Historia Kościoła

Antysemityzm Kościoła?

Lis 30, 2015 Grzegorz Kucharczyk

Żydowski historyk H. Graetz napisał o arcybiskupie Kolonii, Hermannie, który udzielał schronienia Żydom przed pogromami, iż był zacnym biskupem, „który zasłużył na wieczną cześć potomności”. Tak zwany antysemityzm Kościoła to wierutna bzdura nie mająca poparcia w żadnych poważnych źródłach historycznych.

„Korzenie katolickiego antysemityzmu”

Wśród „historycznych przewin Kościoła” poczesne miejsce zajmuje oskarżenie katolicyzmu o kultywowanie przez wieki antysemickich poglądów. Jak zawsze jednak w przypadku tropicieli „czarnych kart” Kościoła, również to twierdzenie jest raczej rezultatem uprzedzeń i rażących uproszczeń (by nie powiedzieć przekłamań).
Oto bowiem najczęściej „korzenie katolickiego antysemityzmu” dostrzega się w chrześcijańskim średniowieczu, podając jako przykłady: napaści na Żydów urządzane w różnych miejscach Europy (najczęściej w Niemczech) przy okazji przemarszu krzyżowców czy rozgłaszanie raz po raz pogłosek o bezczeszczeniu Najświętszego Sakramentu przez Żydów, czy też plotki o mordowaniu przez nich chrześcijańskich dzieci, by następnie używać ich krwi do sporządzania macy. Nie można negować tego, że takie fakty (tzn. napaści) i takie pogłoski się pojawiały. Jednak poważnym zniekształceniem rzeczywistości historycznej byłoby zatrzymanie się tylko na tej konstatacji, która pozostawia przecież wrażenie, że Kościół i jego pasterze milcząco przyzwalali na takie postępowanie. Tymczasem rzeczywistość była zupełnie inna.

Istotnie, zdarzały się pogromy Żydów podczas przemarszu wypraw krzyżowych (zwłaszcza ich „ludowej” wersji, tzn. w oddziałach nie dowodzonych ani przez książęta, ani przez rycerstwo, tylko przez samozwańczych „przewodników duchowych”). Jednak takie postępowanie nie tylko spotykało się z potępieniem lokalnych biskupów, ale także z podejmowanymi przez nich próbami niesienia pomocy Żydom. Tak na przykład postąpili hierarchowie nadreńskiego Kościoła  (arcybiskupi Spiry, Wormacji, Moguncji i Kolonii), którzy podczas przemarszu w 1096 roku „ludowej” wyprawy krzyżowej udzielali schronienia Żydom nawet we własnych rezydencjach (żydowski historyk H. Graetz napisał w tym kontekście o arcybiskupie Kolonii, Hermannie: „zacny biskup, który zasłużył na wieczną cześć potomności”).

Gdy antyżydowskie ekscesy zaczęły się pojawiać w Nadrenii podczas organizowania II wyprawy krzyżowej, jej największy propagator – św. Bernard z Clairvaux, doktor Kościoła, zabrał zdecydowanie głos w obronie napadanych Żydów. „Doktor Miodousty” (św. Bernard nazywany jest tak z racji swojego wielkiego daru kaznodziejskiego) przypominał wiernym w Moguncji i Kolonii: „Słyszeliśmy, że pałacie miłością ku Bogu, lecz waszej gorliwości potrzebny jest jeszcze umiar. Nie wolno prześladować Żydów! Nie wolno ich zabijać, ani nawet wypędzać z kraju (…). Zostali rozpędzeni i rozproszeni, nieraz smutnej doznają niedoli pod rządami władców chrześcijańskich, lecz pod wieczór dziejów nawrócą się i nastąpi czas ich rehabilitacji (…). Cały Izrael będzie wsławiony – jak zapewnia Apostoł [św. Paweł]… Brońcie grobu Chrystusa, Pana naszego! Nie plamcie rąk waszych krwią i walką przeciw synom Izraela! Oni również są ciałem Mesjasza i jeżeli uczynicie im krzywdę, dotkniecie źrenicy Boga samego!”.

