Wiara Zobacz

300-lecie koronacji obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej

Sie 12, 2019 o. Wojciech Mainka

8 września 1717 r. na Jasnej Górze w Częstochowie został ukoronowany papieskimi koronami obraz Matki Bożej Częstochowskiej „wsławiony czcią i nigdy nie przerwanym ciągiem cudów”. Było to pierwsze takie wydarzenie.

Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej jest jednym z najbardziej znanych i czczonych obrazów na świecie. W 1384 r. Władysław, książę Opola, pozostawił antyczny obraz Matki Bożej na Jasnej Górze, oddając go pod opiekę ojcom paulinom, przybyłym z Węgier.

Obraz ten jest znakiem niewidzialnej, ale rzeczywistej obecności Maryi. Umierając na krzyżu, Zbawiciel dał nam swoją Matkę i zawierzył każdego człowieka Jej Niepokalanemu Sercu. Pan Jezus oddał nas w Jej opiekę, ponieważ pragnął, aby była Matką każdego z nas oraz aby uczyła nas wierzyć i kochać Boga

„z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił” (Pwt 6,5).

Historia uczy

Skąd to przylgnięcie Polaków do Najświętszej Matki, jak gdybyśmy mieli ten odruch w genach? Bierze się ono z historycznego doświadczenia. W burzliwych dziejach Polski: pod zaborami, podczas wojen i w czasie klęsk, nawet tych zawinionych przez nas samych, Maryja nie pozwalała zgasnąć nadziei – jednoczyła i wybawiała. Broniła nas przed Turkami, Tatarami, Szwedami, bolszewikami i innymi.

Hans Frank, realizujący w Polsce przez całą okupację zbrodnicze plany Hitlera, stracony w Norymberdze w 1946 r., pisał w swoim dzienniku:

„Kościół jest dla umysłów polskich centralnym punktem zbornym, który promieniuje stale w milczeniu i spełnia przez to jakby funkcję wiecznego światła. Gdy wszystkie światła dla Polski zgasły, to zawsze jeszcze była Święta z Częstochowy i Kościół”.

W kaplicy domowej letniej rezydencji papieży w Castel Gandolfo znajduje się fresk upamiętniający dwa najwyższej wagi wydarzenia z dziejów Polski: obronę Jasnej Góry w 1655 r. i cud nad Wisłą w 1920 r. (freski znalazły się w papieskiej kaplicy za sprawą papieża Piusa XI, niegdyś nuncjusza apostolskiego w Warszawie).

Rzeczywiście, były to dwa wydarzenia decydujące o losach naszej Ojczyzny. Oba świadczą wyraźnie o opiece Bogarodzicy nad nią.

W 1655 r. król Szwecji uderzył na Polskę i bez większego trudu dotarł aż na południe kraju. Król Jan Kazimierz musiał uchodzić. Gdyby luterańscy Szwedzi wygrali tę wojnę, Kościół zostałby zniszczony, a Polska utraciłaby niepodległość na długo.

Biskupi wysłali wtedy dramatyczny list do papieża Aleksandra VII:

„Zginiemy, jeżeli Bóg nie ulituje się nad nami” – pisali między innymi.

Papież odpowiedział:

„Nie! Maryja was uratuje. To Polski Pani. Jej się poświęćcie, Jej oficjalnie ofiarujcie. Ją Królową Polski ogłoście. Przecież sama tego chciała”.

Ostatnie zdanie nawiązuje do prywatnych objawień, które otrzymał włoski jezuita Juliusz Mancinelli. Papież więc uznaje je za prawdziwe. Matka Boża powiedziała do Mancinellego:

„Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką tego narodu, który jest Mi bardzo drogi. […] Wielkie rzeczy dlań zamierzam, ponieważ osobliwą miłością ku Mnie pałają jego synowie”.

Słowa papieża okazały się prorocze. Klasztor jasnogórski opierał się najeźdźcy przez 40 dni i pozostał niezwyciężony. Co więcej, po odstąpieniu Szwedów nagle odwróciły się losy całej wojny i losy Polski. Wróg został oddalony. 1 kwietnia 1656 r. król Jan Kazimierz w katedrze lwowskiej wybrał Maryję na Królową Polski.

W 1920 r. nad Polską zawisło jeszcze większe niebezpieczeństwo. Oto u bram Warszawy stanęła Armia Czerwona, niosąca ze sobą bezbożną, barbarzyńską ideologię. Komuniści planowali podbicie nie tylko Polski, ale także całej Europy.

