Wiara

1050. rocznica chrztu Polski

Chrzest Polski w 966 roku przyniósł Polsce Chrystusa, który przebacza wszystkie grzechy, daje wolność, miłość i prowadzi do pełni szczęścia w niebie.

Przeżywając 1050. rocznicę chrztu Polski, powinniśmy sobie na nowo uświadomić, że naszym największym narodowym skarbem jest Jezus Chrystus, który żyje i zbawia w Kościele katolickim. Święty Jan Paweł II przypomniał nam, że we chrzcie św. otrzymaliśmy „Chrystusa – to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa. I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu ziemi. Nie można też bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski – przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię. Dzieje ludzi! Dzieje narodu są przede wszystkim dziejami ludzi. A dzieje każdego człowieka toczą się w Jezusie Chrystusie. W Nim stają się dziejami zbawienia” (Warszawa, 2 czerwca 1979 roku).

Przeżywając jubileusz 1050-lecia chrztu Polski, potrzebujemy gruntownej, nowej ewangelizacji, dogłębnego poznania radosnej prawdy o Chrystusie i nawiązania z Nim osobistej relacji. Tym bardziej, że „obserwujemy niepokojące i nasilające się procesy prowadzące do odrzucenia wartości ewangelicznych, a nawet wrogości wobec Chrystusa i Jego Kościoła” (św. Jan Paweł II, Kraków, 8 czerwca 1997 roku).

Demoralizacja zabija wolność

Prawdziwa wolność i demokracja nie mogą istnieć bez ładu moralnego. „Chodzi przede wszystkim o ład w sferze wartości, ład prawdy i dobra. W sytuacji pustki w dziedzinie wartości, gdy w sferze moralnej panuje chaos i zamęt – wolność umiera, człowiek z wolnego staje się niewolnikiem – niewolnikiem instynktów, namiętności czy pseudowartości” (św. Jan Paweł II, Wrocław, 1 czerwca 1997 roku).

Dlatego człowiek nie może się zamknąć „wyłącznie w obrębie świata materialnego z pominięciem Stwórcy. Jest to bowiem przeciwko naturze człowieka, przeciw jego wewnętrznej prawdzie, gdyż serce ludzkie – jak powiedział św. Augustyn – jest niespokojne, póki nie spocznie w Bogu. Osoba ludzka, stworzona na obraz i podobieństwo Boga, nie może stać się niewolnikiem rzeczy, systemów ekonomicznych, cywilizacji technicznej, konsumizmu, łatwego sukcesu. Człowiek nie może stać się niewolnikiem swoich różnych skłonności i namiętności, niekiedy celowo podsycanych. Przed tym niebezpieczeństwem trzeba się bronić. Trzeba używać swojej wolności, wybierając to, co jest dobrem prawdziwym. Nie dajcie się zniewalać! Nie dajcie się zniewolić, nie dajcie się skusić pseudowartościami, półprawdami, urokiem miraży, od których później będziecie się odwracać z rozczarowaniem, poranieni, a może nawet ze złamanym życiem” (Poznań, 3 czerwca 1997 roku).

Fundament wolności i demokracji

„Czy człowiek – pytał św. Jan Paweł II – może ów ład wolności zbudować sam, bez Chrystusa, czy nawet wbrew Chrystusowi? […] Usiłuje się bowiem dzisiaj wmówić człowiekowi i całym społeczeństwom, iż Bóg jest przeszkodą na drodze do pełnej wolności – że Kościół jest wrogiem wolności, że wolności nie rozumie, że się jej lęka. Jest tutaj jakieś niesłychane pomylenie pojęć! Kościół bowiem nie przestaje być w świecie głosicielem ewangelii wolności! To jest jego misja. »Ku wolności wyswobodził nas Chrystus« (Ga 5,1). […] A to, że Kościół jest wrogiem wolności, jest jakimś szczególnym chyba nonsensem tu, w tym kraju i na tej ziemi, wśród tego narodu, gdzie Kościół tyle razy dowiódł, jak bardzo jest stróżem wolności!” (Wrocław, 1 czerwca 1997 roku).

Prawdziwa wolność i demokracja jest niemożliwa, jeżeli odrzuci się Chrystusa i Jego wartości, które On wniósł w dzieje człowieka. Demokracja nie może istnieć, jeżeli nie respektuje się prawdy o godności człowieka, którą objawił Jezus Chrystus. „To właśnie Chrystus – mówił Ojciec Święty – objawił człowiekowi jego godność! To On jest gwarantem tej godności. […] Tu z tego miejsca powtarzam wołanie z początku mojego pontyfikatu: otwórzcie drzwi Chrystusowi! W imię poszanowania praw człowieka, w imię wolności, równości, braterstwa, w imię międzynarodowej solidarności i miłości wołam: nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi! Człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa. Dlatego mur, który wznosi się dzisiaj w sercach, mur, który dzieli Europę, nie runie bez nawrotu ku Ewangelii. Bez Chrystusa nie można budować trwałej jedności. Nie można tego robić, odcinając się od tych korzeni, z których wyrosły narody i kultury Europy, […] zrąb tożsamości europejskiej jest zbudowany na chrześcijaństwie. A obecny brak duchowej jedności wynika głównie z kryzysu tej właśnie chrześcijańskiej samoświadomości” (Gniezno, 3 czerwca 1997 roku).

