędzie”, a nie jak osoba godna szacunku i miłości.

W laickich mediach nazywa się to wszystko „kochaniem się” lub „uprawianiem miłości” i co ciekawe, wielu wierzy w taką wersję „miłości”. Tymczasem miłość uzależnionego od seksu do swojej partnerki jest taka jak alkoholika do barmana.

Ktoś, kto uwikłał się w nałóg samogwałtu, ulegał mu przez wiele lat, nie uwolni się od niego w chwili ślubu. Zawarcie małżeństwa samo z siebie nie uwalnia od żadnego nałogu! Do tego potrzeba osobistego wysiłku. Bez podjęcia go młody małżonek będzie dalej uśmierzał swój nałóg (podobnie jak w przypadku wyżej wspomnianego współżycia przedmałżeńskiego) za pomocą ciała żony – osoby, która powinna być dla niego najbliższą, najbardziej kochaną. Nie jest to „normalne współżycie”, ale jego karykatura.

Stosowanie środków antykoncepcyjnych w małżeństwie podyktowane jest najczęściej brakiem wewnętrznej wolności. Małżonek po prostu nie potrafi powstrzymać się od współżycia w dniach płodnych żony… Jak inaczej wytłumaczyć na przykład karmienie jej toksycznymi środkami chemicznymi?

Farmakologiczna antykoncepcja jest niezdrowa. Szkodzenie współmałżonce to przecież nie wyraz miłości. Nałóg wymusza uciekanie się do takich działań. Czy z używania żony do zaspokojenia swojego nałogu może wyniknąć coś dobrego? Czy można przez to dać szczęście, pogłębić miłość? Czy z zaspokajania jakiegokolwiek nałogu może wyniknąć coś pozytywnego? Nie. Każdy nałóg niszczy.

Zupełnie inaczej przeżywają współżycie małżonkowie, którzy podjęli walkę o przedmałżeńską czystość. Nauczyli się kontrolować naciski popędu. Są wewnętrznie wolni. Współżycie małżeńskie ma potencjalnie zdolność wiązania męża i żony w sposób zupełnie wyjątkowy. Żadne inne działanie nie ma takiej mocy. Ważne więc, aby ten potencjał wykorzystać, jeżeli jedność małżonków ma być głęboka, a ich związek trwały.

Współżycie seksualne buduje miłość i jedność małżonków tylko wtedy, gdy jest ono wolnym darem z siebie dla współmałżonka. „Wolnym” – a więc nie wymuszonym przez popęd albo nałóg – „darem”. Ma to być akt oddania siebie współmałżonkowi i przyjęcia jego oddania, a przez to wyraz głębokiego zjednoczenia całego ich życia. Tak się normalnie przeżywa współżycie małżeńskie. Jest to jeden z owoców zachowywania czystości przedmałżeńskiej.

Nałóg samogwałtu (rzeczywiście jest to gwałt zadany samemu sobie), tak „niewinnie” rozpoczynający się w okresie dojrzewania, ma duży wpływ na kształt przyszłego małżeństwa.

Przez ten nałóg ważna część życia małżeńskiego, jaką jest współżycie seksualne, staje się katastrofalnie upośledzona i traci moc wyrażania oraz budowania miłości małżeńskiej.

Są jeszcze inne aspekty sprawy. Jan Paweł II tak to wszystko podsumował:

„Tylko serce czyste może w pełni dokonać wielkiego dzieła miłości, jakim jest małżeństwo” (Sandomierz, 12 czerwca 1999 roku).

Jak zachować wolność?

Czystość jest cnotą prawie wyłącznie chrześcijan (co nie oznacza, że wszyscy chrześcijanie ją zdobywają, ponieważ nie wszyscy chcą podjąć wysiłek potrzebny do tego). Czystość nie była znana ani poganom w czasach Jezusa, ani w czasach ZSRR. Nie znają jej współcześni ateiści.

Święty Paweł pisał:

„To zatem mówię i zaklinam się na Pana, abyście już nie postępowali tak, jak postępują poganie z ich próżnym myśleniem, umysłem pogrążeni w mroku, obcy dla życia Bożego. […] Oni to doprowadziwszy siebie do nieczułości sumienia, oddali się rozpuście, popełniając zachłannie wszelkiego rodzaju grzechy nieczyste” (Ef 4,17-19).

Jakże trafny opis niektórych środowisk. I dalej zwraca się św. Paweł do wyzwolonych z pogańskiego stylu życia:

„O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości […] niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym, co haniebne, ani niedorzecznego gadania lub nieprzyzwoitych żartów, bo to wszystko jest niestosowne” (Ef 5,3-4).

Do realizowania tego ideału człowiek potrzebuje, poza własnym zaangażowaniem, pomocy od ludzi, a przede wszystkim od Boga. Mówimy, że Jezus jest naszym Zbawicielem. Co to znaczy? Znaczy to, że potrzebujemy Jego łaski, by uporać się z pokusami i słabością.

On nas zbawia, to znaczy uwalnia nas od zniewoleń, grzechu i Szatana, uzdrawia nas ze zranień oraz daje nam światło, byśmy widzieli wyraźnie, co jest dobre, a co złe.

Święty Augustyn po swoim nawróceniu napisał:

„Mniemałem, że do powściągliwości człowiek jest zdolny o własnych siłach. Głupiec, nie wiedziałem, że – jak napisano – nikt nie może być powściągliwy, jeżeli Ty mu tego nie udzielisz. Udzieliłbyś mi na pewno, gdybym z głębi serca wołał do Ciebie i gdybym miał wiarę dostatecznie mocną, by moje troski Tobie powierzyć”.

Właśnie przykład św. Augustyna, wielkiego grzesznika, a potem wielkiego świętego, pokazuje, jak słabi jesteśmy sami z siebie, ale i jak mocni możemy być z pomocą Wszechmogącego. Z pomocą łaski Bożej jesteśmy w stanie radykalnie odmienić swoje życie.

Chodzi przede wszystkim o to, aby szczerze chcieć realizować najwyższe ideały. Takie pragnienie pochodzi od Boga. On jest źródłem wszelkiego dobra. Trzeba przylgnąć do Niego przez modlitwę, spowiedź i Komunię św. Uwagę zaś skupić na pozytywnych działaniach, unikając stanowczo wszystkiego, co prowadzi do grzechu.

Tę bitwę o czystość trzeba wygrać. Święty Paweł pisał do Tymoteusza:

„Weź udział w trudach i przeciwnościach, jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa” (2 Tm 2,3).

Właśnie, bądź i Ty jak Jego dobry żołnierz i mądry strateg. Diabeł też ma swoich żołnierzy. To właśnie oni mówią Ci, że jesteś jak zwierzę, że nie masz szans, żebyś poddał się bez walki itp. Przypadkiem im nie uwierz!

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Twoje życie. Nowe rozmowy z dziewczyną o życiu, rodzinie, małżeństwie, płciowości, miłościModlitewnik dla młodzieży - wydanie IIIBóg kocha homoseksualistów