Nowości Zagrożenia duchowe

Znaki zodiaku, astrologia i horoskopy

 Astrologia jest praktyką wróż­biar­ską znaną już w starożytności, któ­ra moc­no zakorzeniła się rów­nież w naszych czasach, w kulturze i zwy­cza­jach spo­ga­nia­łych społeczeństw. Astro­lo­gia jest za­bo­bo­nem, po­nie­waż twier­dzi, że ży­cie i prze­zna­cze­nie czło­wie­ka uzależnione jest od wpływu gwiazd. Naj­waż­niej­sze chwile jego życia, takie jak narodziny, ślub czy śmierć, są ponoć uwa­run­ko­wa­ne od układu gwiazd, ich natury, budowy i po­zy­cji. Trzeba pa­mię­tać, że pozycję gwiazd ustalają astrolodzy na wła­sną rękę, a jest ona niezgodna z ich rze­czy­wi­stym po­ło­że­niem ob­ser­wo­wa­nym przez astro­no­mów za po­mo­cą naj­no­wo­cze­śniej­szych te­le­sko­pów.

Znaki zodiaku są złudzeniem wzrokowym

Trzeba wyraźnie odróżnić astro­lo­gię od astro­no­mii. Astronomia jest nauką ścisłą i dlatego na­ukow­cy astronomowie traktują astrologię jako śmiesz­ny zabobon, świadczący o wiel­kiej igno­ran­cji jej wyznawców. Jest sprawą oczywistą, że gwiaz­dy i pla­ne­ty wywierają naturalny wpływ na lu­dzi. Jak na przykład wybuchy na Słoń­cu, pory roku, pełnia księżyca. Ale absolutnie nie ma żadnych podstaw, aby twierdzić, że ten wpływ de­ter­mi­nu­je wolność człowieka i decyduje o jego życiu i śmierci. Na­ukow­cy astro­no­mo­wie są zdania, że wiedza astro­lo­gów zatrzymała się na poziomie śre­dnio­wie­cza. Między innymi dlatego, że opierając się na danych z tam­te­go czasu, mówią oni o pięciu planetach, które mają wpływ na ludzi. W śre­dnio­wie­czu znano tylko pięć planet, nie znano takich jak Uran, Neptun, Plu­ton, Chiron i przeszło 2000 małych planet znajdujących się między Mar­sem i Jowiszem. Ludziom śre­dnio­wie­cza, na skutek złudzenia optycznego, wy­da­wa­ło się, że planety i gwiazdy są położone blisko sie­bie. Kierując się swoją wyobraźnią, zaczęli roz­róż­niać skupiska gwiazd, które swoją formą przy­po­mi­na­ły skor­pio­na, byka, ba­ra­na itd., i przy­pi­sy­wa­li im wady oraz za­le­ty danego zwie­rzę­cia. W ten spo­sób po­wsta­ły znaki zodiaku, które są ni­czym in­nym, jak tylko wymysłem astro­lo­gów.

Z naukowego punktu widzenia stosowanie znaków zodiaku nie ma żadnego uzasadnienia i jest po prostu naiwne i śmieszne. Współcześni astro­no­mo­wie ustalili, że pozycja znaków zodiaku, którą posługują się dzisiejsi astrologowie, została ustalona w sta­ro­żyt­no­ści i ule­gła przesunięciu o 1/12 koła – czyli o jeden znak zo­dia­ku. I tak, gdy astrolog twier­dzi, że ktoś uro­dził się pod zna­kiem Byka, to fak­tycz­nie uro­dził się on, gdy na niebie był gwiaz­do­zbiór Ba­ra­na itd. Jest jesz­cze inna nie­do­rzecz­ność w twier­dze­niach astro­lo­gów, a mia­no­wi­cie swo­je dane do­ty­czą­ce wpływu gwiazd na ce­chy cha­rak­te­ru i tem­pe­ra­ment, ob­li­cza­ją w ten spo­sób, że trak­tu­ją mo­ment na­ro­dzin jako po­czą­tek bio­lo­gicz­ne­go ży­cia czło­wie­ka. Tym­cza­sem współ­cze­sna ge­ne­ty­ka mówi nam, że to w chwi­li po­czę­cia, a nie na­ro­dzin po­wsta­je cała kon­struk­cja ge­ne­tycz­na, okre­śla­ją­ca przy­szły tem­pe­ra­ment czło­wie­ka. Trze­ba rów­nież pa­mię­tać, że bar­dzo ogól­ni­ko­wy spo­sób for­mu­ło­wa­nia prze­po­wied­ni w opar­ciu o datę na­ro­dzin, bę­dzie dla lu­dzi na­iw­nych spra­wiał wra­że­nie, że jest wia­ry­god­ny.