Dwa totalitaryzmy były największym zagrożeniem dla Europy i świata w XX wieku: komunizm i nazizm. Przyniosły one zniewolenie setkom milionów ludzi, a śmierć dziesiątkom milionów.

15 sierpnia 1920 r. pod Warszawą, podczas bitwy, która zadecydowała o losach Europy, Armia Czerwona miała miażdżącą przewagę nad siłami polskimi. We wszystkich kościołach w całej Polsce trwała w tym czasie nieustająca adoracja Najświętszego Sakramentu połączona z modlitwą różańcową. Komuniści byli pewni zwycięstwa.

Nagle w trakcie bitwy na tle porannego nieba bolszewiccy żołnierze ujrzeli postać Bogarodzicy. Tak się przerazili tym widokiem, że momentalnie w wielkim popłochu wszyscy zaczęli uciekać. Maryja przybyła, zobaczyła, Bóg zwyciężył!

Święty Jan Paweł II w 1999 r. nawiedził miejsce bitwy warszawskiej z 1920 r. W katedrze praskiej powiedział wówczas:

„Było to wielkie zwycięstwo wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się go wytłumaczyć w sposób czysto naturalny – i dlatego zostało nazwane »Cudem nad Wisłą«. To zwycięstwo poprzedzone było żarliwą modlitwą narodową. Episkopat Polski zebrany na Jasnej Górze poświęcił cały naród Najświętszemu Sercu Jezusa i oddał go pod opiekę Maryi Królowej Polski” (13 czerwca 1999 r.).

Znaczenie koronacji

8 września 1717 r. biskup Krzysztof Szembek ukoronował obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Ukoronowana została Królowa Polski, którą król Jan Kazimierz już 61 lat wcześniej wybrał na Panią i Królową narodu polskiego.

Uroczystości trwały całą oktawę. Przybyło na nie ok. 200 tys. pielgrzymów, co na ówczesne czasy było zgromadzeniem niespotykanym. Ściśle mówiąc, ukoronowany został wówczas nie obraz przedstawiający Bogarodzicę z Dzieciątkiem, ale Ona sama – Królowa. Ona bowiem upodobała sobie i złączyła w tajemniczy sposób swoją obecność z tym właśnie wizerunkiem.

Przez koronację uznajemy, że Maryja jest Królową nieba i ziemi oraz naszą Królową i Matką. Oznacza to, że powinniśmy bez reszty Jej się oddać na zupełną własność, aby przez Nią całkowicie należeć do Chrystusa.

W Słowie pouczenia Alicji Lenczewskiej czytamy:

„Ukoronowanie Maryi na Królową Nieba i Ziemi nastąpiło po Jej życiu na ziemi. Po tym, jak dochowała wierności Bogu we wszystkich trudach trosk o Jezusa i posługiwania Mu. We wszystkich cierpieniach towarzyszenia Synowi Bożemu w Jego Apostolstwie Miłości i uczestniczenia w Jego Męce.

Dotrzymała także wierności Bogu przez te wszystkie lata, jakie nastąpiły potem, gdy każdy kolejny dzień wypełniała tęsknota za Jezusem i oczekiwanie na odejście do Niego. Stała się Królową Wiary, Miłości i Nadziei, bo one zawsze w Niej zwyciężały.

Proś więc Maryję – twoją Królową – aby wspomagała cię w twej drodze świadczenia o Miłości wbrew temu, co czyni świat.

Razem z twoją Matką i Królową trwaj w modlitwie, by otrzymać moc Ducha Świętego.

Razem z Nią idź do ludzi – Jej dzieci, a twoich braci – i podejmuj trudy i radości twojego apostolskiego powołania, do jakiego Jezus cię wezwał.

Razem z Nią stawaj pod Krzyżem Chrystusa, aby Jej wierność Bogu stała się twoją wiernością – Jej Królowanie twoim królowaniem”.

Najważniejsze przesłanie

Obraz jasnogórski wyraża główne przesłanie Maryi w Fatimie. Objawiając się dzieciom w 1917 r., Matka Boża prosiła:

„Mój Syn pragnie, abym była więcej znana i bardziej miłowana”.

Na obrazie jasnogórskim Dzieciątko Jezus wskazuje rączką na swoją Matkę Maryję. W Fatimie Maryja prosiła:

„Poświęćcie się mojemu Niepokalanemu Sercu”.

Na obrazie częstochowskim Maryja wskazuje dłonią na swoje Niepokalane Serce. Święty Jan Paweł II wyjaśnia:

„Poświęcenie się Niepokalanemu Sercu Maryi oznacza przyjęcie Jej pomocy w ofiarowaniu nas samych jedynemu naszemu Zbawicielowi, Jezusowi Chrystusowi”.