Papieże zabierają głos

Również papieże przez całe średniowiecze zabierali niejednokrotnie głos, zwalczając rozpowszechniane wśród chrześcijan, a wymierzone w Żydów pogłoski. Tak więc papież Innocenty IV kilkakrotnie występował przeciw plotce o mordowaniu przez Żydów chrześcijańskich dzieci (w podobny sposób postąpił XIII-wieczny cesarz Rudolf I). Z kolei w latach dziesiątkującej Europę epidemii dżumy (tzw. czarna śmierć w latach 1347 – 1350), gdy pojawiła się pogłoska, że przyczyną tej naturalnej klęski są zatrute przez Żydów studnie, papież Klemens VI wydał w 1348 r. specjalną bullę zaprzeczającą tym oskarżeniom i wzywającą chrześcijan do powstrzymania się od napaści na Żydów. Tak samo postąpił współczesny Klemensowi VI cesarz Karol IV Luksemburski, wzywając poddanych do pozostawienia Żydów w spokoju.

Kolejni papieże podkreślali ponadto, że czymś niedopuszczalnym jest zmuszanie Żydów do przyjęcia chrztu (przymusowy chrzest – jako „środek ratunku” dla Żydów – praktykowany był zwłaszcza przez napadające na nich pospólstwo w średniowiecznych miastach). Zakaz zmuszania Żydów do przyjmowania chrześcijańskiej religii i przypomnienie, że mają oni prawo wyznawać swoją religię bez przeszkód, wydawali m. in. papież Kalikst II (początek XII w.), Innocenty III (w 1199 r.), Grzegorz X (połowa XIII w.). U schyłku średniowiecza tę naukę Stolicy Apostolskiej rekapitulował w swojej bulli, opublikowanej w 1419 roku, papież Marcin V: „Ponieważ Żydzi stworzeni są na obraz i podobieństwo Boże, a ich potomstwo będzie kiedyś zbawione, postanawiamy tedy, za przykładem naszych poprzedników, aby nie napadano na nich w synagogach, nie naruszano ich praw i zwyczajów, nie wleczono przemocą do chrztu, nie zmuszano do obchodzenia uroczystości chrześcijańskich, do noszenia nowych odznak żydowskich i nie stawiano przeszkód ich stosunkom handlowym z chrześcijanami”.

Jak pisze John H. Mundy, profesor Columbia University w Nowym Yorku: „Od 1200 roku zarówno na północy, jak i w basenie Morza Śródziemnego Żydom europejskim wiodło się tak dobrze, jak nigdy dotąd”. Ten sam historyk stwierdza: „W Rzymie, gdzie władcą był papież, każdy kolejny następca św. Piotra traktował wolność Żydów jak świętość”.

Ktoś może jednak zauważyć: skoro było tak dobrze, to dlaczego w średniowieczu powstały getta (tzn. osobne dzielnice dla Żydów) – symbol dyskryminacji, „rasowej segregacji”. Najpierw należy zauważyć, że zjawisko osobnych, zróżnicowanych narodowo dzielnic było fenomenem często spotykanym w średniowiecznych miastach. Na przykład w hiszpańskich czy włoskich miastach istniały odrębne „francuskie dzielnice”. Również miasta w krajach muzułmańskich znały osobne dzielnice dla Żydów.

Druga uwaga dotyczy pułapki ahistoryzmu (tzn. patrzenia na przeszłość, „przykładając miarę teraźniejszości”). Gdy używamy terminu „getto”, nieodparcie nasuwa się nam skojarzenie z tragedią ludobójstwa Żydów podczas II wojny światowej (por. m. in. eksterminację warszawskiego getta), kiedy umieszczenie Żydów w getcie było traktowane przez narodowych socjalistów jako wstęp do „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. W epoce średniowiecznej (i nowożytnej) getto spełniało całkiem inne funkcje.