Neguje wolność człowieka

Z Objawienia do­wia­du­je­my się, że każdy czło­wiek został stwo­rzo­ny na obraz i Boże po­do­bień­stwo, co ozna­cza, że został ob­da­rzo­ny ro­zu­mem, wol­no­ścią oraz zdol­no­ścią do miłości. Twier­dze­nie astro­lo­gów, że to wpływ gwiazd de­ter­mi­nu­je czło­wie­ka w jego de­cy­zjach, za­cho­wa­niu i wy­zna­cza jego dro­gę ży­cia, sprze­ci­wia się praw­dzie o wol­no­ści czło­wie­ka, któ­rą ob­ja­wił nam sam Pan Bóg. De­ter­mi­nizm prze­po­wied­ni astro­lo­gicz­nych ne­gu­je w czło­wie­ku wol­ność, która jest fun­da­men­tem jego wiel­ko­ści i god­no­ści. O przy­szło­ści czło­wie­ka de­cy­du­ją w peł­ni jego wol­ne wy­bo­ry, a nie nie­za­leż­ny od jego świa­do­mo­ści nie­unik­nio­ny bieg wy­da­rzeń, spo­wo­do­wa­ny przez wpływ pla­net i gwiazd. O przy­szło­ści czło­wie­ka nie decydują gwiaz­dy, lecz jego w wolne wybory dobra lub zła. Wy­bie­ra­jąc ży­cie zgod­ne z na­uką Chry­stu­sa, czło­wiek idzie dro­gą pro­wa­dzą­cą do wiecz­ne­go szczę­ścia, jeżeli od­da­je się w niewolę zła, idzie drogą pro­wa­dzą­cą do zguby wiecz­nej. Pan Bóg mówi jasno: „A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sie­je w ciele swoim, jako plon ciała zbierze za­gła­dę; kto sieje w duchu, jako plon du­cha zbie­rze życie wieczne” (Ga 6, 8).

Jeżeli astrologia przypisuje gwiaz­dom władzę stwarzania ludz­kich charakterów oraz kreowania wy­da­rzeń, to w ten sposób ubóstwia kosmiczne siły, czyli głosi panteizm, a tak­że ne­gu­je Bożą Opatrzność, czy­li nie­ustan­ną, czułą opiekę ko­cha­ją­ce­go, oso­bo­we­go Boga.

Pewna 30-letnia pani K. od kil­ku lat przeżywała stan depresji lę­ko­wej. Lękała się utraty męża, cier­pie­nia, śmierci. Miała trud­no­ści z za­sy­pia­niem, na­wie­dza­ły ją mi­gre­ny i bóle psy­cho­so­ma­tycz­ne. Uważała się za ka­to­licz­kę wie­rzą­cą, ale nie prak­ty­ku­ją­cą. Trak­to­wa­ła Boga jako wszech­moc­ne­go władcę, który jest nie­czu­ły na ludz­kie cier­pie­nia. Nie mo­gąc po­ra­dzić sobie ze swo­im cier­pie­niem, zgło­si­ła się do wspól­no­ty te­ra­peu­tycz­nej św. Łu­ka­sza, dzia­ła­ją­cej we Wspól­no­cie Bło­go­sła­wieństw. Wy­zna­ła tam, że jej ro­dzi­na in­te­re­su­je się astro­lo­gią, a ona jest prze­ko­na­na, że przy­szłe wy­da­rze­nia w jej życiu są z góry zde­ter­mi­no­wa­ne i nie­odwo­łal­nie mu­szą na­stą­pić. Okazało się, że cały pro­blem zaczął się, kie­dy pe­wien astro­log prze­po­wie­dział jej, że wkrót­ce roz­wie­dzie się z mę­żem. Pani K. przy­zna­ła, że kie­dy usły­sza­ła prze­po­wied­nię, nie było żad­nych po­wo­dów do roz­wo­du, po­nie­waż męża bar­dzo ko­cha­ła i żyła z nim w zgo­dzie. Jed­nak była prze­ko­na­na, że prze­po­wied­nia musi się speł­nić, po­nie­waż cała jej przy­szłość za­pi­sa­na jest w gwiaz­dach. Za­czę­ła z lę­kiem myśleć o nie­unik­nio­nym rozwodzie. Doszło do tego, że chcąc go przy­spie­szyć, za­czę­ła szu­kać ko­chan­ka…