Jeżeli będziemy pozwalali, aby Maryja uczyła nas wierzyć, ufać i otwierać się na miłość Jezusa, wtedy Jej Syn będzie przemieniał nas, uzdrawiał i czynił świętymi, dojrzałymi do nieba. Wtedy będzie się wypełniała w naszym życiu zapowiedź Matki Bożej w Fatimie:

„Moje Niepokalane Serce zatriumfuje”.

„Obecna i działająca”

Trzeba pamiętać, że w obrazie jasnogórskim czcimy przede wszystkim swoją Matkę Maryję, którą obraz przedstawia, a obraz ze względu na jego wybranie. I nie obraz ma cudotwórczą moc, ale orędownictwo Bogarodzicy. Święty Jan Paweł II pisał:

„Ikona oznacza rzeczywistość w głębokim sensie tego słowa – jako że czyni Ją [tzn. MB] obecną i działającą”.

Następnie papież dodał jeszcze jedną myśl, dla nas odkrywczą i ważną:

„Im jest jednak starsza i im większe było jej uczestnictwo w życiu, w cierpieniach oraz wydarzeniach historycznych narodu lub jakiegoś miasta, tym większa jest łaska, jaka z niej wypływa. Mówimy tu o czymś, co znajduje swoje ostateczne wyjaśnienie w tajemnicy świętych obcowania” (15 sierpnia 1993 r.).

Bardzo długo, bo od 1384 r., trwa uczestnictwo ikony jasnogórskiej w życiu, cierpieniach i wydarzeniach historycznych Polski.

Sama ikona – jak wykazały badania naukowe – została namalowana (albo lepiej powiedzieć: napisana) w VII wieku, prawdopodobnie w Konstantynopolu. Za sprawą koligacji możnych rodów Rusi i Bizancjum znalazła się w Bełżcu na Rusi Czerwonej, skąd przywiózł ją do Polski książę Władysław.

Niewidzialną obecność Matki Bożej związaną z jasnogórskim obrazem rozpoznajemy po widzialnych znakach, łaskach i cudach, jakie Ona uprasza swoim czcicielom u Syna. Już w 1392 r. miał miejsce pierwszy udokumentowany cud. Niewidomemu Jakubowi Wężykowi z Wilna (wcześniej nadwornemu malarzowi króla) został przywrócony wzrok. Naocznym tego świadkiem był biskup Marcin Szyszakowski.

W liście króla Władysława Jagiełły (1351-1434) do papieża Marcina V znajdujemy następujące zdanie:

„We wspomnianym Kościele Bogurodzicy Maryi na Jasnej Górze […] mocą Bożą dzieją się często tajemnice wielu cudów”.

Król wspomina także o „mnóstwie” pielgrzymów. Od początku do dzisiaj Matka Boża Jasnogórska czyni znaki i cuda.

Nasza Matka

„Przyzwyczaili się Polacy – mówił św. Jan Paweł II – wszystkie, niezliczone sprawy swojego życia, różne jego momenty ważne, rozstrzygające, chwile odpowiedzialne […] wiązać z tym miejscem, z tym Sanktuarium.

Przyzwyczaili się ze wszystkim przychodzić na Jasną Górę, aby mówić o wszystkim swojej Matce – Tej, która tutaj nie tylko ma swój Obraz, swój Wizerunek, jeden z najbardziej znanych i najbardziej czczonych na całym świecie – ale która tutaj w jakiś szczególny sposób jest. Jest obecna […].

Jest obecna dla każdego i dla wszystkich, którzy do niej pielgrzymują… choćby tylko duszą i sercem, choćby tylko ostatnim tchnieniem życia, jeżeli inaczej nie mogą” (4 czerwca 1979 r.).

Do sanktuarium jasnogórskiego przybywa co roku od trzech i pół do czterech milionów osób, w tym około 120 tys. w pieszych pielgrzymkach. Na Jasną Górę prowadzi 55 szlaków pielgrzymkowych liczących więcej niż 100 km.

Piesze pielgrzymki mają charakter rekolekcji w drodze, z codzienną Mszą św., konferencjami, z modlitwą różańcową i indywidualną spowiedzią. Najdłuższe trasy z Helu i Świnoujścia mają ponad 600 km (ok. trzech tygodni wędrówki).