Cytowany już przez nas żydowski historyk, H. Graetz, wprost pisał o getcie jako „środku chroniącym Żydów przed szykanami pospólstwa”. Odnosząc się do tego, że niejednokrotnie Żydzi sami pragnęli mieszkać w osobnych dzielnicach – również dla łatwiejszego praktykowania własnej religii i kultywowania swoich obyczajów – prof. Mundy pisze: „Nic dziwnego, że zamieszkiwanie przy jednej ulicy czy w jednej dzielnicy stało się dla Żydów ułatwieniem, a nawet koniecznością”.
Czasy renesansu nie przyniosły żadnych znaczących zmian w stosunku pasterzy Kościoła do ludności żydowskiej. Kolejni renesansowi papieże: Aleksander VI, Juliusz II, Leon X, Klemens VII okazywali Żydom „przychylność większą niż wszyscy inni władcy włoscy” (H. Graetz). Papieże Paweł III i Juliusz III przyjmowali na terytorium władanego przez nich Państwa Kościelnego Żydów wygnanych z innych krajów (np. z Neapolu). Następcy św. Piotra, wzorem swoich średniowiecznych poprzedników, walczyli także z antyżydowskimi uprzedzeniami. Papież Sykstus IV sprzeciwił się na przykład prośbom o kanonizację Szymona z Trydentu, rzekomo zamordowanego w 1475 roku przez Żydów dla rytualnych celów.

Symptomatyczne było również życzliwe zainteresowanie okazywane przez papieży epoki renesansu dla kultury i religii judaistycznej. Znany już nam papież Sykstus IV polecił więc dokonanie łacińskiego przekładu kabały (najważniejsza księga żydowskiej mistyki). Panujący na początku XVI wieku papież Leon X zachęcał chrześcijańskich drukarzy do drukowania Talmudu – fundamentalnej dla judaizmu księgi (12-tomową edycję Talmudu, przygotowaną w Antwerpii, Leon X opatrzył swoimi specjalnymi przywilejami, mającymi uchronić ją przed ewentualnymi utrudnieniami w dystrybucji).

Reformacja – deformacja

Epoka renesansu to także epoka reformacji. Warto przy tej okazji zauważyć, że stosunek reformatorów do ludności żydowskiej diametralnie odbiegał od tego, opisanego wyżej, prezentowanego przez kolejnych następców św. Piotra. Kontrast ten najwyraźniej widać, gdy zapoznamy się z poglądami Marcina Lutra – twórcy ruchu reformacyjnego. W swoim traktacie, Von den Juden und ihren Lügen (O Żydach oraz ich kłamstwach), opublikowanym w 1543 roku, takie dawał rady dotyczące postępowania z Żydami: „Po pierwsze należy podłożyć ogień pod ich synagogi i szkoły, a to, co nie spłonie, należy przykryć ziemią. (…) Należy tak uczynić dla czci naszego Pana i chrześcijaństwa, by Bóg zobaczył, że jesteśmy chrześcijanami. (…) Po drugie należy zniszczyć ich [Żydów] domy, ponieważ uprawiają w nich to samo, co w swoich szkołach. (…) Po trzecie należy im odebrać wszystkie księgi modlitewne i Talmudy, które nauczają przesądów, kłamstw i przekleństwa”. Siódma rada Lutra dotyczyła postulatu przymusowej pracy dla Żydów: „Po siódme: należy młodym Żydom i Żydówkom dać do ręki cepy, siekiery, szpadle, kądziele, wrzeciona – i niech zarabiają na swój chleb w pocie czoła”.
Gdy porównamy ten tekst z cytowanym fragmentem bulli Marcina V, wcześniejszym o ponad 100 lat od tekstu Marcina Lutra, mamy przed oczyma „miarę postępu” między „zacofanym” średniowieczem a „postępową” reformacją. Na uwagę zasługuje również fakt, że cesarz Karol V, głowa obozu katolickiego w Rzeszy Niemieckiej, walczący z rozpowszechnianiem się w Niemczech reformacji, zakazywał swoim niemieckim poddanym jakichkolwiek napaści na Żydów. Nic dziwnego więc, że poważany przez swoich współwyznawców rabin Josel z Rosheim (z Alzacji) nazywał katolickiego cesarza „aniołem Pana”, a Lutra „zbójem”.