Widać tutaj wyraźnie, jak po­przez przepowiednie astro­lo­gicz­ne działa szatan. Zły sugeruje czło­wie­ko­wi jak naj­szyb­sze wyj­ście z urojonej sytuacji, za­chę­ca­jąc do szyb­sze­go wy­peł­nie­nia tra­gicz­nej prze­po­wied­ni. Wiara w astro­lo­gię i brak wia­ry w tro­skli­wą miłość Boga, przy­czy­nił się do po­wsta­nia depresji lę­ko­wej u pani K. Podczas te­ra­peu­tycz­nych, mo­dli­tew­nych spo­tkań uświa­do­mi­ła so­bie, jak wielkie jest mi­ło­sier­dzie i sza­cu­nek Boga do każ­de­go czło­wie­ka, jak tra­gicz­nie na­iw­na jest wiara w astro­lo­gię. Po­jed­na­nie się z Chry­stu­sem w sakramencie pokuty, codzienna mo­dli­twa i Ko­mu­nia św. sprawiły, że u pani K. w ciągu kilku tygodni ustąpiły wszyst­kie symp­to­my depresji i psy­cho­so­ma­tycz­nych bólów. Oczy­wi­ście prze­po­wie­dzia­ny przez astrologa rozwód nie tylko, że nie na­stą­pił, ale dzięki Chrystusowi ich mał­żeń­ska miłość jesz­cze bardziej się po­głę­bi­ła.

Przykład ten świad­czy o tym, do ja­kich tragedii ży­cio­wych może do­pro­wa­dzić wiara w astrologię.

Pismo św. o prak­ty­kach astrologicznych

Pan Bóg przestrzegał Na­ród Wy­bra­ny przed przy­pi­sy­wa­niem gwiaz­dom boskiej władzy nad ludzkim ży­ciem. „Gdy podniesiesz oczy ku niebu i uj­rzysz słoń­ce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie za­stę­py niebios, obyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Pan, Bóg twój, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem” (Pwt 4, 19).

Przypisywanie boskiej mocy gwiazdom Pismo św. nazywa głu­po­tą: „Głupi już z natury są wszyscy lu­dzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie poznali Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twór­cy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burz­li­wą lub światła nie­bie­skie uzna­li za bóstwa, któ­re rządzą świa­tem. Jeśli urzeczeni ich pięk­nem wzię­li je za bó­stwa – win­ni byli po­znać, o ile wspa­nial­szy jest ich Wład­ca, stwo­rzył je bo­wiem Twór­ca pięk­no­ści; a je­śli ich moc i dzia­ła­nie wpra­wi­ły ich w po­dziw – win­ni byli z nich po­znać, o ile jest po­tęż­niej­szy Ten, kto je uczy­nił. Bo z wiel­ko­ści i pięk­na stwo­rzeń po­zna­je się przez po­do­bień­stwo ich Stwór­cę” (Mdr 13, 1-5).

W świetle ta­jem­ni­cy Wcie­le­nia i nauki Chry­stu­sa wi­dać cały bez­sens astro­lo­gicz­nych za­bo­bo­nów. Pan Je­zus ob­ja­wił nam, że każ­dy czło­wiek ma nie­skoń­czo­ną god­ność i war­tość, że jest rze­czy­wi­ście wol­ny i ab­so­lut­nie nie ma żad­ne­go prze­zna­cze­nia za­pi­sa­ne­go w gwiaz­dach. Święty Pa­weł pi­sze: „Bacz­cie, aby kto was nie za­gar­nął w nie­wo­lę przez tę fi­lo­zo­fię bę­dą­cą czczym oszu­stwem, opartą na ludz­kiej tyl­ko tra­dy­cji, na ży­wio­łach świa­ta, a nie na Chry­stu­sie. W Nim bo­wiem miesz­ka cała Peł­nia: Bó­stwo, na spo­sób ciała” (Kol 2, 8-9).

Magisterium Kościoła nie­ustan­nie, już od pierwszych wieków chrze­ści­jań­stwa, ostrzega wiernych przed wielkim niebezpieczeństwem wróż­biar­stwa i astrologii, przed ko­rzy­sta­niem z rad wróżbiarzy, astrologów. Ponieważ w ten pod­stęp­ny spo­sób dzia­ła szatan. Jeśli oso­ba wierząca radzi się ja­sno­wi­dza lub astro­lo­ga i wierzy w ich wróż­by i rady, wtedy po­peł­nia grzech śmiertelny.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

magia_218x310 niebezpieczna-joga_218x310 pulapka-bioenergoterapii_218x310