Miłować Kościół sercem gorącym

Przyjmując chrzest, zostaliśmy obdarowani bezcennym duchowym darem, włączeni w Mistyczne Ciało Jezusa Chrystusa, którym jest Kościół (1 Kor 12,13); staliśmy się przybranymi dziećmi Boga (Ga 4,5-7), „uczestnikami Boskiej natury” (2 P 1,4), świątynią Ducha Świętego (1 Kor 6,19). Tak więc chrzest, uwalniając nas od grzechu pierworodnego, zjednoczył nas z Chrystusem oraz z całą wspólnotą ludzi, którzy do Niego należą. Wspólnota ta do tego stopnia tworzy organiczną jedność z Chrystusem, że jesteśmy „nawzajem dla siebie członkami” (Ef 4,25). „Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem” (1 Kor 12,12-3). W ten sposób Jezus tworzy wspólnotę Kościoła, do której zaprasza wszystkich grzeszników, aby ich uwalniać z niewoli zła oraz leczyć swoją miłością w sakramentach pokuty i Eucharystii. Jeżeli należymy do Kościoła katolickiego i żyjemy wiarą na co dzień, mamy największe duchowe bogactwo, które nas zobowiązuje do dzielenia się swoją wiarą z innymi ludźmi, do dawania świadectwa, że Kościół katolicki, w którym Jezus żyje i zbawia, jest największym skarbem ludzkości. Święty Jan Paweł II przypomina nam, abyśmy dziękowali za szczególny dar Chrystusowego Kościoła: „Kościół jest przecież naszą duchową matką, Jemu zawdzięczamy to, że »zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy« (1 J 3,1)”. Jan Paweł II przypomina nam, że „Kościół jest Ciałem Chrystusa” (por. 1 Kor 12,27), wspólnotą zbawienia, w której Chrystus żyje i działa. „Droga, jaką wskazuje nam Chrystus żyjący w Kościele, prowadzi ku dobru, ku prawdzie, ku życiu wiecznemu. Jest to przecież Chrystus przemawiający, przebaczający, Chrystus uświęcający. NIE powiedziane Kościołowi byłoby również NIE powiedzianym Chrystusowi. […] To prawda, że Kościół jest rzeczywistością także ludzką, która niesie w sobie wszystkie ludzkie ograniczenia i niedoskonałości. Składa się bowiem z ludzi grzesznych i słabych. Czyż Chrystus sam nie chciał, by nasza wiara w Kościele zmierzyła się z tą trudnością? […] Trzeba, abyśmy byli wiernymi dziećmi Kościoła, który tworzymy. Jeśli naszą wiarą i życiem mówimy TAK Chrystusowi, to trzeba również powiedzieć TAK Kościołowi” (Częstochowa, 4 czerwca 1997 roku).

Święty Jan Paweł II wzywa nas, abyśmy umiłowali Kościół: „Nadeszła godzina, aby miłować Kościół sercem gorącym i nowym. […] Wady i słabości ludzi Kościoła powinny przyczynić się do wzrostu miłości w sercu tego, kto chce być żywym, zdrowym, cierpliwym członkiem Kościoła. Tak postępują dobrzy synowie, tak czynią święci. […] Miłować Kościół – to znaczy cenić go sobie, być szczęśliwym, że się do niego należy, być mu odważnie wiernym, słuchać go, ofiarnie mu służyć i z radością wspomagać go w trudnej misji, jaką wypełnia”. […] Tutaj, u stóp Maryi, wciąż na nowo »uczymy się« Kościoła, który Chrystus powierzył apostołom i nam wszystkim” (Częstochowa, 4 czerwca 1997 roku).

Módlcie się i bądźcie odważnymi świadkami Chrystusa

Święty Jan Paweł II uczy nas, że „o Bogu winno się świadczyć słowem i czynem, wszędzie i w każdym środowisku. […] Winniśmy wyznawać Boga przez gorliwe uczestniczenie w życiu Kościoła; przez troskę o słabych i cierpiących, a także przez podejmowanie odpowiedzialności za sprawy publiczne. […] Wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali!

Człowiek odczuwa naturalny lęk nie tylko przed cierpieniem i śmiercią, ale także przed odmienną opinią bliźnich, zwłaszcza gdy ta opinia posiada potężne środki wyrazu, które łatwo mogą się stać środkami nacisku. Dlatego człowiek często woli przystosować się do otoczenia, do panującej mody, niż podjąć ryzyko świadectwa wierności Chrystusowej Ewangelii” (Gorzów Wlkp., 2 czerwca 1997 roku).

Aby przezwyciężyć ten lęk i zdobyć się na odwagę świadczenia o Chrystusie, trzeba się modlić. Odwaga rodzi się, „dojrzewa i uszlachetnia w atmosferze modlitwy, owej głębokiej i tajemniczej rozmowy z Bogiem. Na klęczkach! Nie można ukazywać Chrystusa innym, jeśli wcześniej się Go nie spotka we własnym życiu. […] Wśród zwykłych ludzkich zajęć nie możemy zatracać łączności z Chrystusem. Potrzebne są nam szczególne momenty przeznaczone na modlitwę. Modlitwa jest niezbędna w życiu osobistym i apostolacie. Nie może być autentycznego świadectwa chrześcijańskiego bez modlitwy. Ona jest źródłem natchnienia, energii, odwagi i w obliczu trudności i przeszkód jest źródłem wytrwałości i mocy. […]” (Gorzów Wlkp., 2 czerwca 1997 roku).

„Módlcie się i uczcie się modlitwy, czytajcie i rozważajcie słowo Boże, umacniajcie więź z Chrystusem w sakramencie pokuty i Eucharystii…” (Poznań, 3 czerwca 1997 roku).

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

dziedzictwo_218x310