Potępienie antysemityzmu przez Piusa XI

Drugą epoką, po średniowieczu, podczas której Kościół miał rzekomo sprzyjać antysemickim poglądom, był wiek XX, a zwłaszcza czasy II wojny światowej i lata bezpośrednio ją poprzedzające. Słyszy się niekiedy, że Kościół, jeżeli nie nawoływał wprost do niechęci wobec Żydów, to przez swoje „milczenie” (zwłaszcza po 1933 roku, gdy w Niemczech rządził przeniknięty antyżydowską obsesją narodowy socjalizm) przyzwalał najpierw na propagandę, a następnie na zbrodnicze czyny w nich wymierzone. Tymczasem stan faktyczny przedstawiał się zupełnie inaczej.
25 marca 1928 r. opublikowano w Rzymie dekret Świętego Oficjum, najważniejszej kongregacji watykańskiej czuwającej nad czystością nauki i doktryny katolickiej (dzisiaj jej odpowiednikiem jest Kongregacja Nauki Wiary), w którym czytamy: Kościół katolicki zwykł był się zawsze modlić za lud żydowski jako za stróża Boskich obietnic aż do przyjścia Jezusa Chrystusa bez względu na późniejsze jego zaślepienie, a raczej właśnie dlatego. Poruszona tym duchem miłości Stolica Apostolska broniła tego ludu przeciwko niesprawiedliwemu uciskowi i jak odrzuca wszelkie waśnie i zatargi między narodami, tak szczególnie potępia nienawiść przeciwko narodowi, ongiś przez Boga wybranemu, tę nienawiść, którą dziś w potocznym języku nazywa się antysemityzmem.
Dziesięć lat później, gdy w narodowo-socjalistycznej III Rzeszy obowiązywały już rasistowskie ustawy norymberskie, a podobne ustawodawstwo zaczęto wprowadzać we Włoszech Mussoliniego, watykańska kongregacja seminariów i uniwersytetów katolickich wysłała 13 kwietnia 1938 r. bardzo znamienny list do rektorów wszystkich katolickich uniwersytetów. Z tej racji, że pismo to zawierało wyliczenie wszystkich współczesnych błędów filozoficznych i antropologicznych, które pozostają w sprzeczności z wiarą i moralnością katolicką, nazwano je Syllabusem przeciw rasizmowi.
Oto bowiem wspomniana kongregacja, której pracami kierował osobiście papież Pius XI, wśród błędów sprzecznych z nauczaniem Kościoła, wyliczała następujące twierdzenia głoszące, że:

1. Rasy ludzkie w wyniku swojego charakteru naturalnego i niezmiennego, są tak od siebie różne, że najniższa pośród nich stoi niżej niż najwyższa z ras świata zwierzęcego.
2. Wszystkimi środkami należy konserwować i kultywować żywotność rasy i czystość krwi. Wszystko to, co prowadzi do osiągnięcia tego celu, jest samo przez się uczciwe i dozwolone.
3. To z krwi, siedliska charakteru rasy, pochodzą wszystkie wartości intelektualne i moralne człowieka jako z najważniejszego źródła.
5. Religia jest poddana prawom rasy i winna być do niego dostosowana.
6. Pierwszym źródłem i najważniejszą regułą całego ładu prawnego jest instynkt rasowy.
8. Ludzie istnieją tylko i wyłącznie dla państwa. To wszystko, co człowiek posiada na mocy prawa, pochodzi wyłącznie dzięki zgodzie państwa.