Najstarsza udokumentowana coroczna piesza pielgrzymka wyruszyła z Gliwic pierwszy raz w 1626 r. Była ona wotum wdzięczności mieszkańców za ocalenie miasta przed wojskami duńskimi w czasie wojny trzydziestoletniej.

Pielgrzymka kaliska wyrusza każdego roku od 1637 r. Jest ona jedną z niewielu powracających także pieszo (w sumie 640 km).

Pielgrzymka z Warszawy została zorganizowana po raz pierwszy w 1711 r. Rozpoczęła się po wyproszonym uwolnieniu miasta od szalejącej zarazy. Najliczniejsza obecnie jest pielgrzymka tarnowska, w której uczestniczy ok. 11 tys. osób.

„Przez Maryję do Jezusa”

Duchowość Polaków jest tak wyraźnie naznaczona nabożeństwem do Matki Zbawiciela, że nasi goście z zagranicy czasami pytają, czy nie odbieramy w ten sposób czci Jemu samemu. Odpowiadamy wtedy starożytną formułą, powtarzaną również chętnie przez św. Maksymiliana Kolbego:

„Per Mariam ad Jesum” – „Przez Maryję do Jezusa”.

Ona prowadzi nas do Syna. Wyraża to również obraz jasnogórski. Matka Boża została namalowana jako Przewodniczka (Hodegetria) i jako taka została nam dana przez Opatrzność.

Święty Bernard pisał:

„Całym sercem i duszą, całą głębią uczucia uczcijmy Maryję, bo taka jest wola Tego, który przez Nią zechciał wszystko nam dać. Taka jest – powtarzam – dla nas wola Pana. Zawsze i wszędzie czuwa Ona nad nami, wspiera chwiejnych, budzi wiarę, umacnia nadzieję, rozprasza zwątpienia, podnosi małodusznych”.

Polacy dobrze rozumieją, co mówią o Matce Bożej św. Bernard i inni święci.

Przypominamy sobie także inną formułę istniejącą i powtarzaną w Kościele od starożytności:

„Maryja przeciwniczką wszelkiej herezji”.

Oznacza to, że strzeże Ona tych, którzy są wierni nauce Chrystusa. Warto przypominać sobie, zwłaszcza dziś, tę prawdę wynikającą z wiekowego doświadczenia Kościoła. Dopóki Ją czcimy, niemożliwa jest w Polsce herezja, ani też nie jest możliwa ateistyczna apostazja narodu, tak jak to ma miejsce w wielu krajach Europy.

Matka Boża przeprowadziła nas obronną ręką przez czas komunizmu i tak samo – jeżeli się nie oddalimy – przeprowadzi nas Ona przez mroczny okres nowych materialistycznych ideologii wrogich Bogu i niszczących człowieka.

Nowa korona

W 300. rocznicę pierwszej koronacji Polacy fundują swojej Królowej nową koronę. Będzie ona inna niż dotychczasowe. Tym razem zrobiona nie ze złota i drogocennych kamieni, ale jeszcze cenniejsza, bo duchowe dobra przewyższają materialne.

Składamy duchowe dary na duchową koronę. Ktoś zobowiązuje się podjąć walkę z nałogiem, ktoś inny przyrzeka spowiedź po latach, jeszcze ktoś odmówi Nowennę pompejańską. Bezcenne duchowe dobra. Skarby, choć niematerialne. Z wielu ofiar można uczynić dar na koronę:

„Rozpoczynamy modlitwę różańcową w rodzinie”, „Będę modlić się za swoich nieprzyjaciół”, „Zaopiekuję się chorym bratem”, „Podejmę duchową adopcję dziecka poczętego”, „Przebaczę mężowi zdradę”, „Wesprę materialnie hospicjum”, „Będę starał się być lepszym ojcem”, „Podejmę modlitwę za dusze w czyśćcu”, „Odprawię nabożeństwo pierwszych sobót” itd.

Takie dary cieszą Matkę, bo świadczą one o tym, że Jej dzieci chcą żyć lepiej, piękniej, szlachetniej. I one będą jak piękne, szlachetne kamienie w nowej koronie. Można wciąż wysyłać swoje duchowe dary na Jasną Górę. Mamy okazję, aby wyrazić konkretnie miłość do naszej Matki. A korona stąd, że Maryja jest również Królową. Skoro Ona jest Królową, to my królewskimi dziećmi…

Ojcowie paulini przyjmują duchowe dary pod zwykłym adresem pocztowym: Jasna Góra, 42-200 Częstochowa, albo elektronicznym: http://koronamaryi.pl.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Królowa. Matka Boża z Jasnej Góry.Matka Boża i MarijaDotyk matczynej miłości