Jednym ze stałych motywów antysemickiej propagandy uprawianej przez hitlerowców i ich zwolenników było rozróżnianie między Starym Testamentem, który należy odrzucić „ponieważ jest zbyt żydowski”, a Nowym Testamentem. Takie poglądy głosił m. in. Alfred Rosenberg, którego książka, Mit XX wieku, obok Mein Kampf Hitlera, była najważniejszym podręcznikiem narodowo-socjalistycznej ideologii (Rosenberg wypisywał na przykład głupstwa o „aryjskim pochodzeniu” Jezusa Chrystusa, którego „prawdziwym ojcem” miał być germański żołnierz).
Takie manipulowanie Pismem Świętym zwolennikom hitlerowskiej ideologii przychodziło tym łatwiej, że byli to ludzie (zwłaszcza przywódcy) deklarujący się jako wyznawcy „nowej religii, nowego mitu” (czyt. pogaństwa). W 1937 roku minister wyznań religijnych Rzeszy, Hans Kerrl, jasno zadeklarował: Partia [narodowo-socjalistyczna] opiera się na fundamencie pozytywnego chrześcijaństwa, którym jest narodowy socjalizm. Ten ostatni jest rezultatem woli Bożej, objawionej w krwi niemieckiej. Mówienie, że chrześcijaństwo polega na wierze w Chrystusa, Syna Boga, pobudza mnie do śmiechu. Prawdziwe chrześcijaństwo jest reprezentowane przez partię, a naród niemiecki został wezwany przez führera do praktykowania chrześcijaństwa prawdziwego, rzeczywistego. Führer jest protagonistą nowego objawienia.
Dwa lata wcześniej, należący do NSDAP studenci z Kolonii oświadczyli: My nie uznajemy żadnej międzynarodowej religii ludzkości, ponieważ różne są ludy i rasy. Nie wierzymy już w Ducha Świętego; wierzymy w świętość krwi.
Antychrześcijańskie oblicze narodowego socjalizmu, próbującego zastąpić kult Boga Prawdziwego, kultem stworzonych przez siebie bożków (wśród których na poczesnym miejscu była „czystość rasy”), szybko dostrzegł Kościół – zarówno jego Głowa, jak i Kościół niemiecki. W lutym 1934 roku z powodu zawartych w niej antychrześcijańskich treści i jawnych bluźnierstw (por. przytoczone poglądy o Chrystusie), książka Rosenberga została umieszczona na polecenie papieża Piusa XI na Indeksie Ksiąg Zakazanych, a więc w spisie publikacji uznanych przez Magisterium Kościoła za wyjątkowo niebezpieczne i szkodliwe dla chrześcijańskich czytelników.
Nie tylko w ten sposób Kościół dystansował się od hitlerowskiej ideologii rasistowskiej, która uzurpowała sobie prawo do wyznaczania, które części Pisma Świętego są dobre („aryjskie”), a które złe („żydowskie”). W przemówieniu wygłoszonym 6 września 1938 r. papież Pius XI, komentując słowa z kanonu Mszy św. mówiące o ofierze Abla, Abrahama i Melchizedeka, stwierdził: „Sacrificium Patriarchae Nostri Abrahae”. Zauważcie, że Abraham jest nazwany n a s z y m patriarchą, naszym przodkiem. Antysemityzm jest niezgodny z myślą i wysublimowaną rzeczywistością, które są wyrażone w tym tekście. Jest to ruch antypatyczny, ruch, w którym nam, chrześcijanom, nie wolno brać żadnego udziału… Nie, nie jest możliwe, by chrześcijanie uczestniczyli w antysemityzmie. Uznajemy prawo każdego do obrony, sięgania ku środkom dla swej obrony przeciwko wszystkiemu, co zagraża jego uprawnionym interesom. Jednak antysemityzm jest niedopuszczalny. Duchowo jesteśmy semitami.
Kolejne słowa potępienia dla rasistowskich poglądów (w tym antysemickich) narodowych socjalistów rządzących w Niemczech znalazły się w opublikowanej przez Piusa XI w 1937 roku encyklice, Mit brennender Sorge, dokumencie poświęconym wyłącznie wytknięciu wszystkich błędów i antychrześcijańskiego oblicza hitlerowskiej doktryny. W encyklice tej papież pisał m. in.: Kto wynosi ponad skalę wartości ziemskich rasę albo naród, albo państwo, albo ustrój państwa, przedstawicieli władzy państwowej, albo inne podstawowe wartości ludzkiej społeczności, które w porządku doczesnym zajmują istotne i czcigodne miejsce, i czyni z nich najwyższą normę wszelakich wartości, także religijnych, i oddaje im cześć bałwochwalczą, ten przewraca i fałszuje porządek rzeczy stworzony i ustanowiony przez Boga–Człowieka i daleki jest od prawdziwej wiary w Boga i od światopoglądu odpowiadającego takiej wierze.
Encyklika Mit brennender Sorge odrzucała również zasadę pozytywizmu prawniczego, a więc zasadę głoszącą wyższość prawa stanowionego (stanowionego także przez totalitarne państwo) nad wiecznymi normami prawa naturalnego. A więc zasadę, która w warunkach narodowo-socjalistycznej III Rzeszy objawiła się takimi wynaturzeniami jak tzw. ustawy norymberskie, legalizujące rasową segregację (np. zakaz małżeństw między „Aryjczykami” a Żydami). Prawa te zostały jak najbardziej legalnie uchwalone przez niemiecki parlament, ale nie zmieniało to faktu, że deptały prawo naturalne i niezbywalną godność człowieka. W encyklice Piusa XI potępiającej hitleryzm, czytamy: Jak Boże słońce wszystko oświeca, tak też prawo Jego nie uznaje żadnych przywilejów i wyjątków… Ponieważ jest On jedynym Stwórcą, ma prawo domagać się posłuszeństwa od poszczególnych jednostek i od wszelkiego rodzaju społeczności. Posłuszeństwo to odnosi się do wszystkich dziedzin życia, w których kwestie moralne domagają się uzgodnienia z niezmiennym prawem Bożym i skutkiem tego – poddania zmiennego prawa ludzkiego, niezmiennemu prawu Bożemu. I na innym miejscu, odrzucając tezę, że to, co dobre dla „tysiącletniej Rzeszy”, jest również moralnie słuszne, papież pisał: W życiu wewnętrznym państwa, mieszając dziedzinę pożytku z dziedziną prawa, zapoznaje ona [doktryna hitlerowska] zasadniczą prawdę, że człowiek jako osoba posiada prawa dane mu od Boga, przeto muszą one być strzeżone przed wszelkimi atakami ze strony społeczeństwa, które by chciało im zaprzeczyć, zniszczyć je lub zlekceważyć.
Kościół w Niemczech także nie milczał. Biskup Monastyru, Klemens von Galen (z powodu swojego bezkompromisowego oporu wobec hitlerowskiego reżimu zwany „Lwem z Monastyru”) w marcu 1934 r. pisał w swoim liście pasterskim: Neopoganie odrzucają wspólnotę wszystkich ludów w Kościele Chrystusowym i usiłują ustanowić Kościół narodowy, który nie jest oparty na wierze w Objawienie, lecz na doktrynie krwi i rasy. Właściwym sobie, niejasnym językiem mówią o jakimś nowym micie i o konieczności nowej religii. Chodzi więc o całkowite, radykalne odrzucenie tajemnic chrześcijaństwa i o obowiązek przeniesienia się na płaszczyznę krwi i rasy, gdzie zamierza się dać życie nowej religii, dla której przygotowywane są nowe symbole i nowe wzorce. Cdn.